:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  -1°C pochmurno z przejaśnieniami

Radomskie wędrówki z historią – Za kratami

Felietony, Radomskie wędrówki historią kratami - zdjęcie, fotografia

Opowiadając o historii naszego miasta nie sposób pominąć miejsca, które znajduje się w ścisłym jego centrum, a jednak nieco wstydliwie kryje się za wspaniałą fasadą kościoła pw. św. Trójcy. Radomskie więzienie funkcjonowało tutaj od 1818 r. do 1999 r., kiedy to zostało przeniesione do Koziej Góry, która dla wielu, słusznie czy niesłusznie, jest synonimem luksusu za kratami.

Kościół pw. Trójcy Przenajświętszej oraz klasztor Benedyktynek Kongregacji Chełmińskiej powstał w Radomiu dzięki Barbarze z Dulskich Tarłowej, która przeznaczyła 40 000 zł w swoim testamencie na ręce córki swej Marianny, będącej benedyktynką, celem ufundowania nowego klasztoru. Biskup krakowski Marcin Szyszkowski wskazał Radom, jako miejsce jego lokalizacji. Marianna wraz z bratem i ciotką zakupiła duży plac ze znajdującym się tam drewnianym dworkiem, w którym 9 sióstr zakonnych pojawiło się 1 lutego 1627 r. Szybko zbudowano też drewniany kościół, który został konsekrowany  w 1629 r.  Potop szwedzki nie oszczędził drewnianego klasztoru, który został spalony przez najeźdźców w 1656 r., a siostry zmuszone zostały do opuszczenia Radomia. Do odbudowy klasztoru przyczynił się marszałek Wielki Koronny Jerzy Sebastian Lubomirski oraz jego synowie. Wtedy to w 1691 r. powstał murowany kościół, zaprojektowany przez słynnego Holendra Tylmana z Gameren. W 1733 r. stanął murowany klasztor. Benedyktynki powróciły i rozpoczęły działalność edukacyjną. W ich szkole dziewczęta uczyły się czytania, pisania, arytmetyki, katechizmu, śpiewu, a nawet języków obcych. Budynki częściowo zostały zniszczone w 1774 r. na skutek pożaru, ale szybko, bo przed 1780 r. je odbudowano. Czego nie dokonał pożar uczynili zaborcy. Siostry opuściły klasztor na rozkaz biskupa kieleckiego w 1809 r. i udały się do Sandomierza. W 1810 r. nastąpiła kasata zakonu.

W dawnym klasztorze powstał lazaret, później na krótko siedziba urzędów miejskich. Po przeniesieniu lazaretu na piętro, na parterze urządzono więzienie, zaś kościół ustanowiono więzienną kaplicą. Pozostawał w tej roli do 1836 r., kiedy to został przejęty przez parafię prawosławną i urządzono w nim cerkiew św. Mikołaja. Została ona poświęcona w 1837 r. przez pierwszego prawosławnego biskupa warszawskiego Antoniego Rafalskiego. W latach 1865-1866 poddano ją gruntownej restauracji według projektu Antoniego Kacpra Wąsowskiego. Zmieniła się wtedy fasada budynku, który zwieńczono prostokątną nadbudową z kopułą. Pojawił się tympanon oraz boniowanie całej elewacji. Pomimo wyniesienia cerkwi do godności soboru w 1885 r., budynek niszczał, by w 1887 r. opustoszeć na skutek przeniesienia parafii prawosławnej w inne miejsce. Rosjanom nie opłacało się go remontować ze względu na wysoki koszt. Dawna świątynia stała się magazynem. Gdy w 1910 r. zaplanowano jej wyburzenie, społeczeństwo sprzeciwiło się. Dopiero w 1917 r. budynek w złym stanie władze austriackie przekazały parafii rzymskokatolickiej pw. św. Jana Chrzciciela. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości z inicjatywy proboszcza ks. Piotra Górskiego w latach 1924-1927 podjęto trud odbudowy kościoła. Projektantami byli Kazimierz Prokulski oraz Alfons Pinno. Przywrócono pierwotny kształt frontonu i ozdobny portal. Po poświęceniu odbywały się w nim nabożeństwa dla młodzieży szkolnej. Rektorami kościoła byli cenieni kapłani – Bolesław Strzelecki, Stefan Grelewski, Piotr Gołębiowski (późniejszy biskup). Od 1947 r. do dziś posługę duszpasterską pełnią w nim Ojcowie Jezuici.

