:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  -1°C pochmurno z przejaśnieniami

"Boks wyrabia pozytywne cechy charakteru..." – Roman Strzelczyk opowiada o swojej sportowej historii

Jan Górak: Ponad 50 lat pracy w boksie to kawał czasu. Jednak to nie od tej dyscypliny się zaczęło…
Roman Strzelczyk: Zacząłem od zapasów. Trenowałem pół roku u znanego trenera Władysława Miazia. W tym czasie trenował ze mną znany zawodnik – Mistrz Polski, uczestnik olimpiady, późniejszy trener kadry narodowej zapaśniczej – Stanisław Krzesiński. Po sześciu miesiącach stwierdziłem, że zapasy to sport nie dla mnie. Mieszkając blisko stadionu Broni, na ul. Bogusławskiego, poszedłem zapisać się na boks. Miałem wtedy 12 lat. Moim pierwszym trenerem był Kazimierz Budkus, znany szkoleniowiec tej dyscypliny, który wychował wielu mistrzów, wicemistrzów Polski w boksie.


A skąd u Pana zainteresowanie akurat sportami walki? Najpierw zapasy, potem boks, a nie np. piłka nożna, koszykówka czy siatkówka?
Próbowałem też wcześniej, ale bardzo krótko innych dyscyplin. Byłem na kilku treningach w piłce nożnej, w Broni Radom. Skąd taka chęć do sportu walki? Podobały mi się one od najmłodszych lat. Boks wyrabia pozytywne cechy charakteru, jak odwaga, silna wola, nieustępliwość, bojowość czy szybka orientacja. Nie jest on sportem dla słabych, ale w wielu przypadkach przekształca słabych w silnych. Oprócz boksu miałem też czas na inne zajęcia. Byłem też ministrantem przez 10 lat w parafii katedralnej.


Nie było jakiegoś sprzeciwu ze strony najbliższych w kontekście podjęcia treningów bokserskich?
Wychowywała mnie babcia i ona była przeciwnikiem uprawiania tej dyscypliny sportu, ale później jakoś udało mi się ją do tego przekonać. W międzyczasie moja siostra trenowała akrobatykę. Była jedną z najlepszych w tej dyscyplinie w Radomiu. Została nawet przyjęta do szkoły cyrkowej. Na 600 kandydatek tylko dwie się dostały, jedna ze Szczecina, drugą była moja siostra. Tak jak mówiłem, boks uprawiałem od 1966 do 1976 roku. W wieku 22 lat ze względu na stan zdrowia musiałem zrezygnować.


A może Pan przybliżyć swoją karierę sportową? Pierwsze sukcesy przyszły już w wieku 15 lat, zgadza się?
Zgadza się, byłem mistrzem Radomia w wadze muszej, później przeszedłem do wagi koguciej i w tej kategorii byłem wicemistrzem województwa kieleckiego. W następnym roku byłem już mistrzem w tych zawodach. W roku 1972 przeszedłem do seniorów i zostałem wicemistrzem województwa kieleckiego w wadze piórkowej, przegrywając w Radomiu z Ryszardem Korpikiem – czołowym zawodnikiem w Polsce.
Później boksowałem w lidze, odnosiłem sukcesy. W spotkaniu Motor Lublin - Broń Radom zremisowałem ze znanym zawodnikiem, była to pewnego rodzaju sensacja. Występując też w reprezentacji województwa kieleckiego, wygrałem swoją walkę jako jedyny zawodnik z naszej reprezentacji. 
W wieku 22 lat, w roku 1976, zakończyłem karierę zawodnika i od razu zapisałem się na kurs sędziowski. Pierwszy tego typu kurs w Radomiu organizowany przez znanego sędziego i nauczyciela przysposobienia obronnego Bronisława Czabana. Przystąpiło nas 12 m.in. wicekurator oświaty pułkownik Jan Pawlak, wicedyrektor elektrowni Kozienice i m.in. ja. Z tych 12 kandydatów, a później sędziów zostałem tylko ja jeden, zdając egzamin na sędziego klasy państwowej. Po zakończeniu tego kursu w roku 1980 uczestniczyłem w kursie trenerskim we Wrocławiu, którego organizatorem był miejscowy AWF. W tym czasie byłem pracownikiem zarządu Wojewódzkiego Szkolnego Związku Sportowego na stanowisku starszego inspektora do spraw sportu masowego – pracowałem tam do roku '84. W 1984 roku podjąłem prace w Szkole Podstawowej w Wieniawie jako nauczyciel wf-u. 
W latach 1984-1985 byłem trenerem Broni Radom, razem z Kazimierzem Budkusem szkoliliśmy młodzież. Po zakończeniu przygody trenerskiej podjąłem się sędziowania. 


