:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  4°C lekkie zachmurzenie

"Myślę, że ideą samorządu jest współpraca" - rozmowa z posłem PiS, Andrzejem Kosztowniakiem

Wywiad, Myślę ideą samorządu współpraca rozmowa posłem Andrzejem Kosztowniakiem - zdjęcie, fotografia

Twój Radom: Prezydent po raz kolejny nie zdołał przekonać Rady Miejskiej do swojego budżetu, proszę skomentować tę sytuację.

- Myślę, że ideą samorządu jest współpraca. Na tym się buduje samorządność. Zabrakło ze strony prezydenta chęci współpracy i najzwyczajniej w świecie, po ludzku, nie patrząc na to w kategoriach politycznych czy niepolitycznych, tylko dobra miasta, uważam, że pan prezydent powinien się krok cofnąć i przeprosić te osoby, które zostały obrażone bezpośrednio przez niego czy jego najbliższe zaplecze. Powinien wrócić do rozmowy, siąść z radnymi i skonstruować taki budżet, który w konsekwencji może być w Radomiu przyjęty. Budżet Miasta nie jest sumą tylko i wyłącznie marzeń pana prezydenta. Ja tego doświadczyłem, moi poprzednicy także. Krótko mówiąc, budżet to wypadkowa ustaleń prezydenta z Radą Miejską. To Rada Miejska jest od tego, żeby to uchwalić i przyjmować pewien kierunek myślenia, a prezydent jest od jego realizacji. Na pewno nie może to odbywać się w formie takiej awantury, która została wywołana niestety przez środowisko pana prezydenta. Nie chciałbym wierzyć w to, że jest to zrobione w sposób przemyślany. Na pewno nam jako mieszkańcom ten konflikt nie jest potrzebny. Czy prezydentowi? Uważam, że też nie. Taka strategia pójścia na wojnę ze wszystkimi prezydetowi również się nie opłaca. Jeżeli pan prezydent nie pójdzie na pewne ustępstwa, to najbliższe miesiące czeka władze miasta ciągły spór z większością radnych. Największym błędem prezydenta było to, że stracił realną większość w Radzie, wypychając poza grono Platformy Obywatelskiej trójkę radnych i odnosząc się w taki, a nie inny sposób do radnego Pszczoły. Przez to realnie dzisiaj może przegrywać każde głosowanie. Szachowanie radnych, mówienie o tym, że jak nie zagłosują, to poniosą odpowiedzialność, jest troszeczkę niedojrzałe. Nie chcę mocniej tego nazywać, ale na pewno nie będzie to sprzyjało rozwojowi miasta, tym bardziej, że w ostatnich miesiącach tej kadencji mamy jeszcze dużo do zrobienia. Chyba, że strategią pana prezydenta jest prezentowana dzisiaj strategia ciągłej wojny. Koncepcja na to, aby wejść w wybory i pokazywać siebie jako tego skrzywdzonego, wskazując jako winnych radnych opozycji. którzy nie wiadomo z jakiego powodu stanęli przeciwko niemu. Niestety tak to wygląda. Ja cały czas będę przypominał, że pan prezydent nie utracił większości z powodu intryg radnych PiS, nie został zdradzony przez jakiegoś koalicjanta, który dzisiaj występuje przeciwko niemu. ale dlatego, że opuścili go jego własni radni, członkowie Platformy Obywatelskiej. Chyba czas na prezydencką refleksję, ile złego wraz ze swoim zapleczem w ostatnim czasie zrobił. Dzisiaj zbiera tego owoce. Każde zło jednak da się naprawić, wystarczy postanowić poprawę...

 

Panie pośle, z perspektywy byłego gospodarza miasta, proszę ocenić merytorycznie projekt budżetu, przedstawiony przez prezydenta. Czego według polityków Prawa i Sprawiedliwości w nim brakuje, żeby był dobry dla miasta Radomia?