Jeszcze gorzej niż z kościołem św. Trójcy obeszła się historia z zabudowaniami klasztornymi benedyktynek. W 1818 r. klasztor zaadaptowano na więzienie karno-śledcze i w tej roli pozostawał aż do 1999 r. Budynek więzienia to dwupiętrowy obiekt z ciosów kamiennych i cegły wraz z kilkoma przybudówkami wznoszonymi w miarę potrzeb. Więzienie posiadało dwa place spacerowe – jeden dla mężczyzn, a drugi dla kobiet. Całość otoczona była kamiennym murem. Przeważnie przebywali w nim aresztanci kryminalni, ale w okresach wielkich wydarzeń dziejowych – powstań narodowych, rewolucji, wojen, rozruchów ¬ zamykano też więźniów politycznych. Poklasztorne mury widziały cierpienie powstańców listopadowych i styczniowych, uczestników rewolucji 1905-1907 r., ofiar represji niemieckich w czasie okupacji, uczestników Czerwca 1976 r.

W okresie powstania styczniowego i w czasie go poprzedzającym liczba aresztantów była tak duża, że władze na więzienne cele przeznaczyli 10 pokoi w Hotelu Warszawskim, a także pomieszczenia w pobliskim klasztorze bernardynów. W tym okresie w więzieniu radomskim zmarło 48 powstańców.

Panowały wówczas fatalne warunki higieniczno-sanitarne: błoto na podłodze, wilgoć na ścianch, zgniłe powietrze, wyziewy z miejsc ustępowych.  Cele były małe z malutkimi okienkami umieszczonymi wysoko. Do spania służyła drewniana ława bez pościeli. Stolik, konewka z wodą, kubek i pojemnik do załatwiania potrzeb fizjologicznych stanowiły całe wyposażenie. Do tego wszechobecne robactwo.  Więźniowie mogli pracować. Zachowały się informacje, że w 1870 r. funkcjonowała tam przędzalnia wełny, za pracę w której więźniowie otrzymywali zapłatę po opuszczeniu więzienia. Na oddziale żeńskim w 1887 r. utworzono przędzalnię lnu i fabrykę sukna.

Od 1873 r. dozwolone było również czytanie książek o charakterze religijno-umoralniającym. Wiadomo, że od 1899 r. funkcjonowała nawet polsko-rosyjska biblioteka.

W okresie rewolucji 1905-1907 r. zwalniano więźniów kryminalnych, by pomieścić politycznych, którzy stanowili połowę aresztantów. Ich liczbę szacowano na 150 osób jednorazowo. W celi przebywało po ok. 6 więźniów. Traktowano ich w sposób niezwykle okrutny, toteż próbując się temu przeciwstawić urządzili oni w maju 1906 r. trzydniową głodówkę. Z pomocą ruszono także spoza więziennych murów. Radomska Organizacja Bojowa Polskiej Partii Socjalistycznej 14 lipca 1906 r. ciężko zraniła pomocnika naczelnika więzienia o nazwisku Pyrskij. Ta sama organizacja stała za zamachem bombowym na naczelnika gubernialnego zarządu żandarmerii Siemiona Aleksandrowicza von Plotto, który znęcał się nad więźniami, by wymusić zeznania. Pułkownik zginął, zaś jeden z uczestników tej akcji osiemnastoletni uczeń Stanisław Werner został ujęty i rozstrzelany w Lesie Kapturskim. Inną próbą ulżenia niedoli więźniów była chęć ich uwolnienia za pomocą podkopu. Prace rozpoczęto w październiku 1907 r. Drążenie tunelu wykonywano na zmianę grupami. Niestety, 24 grudnia 1907 r. odgłosy łomów rozbijających fundamenty usłyszał więzienny strażnik, który wszczął alarm. Na miejscu, w podziemnym tunelu schwytano i aresztowano Aleksandra Tybla i Stanisława Smolińskiego.