I w 1987 roku przyszło Panu sędziować mecz Broni z Gwardią Warszawa…
Broń miała spotkać się z bardzo utytułowanym klubem Gwardią Warszawa. 3 tysiące ludzi czekało na rozpoczęcie meczu. Trenerzy z Gwardii i z Broni zaczęli biegać i denerwować się, bo nie dojechał sędzia z Łodzi – Jan Rosiak. Wtedy zostałem zauważony na trybunach i zaproponowano mi, abym został rozjemcą tego spotkania. Bałem się, bo nie miałem uprawnień do rozstrzygania walk na tym poziomie, a poza tym mogłem mieć problemy w Polskim Związku Bokserskim. Jednak oba kluby podpisały oświadczenie, że z powodu nieobecności wyznaczonego sędziego mecz poprowadzi arbiter miejscowy, czyli ja. Od delegata sędziowskiego, Andrzeja Wabika z Krakowa, dostałem bardzo dobrą ocenę. W jednej z gazet ukazał się artykuł, sugerujący moją stronniczość w tym meczu, trochę mnie to zdenerwowało, jednak szybko udało się sprostować sytuację. W 1988 roku zdałem egzamin na sędziego klasy Państwowej i w latach 90 sędziowałem I ligę w boksie. 
W roku 2004 podjąłem się pracy trenerskiej. Najpierw zaczynałem w klubie Zamłynie Kombud S.A. Po rocznej pracy moi zawodnicy zdobyli kilka tytułów mistrz, wicemistrza mistrzostw Warszawy i Mazowsza. Taki znaczący sukces to zdobycie przez Kacpra Stańczyka międzywojewódzkiego Mistrza Polski w Białymstoku i najlepszego zawodnika tej imprezy.


Ma Pan bardzo bogatą historię. Czy za swoją działalność został Pan uhonorowany jakimiś odznaczeniami?
Za swoją działalność sportową w 1990 roku zostałem odznaczony Srebrną Odznaką Zasłużony Działacz Kultury Fizycznej, natomiast w 1992 roku otrzymałem honorową odznakę dla sportu szkolnego. W 2006 roku uchwalą Zarządu Polskiego Związku Bokserskiego, po 40 latach działalności w boksie, zostałem wyróżniony złotą odznaką Polskiego Związku Bokserskiego.

 
Panie Romanie, a jak wygląda teraz Pana działalność?
Jestem trenerem w PSP nr 13 w Radomiu na ulicy Sienkiewicza. W przyszłości chciałbym stworzyć Uczniowski Klub Sportowy. Coś na wzór UKS w PSP nr 29 na ulicy Ceglanej, gdzie wcześniej trenowałem. Mieliśmy tam duże sukcesy, jeśli chodzi o sport dzieci i młodzieży.


A do kogo skierowane są te treningi, które teraz Pan prowadzi?
Teraz prowadzę nabór dziewcząt i chłopców urodzonych w 2004 roku i młodszych. Można zgłaszać się we wtorki i czwartki od godziny 16. Wszystkich chętnych proszę o kontakt pod numerem telefonu 694237949.


Serdecznie dziękuję za rozmowę.
Ja również dziękuję.

"Boks wyrabia pozytywne cechy charakteru..." – Roman Strzelczyk opowiada o swojej sportowej historii komentarze opinie

  • gość 2017-10-21 18:57:58

    I co z tego tekstu wynika? Gościu naucz się jak pisać wywiady? Porażka

  • gość 2017-10-22 13:47:37

    Jak się jest osobą mało inteligentną i nie umie się czytać to rzeczywiście nic się z tekstu nie wyniesie. Porażką to jest takie komentowanie, bez rzeczowych argumentów, tylko dla hejtu. Nikt Ci Gościu nie karze czytać tego portalu, jeśli Ci nie odpowiada.

Dodajesz jako: Zaloguj się