- Ja też nie chcę stawiać pod presją pana prezydenta. Trudno się wypowiadać jako były prezydent miasta o budżecie i krytykować go wprost. Przeglądałem dokładnie ten projekt, jestem z nim dobrze zapoznany i w oparciu o własne doświadczenie mogę powiedzieć, że złożył bym go inaczej. Mam po prostu inną filozofię zarządzania miastem. Uważam, że miasto powinno się rozwijać poprzez konkretne inwestycje, a nie tworzenie wirtualnych wyobrażeń, które tak naprawdę są czystym pijarem. Ja wolę namacalne rzeczy, niż mówienie o tym, że jest dobrze. Ale to jest właśnie moja filozofia, jesteśmy po prostu innymi ludźmi. Ja Andrzej Kosztowniak na pewne rzeczy patrzę inaczej, Radosław Witkowski patrzy na nie inaczej. Jeżeli mam się pokusić się o radę, to będę doradzał radnym Prawa i Sprawiedliwości dokończenie wielu projektów z czasów, kiedy byłem prezydentem. Część z nich została przerwana, a powinny być one dokończone. Nie sztuką jest coś rozpocząć, a potem to zostawić. Prosiliśmy też pana prezydenta jako posłowie ziemi radomskiej o to, aby pochylił się nad wsparciem dwóch bardzo istotnych projektów. Pierwszy projekt dotyczy naszego szpitala, a dokładnie oddziału rehabilitacji na ul. Giserskiej. Poprosiliśmy o to prezydenta, zaapelowaliśmy, abyśmy wspólnie to rozpoczęli. My jako posłowie ziemi radomskiej będziemy zabiegać o wsparcie tej inwestycji tak, jak doprowadziliśmy do bardzo dużego wsparcia dla Wojska Polskiego.Bezpieczeństwo zdrowotne jest najważniejszym parametrem naszego życia. Tu pokazujemy prezydentowi pewną szansę, możliwość pomocy i chcielibyśmy, żeby było to jasno odczytane. Jeżeli prosimy o ten projekt, to dla tego, że widzimy szansę w tym aspekcie wspierania go w kolejnych latach. Jednak to, czy nasza pomoc będzie realna zależy, zależy tylko od pana prezydenta. Drugi projekt dotyczy naszej uczelni. Dzięki naszym staraniom, stała się rzecz wspaniała i ważna, mamy kierunek medyczny w Radomiu.Stawia to naszą uczelnię czy miasto w pewnym elitarnym gronie. Prezydent mówi, że nie ma możliwości wsparcia w tym zakresie, ja twierdzę inaczej. Kiedy ja byłem prezydentem, potrafiłem wesprzeć naszą uczelnię w jednym z projektów. Myślę tu o bibliotece multimedialnej, z której mogą korzystać nie tylko studenci. Wtedy potrafiliśmy to zrobić i przekazać na ten pieniądze miejskie. W przepisach prawa nic nie zmieniło, tylko trzeba siąść, zastanowić się, jak to zrobić prawnie, jak wesprzeć uczelnię. Wszystko po to, żeby ten projekt stał się projektem naszym wspólnym, bez podziału na Prawo i Sprawiedliwość czy Platformę. Zbudujmy ten projekt jako ponadpartyjne ponadczasowe przesłanie, także dla przyszłych klas politycznych naszego miasta i dla dobra naszej małej ojczyzny. Niech projekt medycyny w Radomiu przyniesie za kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt lat bardzo dobry skutek w postaci świetnego wydziału medycznego. Mam nadzieje, że rozumowanie prezydenta pójdzie w tym kierunku, że nasze inicjatywy nie będą rozpatrywane w kategoriach: „jak PiS to załatwił, to my z pozycji Platformy to zniszczymy”. To jest proste myślenie, ale nie chcę, żebyśmy doszli do takiej granicy, w której taki sposób myślenia będzie decydował o pewnych rozstrzygnięciach. W razie sukcesu nie będzie to projekt, w którym będzie zapamiętany jeden czy drugi człowiek, ojców sukcesu może być wielu, adekwatnie do ilości pokoleń zaangażowanych w przedsięwzięcie. Może się zdarzyć, że ci którzy początkują dzisiaj dzieło, nie będą nigdzie wymienieni. Właśnie w takiej sytuacji sprawdza się, czy polityk jest dojrzałym samorządowcem, chcąc brać udział w czymś, co jest ważne dla mieszkańców, a nie tylko wiązać się ze swoim nazwiskiem czy pozycją tu i teraz. Zawsze jako samorządowiec myślałem i mam nadzieję, że kolejni po mnie prezydenci będą myśleć kategoriami przyszłości, a nie tylko przez pryzmat doraźnych korzyści - to jest stanowczo za mało, aby uważać się za dobrego prezydenta czy radnego.To jest zbyt krótka perspektywa, żeby kogoś móc pozytywnie ocenić lub też by móc budować miasto. Przed nami jest mnóstwo wyzwań, które są i krótkoterminowe, i dalekosiężne. Dojrzałość człowieka tym się wyraża, że nie będzie zabiegał tylko tu i teraz, ale będzie mógł kiedyś jako bardzo stary, dojrzały człowiek powiedzieć sam sobie przed lustrem, że miał w tym udział, co jest bardzo pozytywne. Do takiej formy relacji bym namawiał pana prezydenta dzisia i do wygaszenia tego konfliktu, który zupełnie niepotrzebnie wygenerował. Ten konflikt został sztucznie zainicjowany, a myśląc o wyborach, obawiam się, że, miasto najbliższych kilku miesięcy może stać się zakładnikiem negatywnej kampanii bezpośrednio ze strony pana prezydenta Radosława Witkowskiego, czy też jego zaplecza. To jest rzecz szkodząca naszemu miastu.

