16°C bezchmurnie

Radomiak to nie tylko nazwa, to dobro wspólne wielu pokoleń radomian

Felietony, Radomiak tylko nazwa dobro wspólne wielu pokoleń radomian - zdjęcie, fotografia

Radomiaczek, Radomiaczek… przemyka mi przez głowę, ilekroć przejeżdżam przez skrzyżowanie Struga, a Zbrowskiego.

        Patrzę na miejsce, gdzie kiedyś stał stary stadion, a dzisiaj wznoszą się nowe budowle. Patrzę i z jednej strony budzi się sentyment, a z drugiej strony radość, ze wznoszonego nowego stadionu mojej ukochanej drużyny. Ktoś powie: obsesja – prawie pięćdziesięcioletni facet i plecie jak małolat – Radomiaczek, ukochana drużyna. W takim wypadku odpowiadam, że to nie obsesja, to kawał mojego życia. Mojego i wielu innych osób, rówieśników, starszych i młodszych osób. Jako małe dziecko, siedząc na barana na ramionach mojego taty obserwowałem mecze zielonych, potem jako nastolatek kilka lat aktywnie siedziałem pod „Gołębnikiem”. Towarzyszyłem klubowi w dobrych i złych chwilach. To przekazałem też synowi. Radomiak to szmat historii naszego miasta i wartość sama w sobie dla większości męskiej populacji Grodu nad Mleczną.

        Dlaczego tak się rozpisuję o naszym klubie? A no dlatego, że wpadło mi w oczy niedawno pewne wydarzenie. Z natury bardzo pozytywne – uroczyście rozpoczęto budowę nowego stadionu Radomiaka. Rozpoczęcie budowy, wiadomo to symboliczne wykopanie pierwszej łopaty. Wprawdzie chętnych było tylu, że można by przekopać połowę placu pod tą inwestycję, ale nie czepiajmy się, było fajnie. Nareszcie ziszczą się marzenia kilku pokoleń kibiców – będzie nowy stadion.

        Pięknie. Ale… tu znów nastąpiło przebudzenie w głowie tego męczącego słowa: ale… dlaczego skoro jest tak pięknie, to budzi się w człowieku obawa. Przed czym? Tu odpowiedź nasuwa się prosta, przed tym, aby znów nie zostać wystrychniętym na dudka. Pieniądze, polityka i sport. W Radomiu, aż nad to doświadczyliśmy jak niezdrowe jest to trio.

        Ach ta kibicowska naiwność, tyle razy wystawiana na próbę. Tu przewijają się przez głowę wspomnienia. Najpierw za komuny i na początku III RP – „piłkarski poker”. Aby nie być gołosłownym – sezon 1984/85, runda wiosenna, w Radomiu piłkarski raj, I Liga. Pamiętam, jakby to było dzisiaj. Ostatni mecz sezonu Radomiak – Górnik Wałbrzych wynik 5:1. Mecz się skończył. Aby Radomiak utrzymał się w lidze, Legia musi wygrać z Pogonią Szczecin. Mecz w Szczecinie dziwnym trafem był przesunięty o pięć minut. O utrzymanie się rywalizowaliśmy z Pogonią. Stadion opustoszał, a my staliśmy na swoich miejscach. W zaciśniętych dłoniach ściskaliśmy nasze „święte” zielono-białe barwy i przez te kilka minut wierzyliśmy w sport, w przyjaźń z Legią. Do końca na pustym stadionie krzyczeliśmy z naszych gardeł „c, c, cwk, cwks Legia”. Niestety głos spikera sprowadził nas na ziemię, koniec marzeń w Szczecinie remis… Dopiero później przyszła refleksja, dlaczego po pięknej rundzie jesiennej, wiosną przegrywaliśmy mecz za meczem, dlaczego mecz w Szczecinie był przesunięty o kilka minut. Potem przyszły odpowiedzi. Podejrzenia o korupcję, sprzedawanie meczy… jednym słowem bagno. Ale my trwaliśmy przy swoim klubie, wierzyliśmy, że Radomiaczek wróci do pierwszej ligi…

        Czas płynął, zmieniały się pokolenia kibiców na „Gołębniku”. Przyszły nowe czasy i nagle modnym stało się robienie politycznych karier kosztem piłki. Dziesiątki niespełnionych obietnic. Tu „z ostrożności procesowej” – jak mawiają prawnicy – nie będę sypał przykładami, ale „koń jaki jest, każdy widzi”. Tu właśnie wracam do początku moich rozmyślań. Z przyczyn opisanych powyżej w większości kibiców pozostał niepokój i nieufność co do nowych rewelacji medialnych.

        Miejmy nadzieję, że tym razem przyjdą lepsze czasy dla Radomiaka. Jest szansa na I ligę, buduje się nowy stadion i wiadomość z ostatnich dni jest poważny sponsor – Poczta Polska. Apeluję do Was politycy z jednej i drugiej strony w imieniu wszystkich kibiców. Tych nastoletnich i tych kilkudziesięcioletnich. Pamiętajcie, że Radomiak to nie tylko nazwa, to dobro wspólne wielu pokoleń radomian. Nie zmarnujcie tego. „Gołębiarze” mają dobrą pamięć…

Krzysztof Górak

Radomiak to nie tylko nazwa, to dobro wspólne wielu pokoleń radomian komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na TwojRadom.pl





Felietony, - więcej informacji