:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  6°C słabe opady deszczu

Radomskie Wędrówki z historią - Dwa oblicza Szwedów

Felietony, Radomskie Wędrówki historią oblicza Szwedów - zdjęcie, fotografia

Pierwszym skojarzeniem ze Szwedami jest u każdego Polaka tzw. „potop”, czyli najazd wojsk szwedzkich na Polskę w XVII w. Radomia także nie ominęła wojenna nawałnica.

Pierwszy raz najeźdźcy pod wodzą swojego króla Karola X Gustawa pojawili się w listopadzie 1655 r. nie wyrządzając większych szkód, gdyż szwedzki monarcha hamował swoich żołnierzy, licząc na uzyskanie polskiej korony. Jednak pod koniec tego roku, kiedy wybuchło w kraju powstanie przeciw Szwedom, postanowił je szybko zdławić. Rajtarzy dowodzeni przez oberszlejtnanta Rütgera von Ascheberga w liczbie 11 tysięcy, kierując się do walki ze Stefanem Czarnieckim i maszerując na południe, przeszli w pobliżu Radomia, zaś w naszym mieście zorganizowali magazyny żywnościowe, grabiąc przy okazji radomskich mieszczan i okolicznych chłopów. Wykonując manewr cofnięcia się do Warszawy, likwidowany w Radomiu garnizon szwedzki pod wodzą generała Rittera złupił miasto i wywiózł kilkaset wozów wszelkiego dobra, a na odchodnym zabudowania podpalił. Obładowane wojska szwedzkie szły jednak zbyt wolno i pod Warką zostały rozbite przez polską husarię, zaś Ritter i jego dragoni zginęli w boju.

Szwedzi jeszcze raz zniszczyli Radom w sierpniu 1656 r. Zostali wtedy wyparci z miasta przez powracające spod Jasnej Góry wojska dowodzone przez Piotra Czarnieckiego i Tomasza Zamojskiego. Straty były jednak ogromne – zginęła większość mieszkańców, zabudowania zostały spalone lub legły w gruzach. Pozostało tylko 37 domów i 395 mieszkańców. Jednym z niewielu budynków, który przetrwał „potop” jest dom, w którym rezydował szwedzki król, a należący do rajcy miejskiego Gąski.

Dane było jednak radomianom poznać Szwedów nie tylko jako niszczycielski żywioł, ale jako twórczą moc i energię. Wszystko za sprawą gospodarczej inwestycji, jaką było utworzenie w Radomiu fabryki „Ericsson” Polska Akcyjna Spółka Elektryczna. Firma działała na terenie Polski od 1924 r. i zajmowała się sprzedażą łącznic telefonicznych i telefonów, które produkowała w Szwecji. Gdy okazało się, że bardziej opłacalna będzie produkcja na terenie Polski, Szwedzi uruchomili zakład produkcyjny w Katowicach-Wełnowcu pod nazwą Wytwórnia Telefonów i Sygnałów Kolejowych „Telesyg” S.A. Przedsiębiorstwo wytwarzało: aparaty telefoniczne, centrale, skrzynki probiercze kablowe z łączówkami oraz urządzenia sygnalizacyjne kolejowe, które montowano z części sprowadzanych spoza Polski. Utworzenie Centralnego Okręgu Przemysłowego spowodowało, że szwedzkiemu inwestorowi opłaciło się przenieść firmę z Katowic do Radomia. Zachętą były ulgi inwestycyjne oraz przywileje dla zakładów z terenu COP, a także bliskość Warszawy, gdzie mieściła się siedziba zarządu PASE „Ericsson”. W tych przenosinach miał wielkie zasługi prezydent Radomia Józef Grzecznarowski wraz z Zarządem Miasta, który niezależnie od władz państwowych zabiegał o zainteresowanie Szwedów, oferując im za darmo dogodnie położone i uzbrojone tereny pod inwestycję oraz  robotników o odpowiednich kwalifikacjach.

