:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  20°C bezchmurnie

"Naszym celem jest rozwój miasta" - rozmowa z R. Czajkowskim, kandydatem na prezydenta Radomia

Wywiad,

Jan Górak: Panie Rafale, został Pan desygnowany przez Mazowiecką Wspólnotę Samorządową, jako kandydat na prezydenta Radomia z Ogólnopolskiego Ruchu Samorządowego Bezpartyjni. Skąd decyzja o kandydowaniu na prezydenta miasta?

Rafał Czajkowski: Wpłynęły na to dwa czynniki. Pierwszy to taki, że przez ostatnie 11 lat swojego życia pracowałem na rzecz samorządu i mogłem realizować wiele ciekawych przedsięwzięć, projektów, które faktycznie wpłynęły na poprawę jakości życia w mieście, chociażby takie, jak Zintegrowany System Zarządzania Oświatą, Internet dla osób zagrożonych wykluczeniem, bądź wpłynęły bezpośrednio na budżet miasta dając duże oszczędności, typu wspólny przetarg na energię dla ponad 100 podmiotów i na ponad 1900 punktów poboru. Drugi czynnik jest taki, że w tej chwili to, co się dzieje, jest dla mnie nie do zaakceptowania. Trudno mi się zgodzić ze stylem i jakością, która w tej chwili jest w mieście. Chciałbym, żeby miasto się rozwijało, a obecna władza tego nie gwarantuje.

W ostatnim czasie Radomianie mogli śledzić dyskusję ruchu Bezpartyjni z kilkoma stowarzyszeniami, w tym Radomianami Razem, Radomską Wspólnotą Samorządową. Jak Pan skomentuje sytuację, że ten projekt nie wyszedł i skąd decyzja o tym, że idziecie Państwo sami?

Po pierwsze ten projekt od początku zakładał, że będziemy rozmawiać z każdym stowarzyszeniem. Nie było podpisanych żadnych dokumentów, z których wynikałoby, że mamy obowiązek porozumienia się ze wszystkimi. Stowarzyszenia, z którymi rozmawialiśmy nie chciały zdecydować się na jasne i czytelne warunki, które stawialiśmy. Naszymi warunkami był jasny i wyrazisty cel przedstawiony poprzez założenia programowe i kandydata, natomiast stowarzyszenia bardziej były zainteresowane tym, z kim współpracować, bądź też nie po wyborach, czyli uprawianiem polityki, a nie rozmową o kandydacie i z tego powodu musieliśmy te rozmowy przerwać.

Jako kandydat Ruchu Bezpartyjni nie obawia się Pan, że może być pewne zamieszanie na scenie politycznej, bo są także inne stowarzyszenia, które do tej bezpartyjności będą nawiązywać?

Trzeba mieć świadomość tego, że w tej chwili ruchy samorządowe i bezpartyjne są na topie, pojawia się wiele takich pomysłów. To wynika z tego, że obserwując polską scenę polityczną trudno nie zgodzić się z faktem, iż coraz więcej osób ma dość wojny polsko-polskiej i szuka alternatywy na to, żeby próbować coś robić, nie mieszając się w konflikt pomiędzy dwoma największymi ugrupowaniami. Czy się boję? Nie, nie boję się, bo jestem przekonany, że w trakcie kampanii wyróżnimy się kandydatami, programem i tym, co chcemy zrobić dla miasta.

Jaka jest recepta Ruchu Bezpartyjni na to, żeby wpłynąć na „ubezpartyjnienie” radomskiego samorządu?

Myślę, że bezpartyjność daje możliwość współpracy i rozmowy z każdym. Nie musimy się oglądać na to, kto wygra wybory, bo rok po wyborach samorządowych będą wybory parlamentarne. My nie musimy się martwić tym, kto je wygra, bo niezależnie od tego, kto będzie na czele stawki, my jesteśmy w stanie współpracować z każdym. Natomiast członkowie partii niestety w sposób naturalny przy dzisiejszej scenie politycznej ograniczają się wyłącznie do współpracy w ramach własnych środowisk.