 

Panie pośle, wspomniał Pan o alei Wojska Polskiego, właśnie udało się zarezerwować środki na przebudowę tej drogi. Został też podpisany list intencyjny odnośnie Portu Lotniczego Radom. Niewątpliwie jest to wielki sukces parlamentarzystów ziemi radomskiej i zarazem ogromna szansa rozwoju dla naszego miasta.

- Jest to wielki sukces Prawa i Sprawiedliwości, trzeba to jasno powiedzieć. Platforma przez 8 lat nie potrafiła zapisać w budżecie państwa dla samorządu miasta Radomia nawet złotówki. To jest fakt. Dzisiaj mamy do czynienia z sytuacją, gdzie w tym konkretnym budżecie mamy na to zadanie ponad 93 miliony, 5 milionów dla kierunku medycznego na Uniwersytecie, czyli mamy prawie 100 milionów złotych dla Radomia. Wcześniej były pieniądze na dokumentację przebudowy al. Wojska Polskiego, ale jeszcze raz powtórzę, ta inwestycja służy nadrzędnym, długofalowym projektom np. takim jak lotnisko. To jest projekt, który powinien być wspierany przez wszystkich, nie tylko przez PiS, bo efekty działania ważnego dla naszego miasta odczują wszyscy mieszkańcy. Tak jak wspomniałem wcześniej, pełny efekt zależny jest od zaangażowania wszystkich stron politycznych. Trzeba się kierować dojrzałością i odpowiedzialnością za dobro nasze wspólne, a nie tylko partykularnym interesem dnia dzisiejszego. Tu i teraz to kompetencja, o której nie mogą myśleć politycy. To jest coś, co staje się tak naprawdę dysfunkcją polityka, a nie wartością dodaną. Tak bym to skomentował.

 

Prezydent wspomniał na gorąco po sesji poniedziałkowej, że ma plan „B” odnośnie uchwalenia budżetu, czyli uchwalenie budżetu razem z RIO. Proszę powiedzieć, jaki plan mają politycy PiS-u na te najbliższe dni w kontekście budżetu miasta?

