:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  7°C słabe opady deszczu

Marsz Niepodległości zakazany. Co z demokracją i przestrzeganiem konstytucji?

Ważne, Marsz Niepodległości zakazany demokracją przestrzeganiem konstytucji - zdjęcie, fotografia

Marsz Niepodległości miał być uczczeniem święta narodowego, a przez decyzje władz staje się przyczynkiem do nowych podziałów społecznych i obniżenia rangi tego wyjątkowego dnia.

W środę, 7 listopada prezydent Warszawy, Hanna Gronkiewicz-Waltz poinformowała, że podjęła decyzję o zakazie organizacji Marszu Niepodległości 11 listopada.

- Warszawa już się nacierpiała z powodu agresywnego nacjonalizmu - powiedziała.

Jednak decyzja stołecznego ratusza nie jest wiążąca, ponieważ w ubiegłym roku wojewoda Zdzisław Sipiera (PiS) zarejestrował Marsz Niepodległości organizowany 11 listopada, jako zgromadzenie cykliczne na najbliższe cztery lata ze stałą trasą z ronda Dmowskiego na błonia Stadionu Narodowego. W związku z tym, organizatorzy marszu odwołali się do sądu. Wojewódzki Sąd Administracyjny ma dobę na rozpatrzenie wniosku. W przypadku utrzymania zakazu, organizatorzy najprawdopodobniej odwołają się do sądu wyższej instancji - Naczelnego Sądu Administracyjnego. O tym, czy marsz będzie się mógł odbyć zgodnie z prawem, dowiemy się najpóźniej w piątek.

Co ciekawe, nie czekając na decyzję sądu prezydent Polski Andrzej Duda ogłosił, że 11 listopada na tej samej trasie odbędzie się „Biało-Czerwony Marsz” objęty patronatem narodowym przez prezydenta, a jego organizacją zajmie się rząd. Jak poinformował rzecznik prezydenta Błażej Spychalski, marsz 11 listopada będzie miał charakter uroczystości państwowych, w związku z tym wszystkie inne marsze, które ewentualnie mogłyby przebiegać tą samą trasą, z mocy samego prawa nie mogą mieć miejsca.

Decyzje zarówno Hanny Gronkiewicz-Waltz, jak i prezydenta spotkały się z ostrą reakcją ze strony środowisk narodowych.

Nie brakuje głosów, że wygląda to na „ustawkę” władz lokalnych i państwowych.

- Czytam niezależne wypowiedzi różnych ludzi elektoratu zarówno PiS-u jak i Ruchu Narodowego. Dla wielu osób wygląda to jak „ustawka”, typu pani Hanna Gronkiewicz-Waltz zabroniła, mimo że nie ma takiej władzy, ponieważ jest to impreza cykliczna, więc decyzję o odwołaniu podejmuje wojewoda mazowiecki. Nie czekając na wyrok sądu, prezydent z premierem stwierdzili, że to będzie marsz biało-czerwony, jak najbardziej narodowy, dla wszystkich oczywiście, ale przejmują już nad tym patronat, także powiedzmy udają w ogóle, że Ruchu Narodowego nie ma, Stowarzyszenia Marsz Niepodległości nie ma, że Marsz Niepodległości nigdy nie istniał. Przychodzą na gotowe i ogłaszają się organizatorami. To jest gra bardzo nieczysta – mówi Małgorzata Sambor z Ruchu Narodowego Radom.

Miłosz Anduła, szef Ruchu Narodowego w Radomiu zwraca uwagę na fakt, iż organizatorzy Marszu Niepodległości przygotowywali się do niego dużo wcześniej, zaangażowali czas i środki finansowe, a w tym momencie przychodzi prezydent i decyduje o „przejęciu” marszu.

- Naganna jest też postawa prezydenta i premiera rządu, gdzie zamiast dać czas na to, żeby organizatorzy mogli się odwołać, władze państwowe zdecydowały się przejąć ten marsz. Nazywamy to przejęciem, bo z jednej strony będzie organizowany marsz, jak mówią władze jednoczący Polaków a z drugiej strony zakazuje się wstępu na ten marsz osobom, które przyjdą z transparentami. Marsz prezydenta jest imprezą państwową, ma pierwszeństwo więc pytanie, jak powinni zachować się organizatorzy Marsz Niepodległości? Przyjść z „podkulonym ogonem” bez transparentów? Co z pieniędzmi, które zostały zainwestowane w nagłośnienie, platformę, w oprawę wydarzenia? Kto zwróci te pieniądze organizatorom? Zaliczki sią wpłacone, umowy z firmami podpisane. Jak prezydent wyobraża sobie ta sytuację? – pyta Miłosz Anduła.

Niespotykanym jest fakt, że decyzja prezydent Warszawy połączyła w opinii środowiska narodowe i lewicę. Barbara Nowacka, liderka Inicjatywy Polskiej przyznała, że mimo, iż jest przeciwniczką skrajnej prawicy, jest zwolenniczką demokracji i wolności słowa, a zakaz nie jest żadnym rozwiązaniem.

Nie brakuje także opinii, że szumnie głoszone hasała o konstytucji, jej przestrzeganiu i wolności do zgromadzeń nie obowiązują dla środowisk narodowych.

Nie sposób nie odnieść wrażenia, że cała sytuacja została zaogniona przez władze zarówno na szczeblu lokalnym, jak i państwowym. Według planu, marsz miał zostać „zduszony w zarodku”, a stała się rzecz całkowicie odwrotna. Narasta eskalacja emocji, które mogą mieć ujście 11 listopada. Tak ważne narodowe święto może zostać przyćmione przez dezorganizację i chaos. A miało być świętem jednoczącym Polaków.

Jak podkreśla Małgorzata Sambor z radomskiego Ruchu Narodowego, marsz integruje różne środowiska, przyjeżdżają na niego całe rodziny.

- To nie jest tak, że na ten marsz przyjeżdża tylko elektorat ruchu narodowego. Tam przyjeżdżają ludzie, którzy kochają Polskę, którzy po prostu chcą uczcić ten wyjątkowy dzień odzyskania niepodległości. My nie patrzymy kto z jakiej partii jest, bo w tym dniu nie ma to najmniejszego znaczenia. Najważniejsze jest to, żebyśmy się wszyscy radowali tym, że jesteśmy wolnym krajem – mówi Małgorzata Sambor.

Organizatorzy Marszu Niepodległości wydali oficjalny komunikat, że niezależnie w jakiej formule prawnej Marsz Niepodległości odbędzie się 11 listopada i ruszy o godz. 14:00 z ronda Dmowskiego.


Marsz Niepodległości zakazany. Co z demokracją i przestrzeganiem konstytucji? komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się