W takim razie, jaka jest recepta w przełożeniu takim realnym tego, co Pan powiedział, na sytuację w Radomiu. To znaczy, co na przykład poprawicie, zmienicie?

Pierwszą rzeczą, która się rzuca w oczy każdemu, kto śledzi radomski rynek jest sytuacja w Radzie Miejskiej. Konflikty i próby wprowadzenia mniejszych czy większych potyczek a nawet wojen są już męczące chyba dla każdego. Zdaję sobie sprawę z tego, że za tak niski styl rządzenia w mieście odpowiada przede wszystkim władza, bo ona powinna kreować pewne standardy i łagodzić konflikty a nie je podsycać. Obecnie mamy taką sytuację w Radomiu, że władza będąc w jednej partii robi wszystko, żeby skonfliktować się z osobami należącymi do drugiej partii. I myślę, że tu jest potrzebna szybka zmiana. Uważam, że osoba będąca pośrodku byłaby w stanie pogodzić obie strony.

Jak Pan ocenia wasze szanse wyborcze?

Myślę, że jesteśmy w stanie włączyć się w walkę z oboma największymi ugrupowaniami i naszym celem jest zwycięstwo.

A jeżeli nie uda się osiągnąć celu głównego, będziecie mieć państwo dylemat w drugiej turze? Macie już plan, kogo poprzeć?

Miejmy nadzieję, że my będziemy walczyć w drugiej turze. Ale jeżeli by doszło do takiej sytuacji, to na pewno poprzemy kandydata, który zagwarantuje nam, że swoją osobą będzie dobrym gospodarzem dla miasta, będzie potrafił wspiąć się ponad partyjne interesy, będzie dbał o mieszkańców a nie swój dwór, będzie dbał o pozyskiwanie środków a nie przypisywał sobie pracy innych ludzi. Będzie osobą, która łagodzi konflikty, a nie je wywołuje. Taka osoba musi nas przekonać do swoich ideałów, że ma wizję na miasto, potrafi porozumieć się, stać ponad podziałami i działać w interesie miasta a nie dworu partyjnego.

Proszę powiedzieć, czy to, że w relacji Pana z obecnym prezydentem doszło do konfliktu interpersonalnego nie będzie miało wpływu na wybór? Ostatnio prezydent wspomniał, że czuje się ojcem wobec Pana?

Myślę, że moja decyzja o kandydowaniu zaskoczyła na tyle, że obecny prezydent chciał się ustawić pierwszy w kolejce, jako ojciec sukcesu, stąd poczuwanie się do ojcostwa. Ale poważnie mówiąc, to nie jest konflikt merytoryczny, nie mówimy o przepisach, programach, paragrafach, możemy mówić tylko o odczuciach w tym konflikcie i faktycznie nie mogłem zgodzić się na to, żeby podległy mi pracownik został zwolniony pod fikcyjnymi powodami. Przeprowadzono fikcyjną kontrolę, napisano podobno protokół, z którym osoba zwalniana nigdy nie mogła się zapoznać. Jako osoba nadzorująca jej pracę, nie mogłem się zgodzić na takie traktowanie człowieka. W mediach mówiło się publicznie o tym, że będzie rozmowa, a ona nigdy się nie odbyła. Kłamie się po prostu w mediach i wprowadza w błąd opinię publiczną. Ja na to się nie godzę, dlatego wyraziłem swoją opinię na ten temat i trudno się dziwić, że nasze opinie są rozbieżne w tym zakresie, ale to jest tylko kwestia opinii, natomiast myślę, że merytorycznie można zawsze rozmawiać.

Czyli nie wyklucza Pan takiej współpracy z prezydentem?

Jak już wspomniałem, poprę każdego, kto mnie przekona, że będzie dobrym gospodarzem, będzie dbał o miasto, a nie o swój dwór.