- Dalej jest to polityka konfrontacji. Wymienię ostatnie słowa prezydenta zaraz po nieuchwaleniu budżetu po raz drugi, który dał do zrozumienia, że radni tak naprawdę do niczego już nie są potrzebni. Pierwszy raz w historii Radomia mamy do czynienia z taką arogancją w zachowaniu i w wypowiedzi. Choć też pierwszy raz mamy do czynienia z sytuacją, w której nie uchwaliliśmy budżetu po raz drugi. To jest osobista porażka tylko jednej osoby, prezydenta Radomia. Zostawiając to jednak na boku, wypada potwierdzić, że budżet w takiej sytuacji rzeczywiście uchwali Regionalna Izba Obrachunkowa. Tylko doprowadzając do sytuacji, w której prezydent idzie na jeszcze mocniejszą wymianę ciosów z radnymi, odnosząc się wprost do imion, nazwisk, partii politycznych czy ugrupowań, które te osoby reprezentują, musi się liczyć z tym, że ci ludzie również mogą potem stać przeciw jego polityce. Życie radomskiego samorządu nie zaczyna ani nie kończy się na uchwaleniu budżetu. Później przychodzą kolejne uchwały, za którymi trzeba głosować oraz ocena wykonania budżetu przez prezydenta, czyli skwitowanie, odnoszące się do absolutorium. Takie zachowanie doprowadza do permanentnej wojny prezydenta z Radą Miejską. Prezydent przez najbliższe miesiące powinien skoncentrować się nad tym, jak przedstawić jeszcze lepsze rozwiązania dla Radomia, a z drugiej strony, abyśmy mogli zajmować się tym, co najistotniejsze, czyli pozyskiwaniem środków i właściwym wykorzystaniem środków ze Skarbu Państwa, z sejmiku województwa mazowieckiego. Ważne jest też to, aby prezydent włączył się w projekty, które dzisiaj wspiera Prawo i Sprawiedliwość. Skomentuję to tak: jeden i drugi, nigdy jeden przeciwko drugiemu. Kiedyś Papież Jan Paweł II wypowiedział te słowa, definiując jego zdanie, sposób myślenia o solidarności. Ja uważam, że samorząd jest tym miejscem, w którym te słowa w sposób wyjątkowy pasują do tych, którzy chcą dobrze rządzić i myślą o samorządzie i dobru wspólnym. To tytułem komentarza i też pewnego wskazania, co powinien zrobić prezydent. 

 

Można powiedzieć, że z perspektywy radnych Prawa i Sprawiedliwości teraz PiS walczy o dobry budżet dla Radomia?

- Nie tylko PiS, również ci radni, którzy odeszli od pana prezydenta z powodu sposobu ich traktowania i niemożności realizacji pewnych obietnic, które złożyli wyborcom, nomen omen, podpierając się również nazwiskiem pana Witkowskiego. Pan rezydent, tak jak jego poprzednicy, musi sobie zdawać sprawę z tego, że to jest element kompromisu. Samorząd sam w sobie jako dobro wspólne i wspólnota jest również wspólnotą pewnych interesów różnych osób, różnych środowisk, poszczególnych okręgów wyborczych i i tak pan prezydent powinien to rozpatrywać, nie w kategoriach przegłosowania czegoś na siłę. Do tej pory posiadał tę możność, nikogo o nic nie pytał. Stąd decyzja dotychczasowych radnych PO o opuszczeniu klubu. Głosy Prawa i Sprawiedliwości tak naprawdę same w sobie nie są tutaj najistotniejsze, bo PiS nie jest dzisiaj w stanie samo przegłosować pana prezydenta. Czas na szybką refleksję i jeszcze szybsze działanie, polegające na tym, aby wrócić do rozmowy. To konkluzja tego wszystkiego.


"Myślę, że ideą samorządu jest współpraca" - rozmowa z posłem PiS, Andrzejem Kosztowniakiem komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się