:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  -1°C pochmurno z przejaśnieniami

Niepodległość nie jest dana raz na zawsze - Jan Łopuszański

Felietony, Niepodległość zawsze Łopuszański - zdjęcie, fotografia

Pewnie już kiedyś o tym mówiłem, bo stale o tym mówię. W nadziei, że ktoś spamięta. W końcu rozumu nigdy dość. Na progu pierwszej wojny światowej ówcześni Polacy mieli dwie odmienne diagnozy upadku polskiej państwowości i zniewolenia, i stąd dwie odmienne koncepcje odzyskania niepodległości.

 

Pierwsza diagnoza mówiła, że głównym sprawcą nieszczęścia rozbiorów jest Rosja. Zajęła największą część ziem dawnej Rzeczpospolitej, w tym naszą stolicę. Jest nam najbardziej obca cywilizacyjnie. To ona jest zatem głównym wrogiem Polski.

Druga diagnoza mówiła, że głównym zainteresowanym i sprawcą rozbiorów były Prusy, a Cesarstwo Niemieckie przez nie zbudowane dąży skutecznie do całkowitej germanizacji ziem polskich. Umacnia pozycje niemieckie nad Bałtykiem i odpycha nas od morza, przekreślając perspektywy odbudowania Państwa Polskiego.

Kiedy posiadanie ziem polskich dla Rosji jest tylko kwestią imperialnych ambicji, to dla niemieckich Prus rozciągniętych wzdłuż wybrzeża Bałtyku zniszczenie Polski i to do samych korzeni, jest ich być albo nie być. Diagnoza ta przypominała też, że bardzo dzielne, ale nie dość roztropne powstania Polaków zawsze umacniały sojusz niemiecko-rosyjski przeciw Polsce. Tymczasem szansą Polski może być tylko wielki konflikt między zaborcami.

U progu I wojny światowej pierwsza z tych koncepcji odzyskania niepodległości polegała na organizowaniu polityki antyrosyjskiej, a druga na organizowaniu polityki antyniemieckiej. Pomiędzy przedstawicielami tych koncepcji istniał zatem zasadniczy spór.

Gdyby zwolennicy polityki antyrosyjskiej zdołali skutecznie wciągnąć cały naród polski do wojny po stronie Niemiec i Austro-Węgier, być może państwa te nawet wygrałyby wojnę. Być może dałyby nam potem jakieś kadłubowe państewko, całkowicie zależne od Niemiec i Austro-Węgier, zbudowane na skrawku ziem polskich wyrwanych Rosji. Albo by nie dały. Lojalność nigdy nie była ich mocną stroną.

Na pewno nie byłoby wtedy konferencji pokojowej w Paryżu i uznania przez zwycięskie państwa Entanty prawa Polski do niepodległego bytu. Ci, którzy organizowali politykę polską jako antyniemiecką, istotnie przyczynili się do przegranej Niemiec i wśród narodów zwycięskich reprezentowali Polskę na tej konferencji.

Gdyby po wojnie przegranej przez państwa centralne Polskę reprezentowali wyłącznie sojusznicy tych państw i gdybyśmy w ogóle byli wtedy reprezentowani na konferencji pokojowej kończącej wojnę - to jako przegrani u boku przegranych Niemiec. Szans na niepodległość by nie było.

Przypominam te fakty, pomijając nazwiska polityków tamtego czasu i nazwy ówczesnych obozów politycznych. Nie jest moją intencją osądzanie kogokolwiek, ale zachęcenie współczesnych do myślenia kategoriami polityki polskiej. Polityka jest dziedziną rozumu, a nie emocji.

Oczywiście zmieniły się czasy i liczne punkty odniesienia w relacjach międzynarodowych. Przybyło nam nowych doświadczeń, w tym bardzo bolesnych. Przecież to jedno jest stałe: gdy emocje zastępują rozum, brak zwycięstw. Dziś Polska jest niepodległa, ale to nie znaczy, że nie jest wielorako zagrożona. Rację mają ci, którzy mówią, że niepodległość nie jest nam dana raz na zawsze.

Dodajmy, że rozum także nie jest dany na zawsze. To rozum musi odpowiedzieć na pytanie: czy polityką niepodległościową jest ta, która niepodległość jedynie postuluje, czy raczej ta, która do niej rzeczywiście prowadzi?

 

Jan Łopuszański

Niepodległość nie jest dana raz na zawsze - Jan Łopuszański komentarze opinie

  • gość 2017-12-02 17:25:41

    Temu panu już dziękujemy!!!!!!!!!!!!! Pora odejść mu na emeryturę.

Dodajesz jako: Zaloguj się