A jak jest z Pana związkiem z Prawem i Sprawiedliwością? Bo też mówi się o tym, zarzuca Panu, że jest blisko powiązany z PiS?

Byłem sekretarzem miasta zarówno za czasów PiS-u, jak i PO. Więc jak Platforma Obywatelska zarzuca mi współpracę z Prawem i Sprawiedliwością, to PiS łatwo może zarzucić Platformie również współpracę ze mną. Taka jest rola sekretarza miasta. Po pierwsze ma być osobą apolityczną, a po drugie współpracuje z tym, kogo wybrali mieszkańcy, a nie sam sobie wybiera współpracowników.

Czyli stawia Pan na pełną niezależność?

I przede wszystkim profesjonalizm, bo chodzi o to, żeby rozmawiać z ludźmi, którzy chcą coś zrobić i współpracować w ramach konkretnych projektów.

Spaceruje Pan ulicą Żeromskiego w Radomiu, spotyka potencjalnego wyborcę, który zadaje Panu pytanie: Panie Rafale, co by Pan chciał zrobić takiego najważniejszego dla Radomia? Co by Pan powiedział?

Myślę, że pierwsza rzecz to jest wiarygodność w stosunku do mieszkańca. Składane obietnice i deklaracje należy umieć później odzwierciedlić, bo nie jest sztuką obiecać 8 tys. miejsc pracy i nic później z tą obietnicą nie robić. W ramach programu faktycznie będziemy chcieli przedstawić konkretne rozwiązania, inwestycje, ale ja dobrze znam potrzeby miasta i wiem, że pierwsza rzecz, która jest niezbędna, to kwestia uporządkowania budżetu, spraw związanych z pozyskiwaniem środków zewnętrznych, ruszenie się z tronu, pojechanie do Warszawy i pozyskiwanie sprzymierzeńców na rzecz działań dla Radomia. Jednak przede wszystkim myślę, że Radom w tej chwili, na przyszłą kadencję, potrzebuje odważnego prezydenta, który nie będzie się bał podejmować kluczowych decyzji. Mówię tu też świadomie o inwestorach, o umiejętności ich pozyskiwania, bo jeżeli decyzja o przejęciu Portu Lotniczego zapadnie, to bez wątpienia będzie potrzebny ktoś, kto jest w stanie przygotować Radom na wzrost gospodarczy, który w związku z tą decyzją będzie nieunikniony. Jednym z dzisiejszych problemów jest brak gruntów pod inwestycje. Trudno pozyskiwać inwestora i się rozwijać, kiedy nie spełnia się podstawowych warunków. Myślę, że w kampanii przedstawimy na tyle ciekawe rozwiązania, że mieszkańcy będą nimi zainteresowani.

Czyli można powiedzieć, że waszym celem jest wzrost gospodarczy Radomia?

Naszym celem jest to, żeby miasto się nie wyludniało, żeby się rozwijało, a mieszkańcom żyło się z każdym rokiem coraz lepiej. I tu kluczową kwestią jest przejście przez wiele inwestycji, od prostych, infrastrukturalnych, po duże, spektakularne.

Jakie działania będzie podejmował Ruch Bezpartyjni w najbliższym czasie?

Przed nami szereg trudnych rozmów, ale również szykujemy się na dużą konwencję w Warszawie, która odbędzie się 19 maja. Myślę, że wtedy ruszy kampania, zostaną przedstawieni kandydaci i to jest taki punkt, po którym będzie trzeba jeszcze odważniej wyjść w miasto i prezentować mieszkańcom swoje propozycje zmian.

Czy wasze listy są już zamknięte?

Listy jeszcze nie są zamknięte. Mamy kandydatów, ale oczywiście jesteśmy otwarci na rozmowy z innymi stowarzyszeniami i społecznikami, którzy chcieliby coś zrobić na rzecz naszego miasta.


"Naszym celem jest rozwój miasta" - rozmowa z R. Czajkowskim, kandydatem na prezydenta Radomia komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się