:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  6°C słabe opady deszczu

Radomskie wędrówki z historią - Zielony Radom

Felietony, Radomskie wędrówki historią Zielony Radom - zdjęcie, fotografia

Nareszcie przyszła ciepła i słoneczna wiosna, a radomianie ruszyli ze swoich mieszkań w blokach i kamienicach, aby odetchnąć tzw. świeżym powietrzem, choć z uwagi na jego zanieczyszczenie, w przypadku naszego miasta takie określenie jest sporym nadużyciem. Skoro dotlenić się po wyjściu na dwór nie można to chciałoby się chociaż oko zawiesić na kojącej zieleni drzew, krzewów, traw.

 

 

Reprezentacyjnym parkiem jest w Radomiu Park imienia Tadeusza Kościuszki, zwany dawniej Nowym Ogrodem w odróżnieniu od Starego Ogrodu, najstarszego parku w mieście (1825 r.). Jego założycielem był w 1867 r. generał Dymitrij Gawryłowicz Anuczin, Rosjanin sprawujący urząd gubernatora radomskiego w latach 1865-1879. Zaszczytne stanowisko uzyskał m. in. za bezwzględność wobec powstańców styczniowych. Park został usytuowany na krańcu miasta naprzeciwko gmachu  Rządu Gubernialnego przy ulicy wówczas Lubelskiej. Jak podaje Jan Luboński, autor pierwszej monografii Radomia, na początku XX w. liczył sobie 13 morgów i 190 prętów i zachwycał kwietnikami (klomby i plantacje róż), szpalerami i cienistymi alejami. W 1909 r. pojawiły się w nim pierwsze latarnie elektryczne. Stan utrzymania parku od zawsze wzbudzał niezadowolenie korzystających z niego spacerowiczów, którzy wyrażali je na łamach lokalnej prasy, wyżalając się na nierówne alejki, źle utrzymane trawniki, brudne ławki.  Postój dorożek konnych, który znajdował się na obrzeżach parku przy ulicy Mickiewicza, był źródłem gnojówki, której odór roznosił się daleko i nieustająco. Park ogrodzony murowanym parkanem z żeliwnymi przęsłami zamykano na noc, o czym dzwonkiem obwieszczał stróż.

W początkowym okresie istnienia parku potrzeby fizjologiczne załatwiano w drewnianym szalecie, zanim został... wysadzony w powietrze w 1905 r. przez domorosłych producentów bomb, młodych „anarchistów”. Materiałem, z którego wykonali swoją bombę była m. in. zaszwejsowana rura od zlewu. W pewną majowa niedzielę podłożyli ją pod damską toaletę. Huknęło głośno, a chłopcy uciekli, bo za nimi ruszyli konno kozacy wywijając nahajkami i gotowi stawić czoła rewolucjonistom. Wybuch był wielki, ale straty małe. Sprawców schwytano i osadzono w więzieniu na trzy miesiące. Opowiada o tym uczestnik wydarzeń i pisarz w jednej osobie Władysław Zambrzycki w „Kwaterze bożych pomyleńców”. Od tej pory radomianom za szalet służyły malownicze ruiny zamku królowej Bony, które wzniesiono za czasów Anuczina ku ozdobie ogrodu na usypanym w tym celu wzgórzu. Dopiero dzięki pożyczce Ulenowskiej w latach 20. XX w., kiedy zbudowano wodociągi i kanalizację, przebudowano dawną rogatkę miejską na łaźnię, gdzie oprócz sanitariatów umieszczono też natryski.

W pobliżu budynku dawnej łaźni stoi żeliwny krzyż, który ustawiony został w 1890 r., ale po wydarzeniach z 3 lutego 1905 r., kiedy to od kul rosyjskich zginęło w tym miejscu 14 osób, a kolejne13 zmarło do ran, upamiętnia on bezbronne ofiary robotniczej demonstracji przed budynkiem rządowym. Rannych zostało wtedy w sumie 50 osób, w tym kobiety i dzieci. Robotnicy domagali się ośmiogodzinnego dnia pracy, wolności słowa, prasy i wyznania oraz równych praw dla wszystkich, bez względu na pochodzenie i wyznanie.