Po wybuchu I wojny światowej opuszczający miasto Rosjanie wywieźli z więzienia aresztantów, sprzęt, żywność i lekarstwa. Austriacy w opróżnionych budynkach założyli lazaret i obóz jeniecki dla oficerów rosyjskich, zaś w kościele wspomniany już magazyn.

W okresie międzywojennym nadal mieściło się tu więzienie karno-śledcze. Osadzano w nim zarówno mężczyzn, jak i kobiety, z wyrokami do 5 lat pozbawienia wolności. Jednorazowo mogło tam przebywać 300-400 skazanych.

W czasach niemieckiej okupacji w więzieniu radomskim umieszczono łącznie ok. 18 000 osób, głównie Polaków i Żydów. Połowa z nich została stracona w licznych egzekucjach lub wywieziona do obozów koncentracyjnych. W styczniu 1943 r. wywieziono stąd znaczną grupę Żydów do Majdanka. Był to pierwszy przybyły tam transport, dający początek funkcjonowania tego obozu. W więziennych celach w czasie II wojny światowej zmarło wtedy ok. 160 osób.

W Polsce Ludowej władze osadzały w nim członków podziemia niepodległościowego.  Uwolnienie ich 9 września 1945 r. miało charakter spektakularny, o czym przypomina pamiątkowa tablica. W akcji wzięło udział zgrupowanie kilku oddziałów: Stefana Bembińskiego ps. Harnaś, Adama Gomuły ps. Bej, Witolda Drozdowskiego ps. Lot, Zbigniewa Halamy ps. Kudojar, Jana Jastrzębskiego ps. Pokrzywa i Henryka Podkowińskiego ps. Ren. Było to ok. 100-120 osób, w tym kilkunastu ochotników radomskiej konspiracji, którzy dołączyli do oddziału Bembińskiego dowodzącego działaniami. Podjechali oni pod budynek więzienia czterema samochodami, wysadzili bramę i odebrali klucze zaskoczonym strażnikom. Niektórzy więźniowie sami wyważali drzwi od cel. Rozbicie więzienia NKWD i UB pozwoliło wtedy zbiec represjonowanym żołnierzom WiN, NSZ, AK oraz NOW. Uwolniono 300 osób, zaś straty były stosunkowo niewielkie. W walce zginęło 4 partyzantów: Stanisław Podkowiński ps. Ostrolot, Feliks Kaczmarczyk ps. Słowik, Jan Chrząstowski ps. Kmicic, Aleksander Kędzierski ps. Bończa oraz 2 żołnierzy Armii Czerwonej, 2 milicjantów i 1 żołnierz WP.

W czasach robotniczego protestu w czerwcu 1976 r. za tymi murami organizowano na więziennym dziedzińcu oraz zwykle na schodach osławione ścieżki zdrowia, kiedy to bito pałkami bojowymi, pięściami oraz kopano bezbronnych ludzi, którzy musieli przechodzić wzdłuż ustawionych w dwuszereg oprawców. Z aresztowanych wtedy osób 259 stanęło przed sądem, zaś 212 przed kolegiami do spraw wykroczeń.

Obecnie w zespole poklasztornym znajduje się siedziba ordynariusza radomskiego i kurii biskupiej.

Przechodząc obok dawnego więzienia pamiętajmy, że to także miejsce męczeństwa wielu tysięcy polskich patriotów, którzy stracili wolność, zdrowie i życie walcząc o niepodległą Polskę.

Piotr Bors

Radomskie wędrówki z historią – Za kratami komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się