:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  -1°C pochmurno z przejaśnieniami

Polonia czy Polacy. Kresowe Dywagacje

Historia, Polonia Polacy Kresowe Dywagacje - zdjęcie, fotografia

Za nami „wielka majówka” jeden z najdłuższych potencjalnie wolnych weekendów w roku.

Przy zainwestowaniu trzech dni urlopu zyskiwaliśmy dziewięciodniowe wakacje. Wspomniany czas nie tylko ze względu na dni wolne był szczególny ze względu na wielkie Święto Narodowe 3-go Maja ale także ustanowione w 2002 roku przez Sejm RP święto „Dzień Polonii i Polaków za Granicą” oraz „Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej”. Chciałbym skupić uwagę na drugim z wymienionych świąt. Sama nazwa skłania do refleksji – „Dzień Polonii i Polaków za Granicą”. Nasuwa się pytanie czym różnią się Polacy od Polonii za granicami naszego kraju. Odpowiedzi udzielił mi pośrednio pewien mieszkający na Litwie Polak – Mer Rejonu Solecznickiego (zamieszkałego w ponad 80 % przez Polaków) Leonard Talmont, który przebywał w Radomiu w celu podpisania umowy partnerskiej z Powiatem Radomskim. Przemawiając w czasie Sesji, otrzymał z sali pytanie rozpoczynające się od słów „Jak wy Polonia…”, w tym momencie zareagował bardzo emocjonalnie – „Bracia nie obrażajcie nas. Polonia to Polacy, którzy za chlebem lub z innych względów wyjechali z Polski. My nigdy z Polski nie wyjeżdżaliśmy. Jesteśmy Polakami, którzy mieszkają na ziemi uprawianej przez swoich dziadów i pradziadów od setek lat. To granica się przesunęła. My nigdy nie wyjeżdżaliśmy z Polski, to Polska od nas odeszła.” Bardzo utkwiła mi w pamięci ta wypowiedź. Często bywam na Litwie odwiedzając naszych rodaków. Dopiero tam uświadamiam sobie co znaczą te słowa. Jeden przykład: miejscowość Norwilszki w rejonie Solecznickim. Wieś położona na samej granicy litewsko-białoruskiej. Kościół ok. dwieście metrów od granicy, drewniany, z ironią można dodać – jak przystało na to pogranicze w stylu… zakopiańskim. Obok– przy samym płocie granicznym polski cmentarz. Mogiły z polskimi napisami, od tych bez mała z przed stu lat poprzez czasy sowieckie aż do aktualnych. Najbardziej wzruszają te pisane ze słuchu niezgrabną wyniesioną z domu polszczyzną, nieraz z rażącymi błędami ortograficznymi. Kościół i cmentarz miały kiedyś status parafialny ale utraciły go od czasu uszczelnienia granicy i wprowadzenia wiz, większość parafian zamieszkuje – ok. 2/3 – po stronie białoruskiej. Piszę posługując się tymi przykładami nie po to aby podgrzewać niesnaski pomiędzy Polską a Litwą, psuć i tak już nie najlepsze stosunki międzypaństwowe, ale żeby uświadomić nam Polakom korzystającym z komfortu mieszkania w swoim państwie, że takie nazwy jak Wilno, Lwów, Grodno, Lida, czy ogólnie np. Wileńszczyzna czy Nowogródczyzna to nie tylko symbole historyczne naszego narodu. To żywe miejsca, gdzie od wieków mieszkają żywi Polacy, którzy w niektórych terytoriach, jak np. na Wileńszczyźnie do dzisiaj stanowią większość. Niech to święto poświęcone Polakom za granicą skłoni nas do refleksji. Słyszymy z mediów jak dyskryminowani są Polacy np. na Litwie. Brak możliwości używania swoich nazwisk w ich naturalnym brzmieniu, brak możliwości używania dwujęzycznych nazw ulic, miejscowości zamieszkałych przez Polaków. Karanie naszych rodaków wysokimi grzywnami za łamanie tych przepisów. Likwidacje polskich szkół w Wilnie. Z drugiej strony widzimy po naszej stronie np. w Puńsku tablice drogowe obok nazwy polskiej nazwa litewska – Punskas. Jest litewska szkoła dofinansowywana przez nasze władze. I… tak ma właśnie być. My przestrzegamy międzynarodowych umów dotyczących mniejszości narodowych. Niestety nie potrafimy skutecznie wyegzekwować wzajemności od naszych sąsiadów. Władze Litwy pozostają głuche na nasze postulaty i żądania. Cóż jest to niestety decyzja suwerennego państwa. Wypada tylko mieć nadzieję, że nasza dyplomacja znajdzie sposób na przełamanie tego impasu. Przeraża inna, rzecz. Otóż cóż mamy wymagać od strony np. Litewskiej jeżeli sami siebie nie szanujemy. Zbliżając się do granicy polsko litewskiej widzę na polskich drogowskazach jednojęzyczną nazwę Vilnius, niestety próżno by szukać obok napisu Wilno. Strona litewska za to szanując swoje interesy umieszcza na drogowskazach po swojej stronie np. obok nazwy Sejny także Seinai, a obok nazwy Suwałki – Suvalkai. Pozostawiam to bez komentarza. Musimy pamiętać, że Polacy za granicą to część naszego organizmu narodowego a ich dorobek i kultura to część ogólnopolskiego dorobku. Dlatego ważnym jest to abyśmy nie pozostawiali samymi sobie tych, którzy bez własnego wyboru znajdują się poza granicami Ojczyzny. Mamy przecież możliwości, żeby ich wspierać i pomagać. Nie tylko poprzez pomoc indywidualną ale wymagajmy także od naszych polityków, posłów na sejm aby to oni dbali o los wszystkich Polaków…

 

 

Krzysztof Górak

FOTO: @kresowezdjecia 

Polonia czy Polacy. Kresowe Dywagacje komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się