Tadeusz Kościuszko stał się patronem Nowego Ogrodu w 1916 r. w 122. rocznicę swojej przysięgi. Towarzyszyły temu wydarzeniu uroczystości religijno-patriotyczne w radomskim kościele Mariackim i parku. Było podniosłe kazanie o potrzebach narodowych oraz wmurowanie tablicy ku czci Naczelnika w prawym filarze bramy od strony ulicy Panny Marii (obecnie Sienkiewicza). Tablicę po wybuchu II wojny światowej ukrył porucznik Wojciech Kince. Przechowywana była w domu Nyszkiewicza przy ulicy Żeromskiego 9, a następnie przy ul. Malczewskiego 20. W roku 1945 przekazana została Muzeum Miejskiemu. Tablicę tę, staraniem majora Michała Tadeusza Brzęka-Osińskiego, przewodniczącego Klubu Miłośników Radomia i Ziemi Radomskiej, umieszczono na kamieniu przy wejściu do parku od strony katedry w 1973 r. Wkrótce została skradziona, a na ufundowanie i umieszczenie jej kopii czekaliśmy 20 lat. Nie było już wtedy żadnej z trzech bram, ani ogrodzenia, ani ruin wieży. Rozebrano je w latach 60. XX w. Za to do dziś zachowała się altana wykonana z żelbetonu w latach 20. XX w. Atrakcją parku jeszcze przed II wojną światową była wyprodukowana w 1921 r. waga z fabryki Hess z Lublina. Właścicielką oryginalnego urządzenia pomiarowego była Salomea Życzyńska, żona dozorcy parku. Przedsiębiorcza niewiasta sprowadziła do Radomia trzy wagi. Korzystało się z nich za niewielką opłatą wchodząc do zielonej budki, gdzie znajdował się fotel połączony z wagą. Ciekawym urządzeniem pomiarowym był zegar słoneczny znajdujący się na obrzeżu parku, gdzie dziś jest placyk z rzeźbą Jana Kochanowskiego. Pojawił się on w tym miejscu w 1865 r. i przetrwał do 1990 r., kiedy to najpierw został przesunięty, a potem stał się stałym obiektem ataku wandali, którzy kilkakrotnie niszczyli wskazówkę. Z tego powodu, a także z powodu wysokich drzew zacieniających zegar i uniemożliwiających odczytanie godziny, zegar został odnowiony i przeniesiony na dziedziniec Biblioteki Miejskiej przy ulicy Piłsudskiego.

Z krajobrazu parku zniknęły też fontanny znajdujące się bliżej ulicy Słowackiego. Zniknęli też żebracy i grajkowie, którzy grą na skrzypcach wypraszali datki. Dawny park tętnił życiem, zwłaszcza w okresie wiosenno-letnim, kiedy to organizowano w nim zabawy, zbiórki i loterie na cele dobroczynne oraz koncerty.

W czasie II wojny światowej otrzymał status Nur für Deutsche, czyli wstęp mieli do niego tylko Niemcy. W 1940 r. kierownictwo Urzędu Gubernatora Dystryktu Radomskiego wybudowało w nim kawiarnię letnią „Café Marlené”. Jej bywalcami stali się funkcjonariusze gestapo, policji, kadra kierownicza zakładów przemysłowych, znana z brutalnego traktowania Polaków i Żydów, a także żołnierze różnych sił niemieckiej armii. Do obsługi lokalu zmuszona została właścicielka „Café Marlené” z Placu Konstytucji 3 Maja 6 – Helena Karłowska. Nakazano jej poprowadzenie lokalu, który stał się filią jej przedsiębiorstwa. Obsługę stanowili Polacy, których odwiedzający kawiarnię Niemcy często traktowali źle m. in. wyzywając od „polskich świń”. Już w 1942 r. pracownicy kawiarni zostali wciągnięci do siatki wywiadowczej podlegającej Komendzie Okręgu Radomsko-Kieleckiego Armii Krajowej. Główną agentką została żona ppłk. Alfonsa Beseljaka – komendanta Szkoły Podchorążych Rezerwy Lotnictwa na Sadkowie, zamordowanego w Charkowie przez NKWD - pracująca w lokalu jako kelnerka. Po jej aresztowaniu ustalono z Karłowską, że każdy wakat będzie zapełniany przez żołnierzy AK. Pijanych i rozmownych gości podsłuchiwano, obserwowano, w szatni przeszukiwano ich okrycia i bagaże, a znaleziska fotografowano. W ten sposób ujawniono plany niemieckich umocnień na linii środkowej Wisły, w tym rozmieszczenie artylerii przeciwlotniczej, które następnie przekazano dowództwu Armii Czerwonej, przyczyniając się do sukcesu jej ofensywy w styczniu 1945 r.

Radomski park przez ponad 50 lat był też miejscem pochówku 34 żołnierzy radzieckich, którzy polegli w walkach o Radom. Ich grób znajdował się w miejscu, gdzie dziś stoi pomnik Jana z Czarnolasu, a zaznaczony został pomnikiem z czerwoną gwiazdą. Od 1989 r. prochy sowieckich żołnierzy spoczywają na cmentarzu prawosławnym. Tam też przeniesiono pomnik.

Świadkami tych wszystkich wydarzeń były najstarsze parkowe drzewa. Najdawniejsze czasy pamięta w nim 120 drzew, w tym tzw. dąb Zagłoby, pod którym jakoby Jan Onufry Zagłoba odsypiał radomskie sejmikowanie.

Dziś w cieniu kasztanowców, na parkowych ławeczkach chętnie odpoczywają ludzie starsi. Dzieciaki bawią się na placu zabaw lub urządzają wyścigi rowerami czterokołowymi. Młodzi całują się i przytulają w bocznych alejkach. Niektórzy relaksują się w kawiarni. Słychać śmiech i ożywione rozmowy. Park żyje, a dzięki niemu zielono nam.

 

Piotr Bors


Radomskie wędrówki z historią - Zielony Radom komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się