Ostatecznie 3 marca 1938 r. firma PASE „Ericsson” nabyła za symboliczne 1 zł teren przy ul. Kozienickiej (obecnie A. Struga), zobowiązując się jednocześnie do wybudowania fabryki w ciągu jednego roku i zatrudnienia około 300 bezrobotnych.

Projekt zakładu, obejmującego budynki warsztatowe, biurowe, gospodarcze, portierni, wykonano w Katowicach w 1937 r. Trwającą pół roku budowę prowadziła huta „Pokój” i przedsiębiorstwo inż. Wojewódzkiego z Sosnowca.

Produkcja w zakładzie ruszyła 20 grudnia 1938 r. pod zarządem jej pierwszego dyrektora inż. Henryka Partuma. Rozpoczęto wytwarzanie: aparatów biurkowych, ściennych automatycznych i ręcznych typu „Ericsson”, aparatów specjalnych, także podsłuchowych, aparatów szeregowych, monterskich przenośnych, telefonicznych ręcznych z tarczą numerową, skrzynek rozdzielczych słupowych do wprowadzenia przewodów międzymiastowych, odgromników, tablic rozdzielczych, urządzeń sygnalizacji kolejowej, łącznic telefonicznych ręcznych, aparatury sygnalizacyjnej kontrolnej i alarmowej oraz akumulatorów żelazo-niklowych. Produkty fabryki były montowane w Radomiu z części sprowadzonych ze Szwecji. Aby uzyskać zamówienia wojskowe zakład musiał korzystać z części wytwarzanych przez miejscowych kooperantów, co ożywiało miejscową produkcję.

Szybko wzrastało zatrudnienie w fabryce. W czerwcu 1939 r. wynosiło ono 279 osób, w tym 91 kobiet. Szwedzka firma była jedną z pierwszych w Polsce, która zatrudniała kobiety. W kwestii zatrudnienia dochodziło do konfliktów z prezydentem Grzecznarowskim, który żądał zatrudniania bezrobotnych, zaś firma „Ericsson” potrzebowała fachowców, a tych chciała sprowadzić ze Szwecji. Zgodę na zatrudnienie cudzoziemców wydawał Urząd Wojewódzki w Kielcach i czynił to niechętnie, a udzielając zgody na zatrudnienie specjalistów-cudzoziemców  zobowiązywał jednocześnie Spółkę do wyszkolenia przy owych specjalistach polskich obywateli. Ze Szwecji przyjechali do pracy w Radomiu czterej inżynierowie, którzy zajmowali się budową akumulatorów żelazo-niklowych: Tor Erik Landelius, Einar Karol Rundström, Gunnar Teodor Nilsson i Karl Ivar Karlsson.

Pomyślny rozwój zakładu został zahamowany przez niemiecką napaść w 1939 r. Dzięki temu, że Szwecja była krajem neutralnym w czasie II wojny światowej, okupanci nie zniszczyli zakładu, ale zaczęli go wykorzystywać na swoje potrzeby wojskowe, produkując m. in. głowice torpedowe oraz elementy wyposażenia samolotów. Dopiero  w 1944 r., kiedy musieli się wycofać z miasta, Niemcy wywieźli pod czeską Pragę do Kolina najcenniejsze maszyny, które udało się odzyskać w 1947 r.

Po wojnie radomski majątek „Ericssona” upaństwowiono, a zakład wraz ze zmiennymi kolejami historycznego losu zmieniał profil swojej produkcji, właścicieli i nazwy. Obecnie istnieje w naszym mieście Radomska Wytwórnia Telekomunikacyjne S.A., produkująca telefony analogowe, anteny satelitarne, dekodery telewizji naziemnej, osprzęt telekomunikacyjny, a także produkty dla branży sterowania ruchem kolejowym. Zajmuje się także doradztwem i usługami telekomunikacyjnymi.

 

Piotr Bors


Radomskie Wędrówki z historią - Dwa oblicza Szwedów komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się