:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  1°C bezchmurnie

Rozmowa ze Zdzisławem Kwietniem, autorem wyjątkowego obrazu z wizerunkiem św. Faustyny [FOTO]

Rozmawiamy ze Zdzisławem Kwietniem, mieszkańcem gminy Kowala, autorem wyjątkowego obrazu z wizerunkiem św. Faustyny.

Małgorzata Stasiak: Panie Zdzisławie, zacznijmy od początku. Jak zaczęła się Pana przygoda ze sztuką?

Zdzisław Kwiecień: Całe życie byłem związany z budownictwem. Ojciec był budowlańcem, często obserwowałem, jak pracuje, można więc powiedzieć, że fach w rękach miałem od małego. W latach 60. ubiegłego wieku zacząłem pracować na budowie w Radomiu, a potem pracowałem na terenie gminy Kowala. W żaden sposób nie byłem związany ze sztuką, to zainteresowanie przyszło dopiero na emeryturze. Miałem sporo wolnego czasu i pomyślałem, że fajnie by było jeszcze czegoś dokonać.

 

Miewał Pan już wcześniej podobne epizody?

Któregoś dnia wpadłem na pomysł, aby upamiętnić ostatnią drogę krzyżową Jana Pawła II. Miałem zdjęcie, przedstawiające Ojca Świętego, który niósł krzyż podczas drogi krzyżowej w 2005 roku. Postanowiłem na wzór tego zdjęcia stworzyć obraz z płytek ceramicznych. Kiedy jednak rozpocząłem prace, zdałem sobie sprawę, jak trudne zadanie jest przede mną. Pomyślałem wówczas: „W co ja się wpakowałem?”, ale odwrotu już nie było. Powiedziałem „A”, trzeba było powiedzieć i „B”. Najpierw odwzorowałem postać papieża, następnie zacząłem ciąć płytki i przykładać je do wzoru. Prace ukończyłem w 2014 roku, a gotowy obraz przekazałem Parafii Matki Boskiej Częstochowskiej w Trablicach-Pelagowie. W czasie poświęcenia obrazu, otrzymałem brawa i wiele gratulacji. Była to wspaniała nagroda za trud włożony w powstanie obrazu.

 

A jak to wyglądało w przypadku obrazu ze św. Faustyną?

Już wcześniej wisiał w kościele nieduży, czarno-biały obraz z wizerunkiem św. Faustyny. Zawsze jak na niego patrzyłem, to widziałem, że była smutna. Słyszałem głos, który podpowiadał „Zrób mi obraz”. Ta myśl nie dawała mi spokoju. Dziś wiem, że przemawiała do mnie sama św. Faustyna.

 

Proszę opowiedzieć, jak przebiegały prace?

Ponad 2,5 roku przygotowywałem się do tego obrazu, obmyślałem, jak to zrobić. Ale to nie było takie proste. Pewnego razu przyśniła mi się św. Faustyna i pokazała, jak mniej więcej ma wyglądać. Poszedłem na drugi dzień do proboszcza i opowiedziałem o wszystkim. Proboszcz Dobrowolski zapytał, czy jestem w stanie to zrobić. Choć czułem, że przede mną spore wyzwanie, to wiedziałem, że to zrobię. Ksiądz spojrzał na mnie z uznaniem, pobłogosławił i powiedział, że będzie się za mnie modlić. Po tym przystąpiłem do prac. Zacząłem od projektu. O pomoc poprosiłem sąsiadkę Martę, która ma pojęcie plastyczno-graficzne. Poprosiłem, aby przeniosła postać św. Faustyny ze zdjęcia na blat. Ale kiedy zobaczyłem efekt jej prac, pomyślałem, że to jednak nie to. Narysowana Faustyna miała twarz na wprost, a w swojej wizji widziałem ją patrzącą pod kątem, z profilu. „Wujku, ja prawie całą noc rysowałam!” – usłyszałem od Marty (śmiech). Wywołaliśmy fotografię na większym formacie, wycięliśmy ją, przyłożyliśmy do blatu i jeszcze raz obrysowaliśmy. Odwzorowaliśmy wszystkie detale, ze szczególnym uwzględnieniem twarzy i dłoni. To jednak nie był największy problem. Prawdziwe wyzwanie przyszło dopiero w pracach nad habitem, gdyż ciężko było dostać czarne płytki. Dodatkowo musieliśmy tak pociąć płytki, aby odzwierciedlały fałdy habitu. Przy pierwszej próbie nam się to nie udało i trzeba było raz jeszcze wszystko przerabiać. Łącznie na habit wykorzystaliśmy sporej wielkości 12 płytek. Kolejnym wyzwaniem był dla nas różaniec. Długo zastanawialiśmy się, jak przenieść go na obraz. Wpadłem na pomysł, aby zrobić otwór w płytce i poprowadzić go pod spodem, robiąc dziurę z drugiej stronę. Udało się to wykonać w taki sposób, aby nie przerywać różańca, a co ciekawe, można z nim swobodnie poruszać. Podobnie postąpiliśmy z krzyżem. Swoją drogą, historia tego krzyża jest bardzo ciekawa. Przez wiele lat leżał w złomie na jakieś budowie. Ja go odnowiłem, przerobiłem, żeby był nieco krótszy i cieńszy. Na końcu zrobiliśmy obramowanie i oddaliśmy do ślusarza, by zrobić wieszak. Obraz w finalnej wersji ważył ok. 400 kg i miał 125 cm wysokości i 75 cm szerokości.

 

Ile trwały prace nad nim?

Jak podliczyłem wszystkie godziny, łącznie wyszło ich aż 250! Można powiedzieć, że było to blisko 12 dni ciągłej pracy. Z ciekawostek dodam, ze przemierzyłem ok. 500 km samochodem w poszukiwaniu materiałów.

 

Jak zareagowała parafia na to przedsięwzięcie?

Jak już wspomniałem, proboszcz-senior Dobrowolski wiedział o tym od samego początku. Ilekroć do niego przychodziłem, to powtarzał, że podjąłem się niemożliwego. Kiedy zobaczył gotowy obraz, długo się w niego wpatrywał i stwierdził, że już dawno nie widział tak pięknego dzieła. Najbardziej z całego obrazu wzruszały go dłonie. Natomiast proboszcza Jana Podsiadło praktycznie w nic wtajemniczałem. Kiedy raz wspomniałem, że planuję wykonać taki obraz, ksiądz raczej sceptycznie podszedł do tematu. Przyjechał zobaczyć pracę, kiedy była już prawie gotowa. Spojrzał na nią i, podobnie jak proboszcz-senior, również bardzo się wzruszył. Mówił, że miał wrażenie, że wszędzie, gdzie się poruszył, tam wzrok św. Faustyny za nim wodził. Wtedy też podjął decyzję, że wizerunek św. Faustyny zawiśnie w kościele. Fakt faktem, od początku liczyłem, że tak się stanie, ale nie chciałem się narzucać. Żyłem w przeświadczeniu: „Najpierw zrób obraz, o resztę zadba św. Faustyna. Ona sama zadecyduje, gdzie chce być”.

 

Planuje Pan kolejne obrazy?

Proboszcz Podsiadło zaproponował mi stworzenie obrazu „Jezu, ufam Tobie”. Nie mówię „nie”, ale musi być to „coś”, ten impuls do działania. Póki co, na razie tego nie ma (śmiech).

Rozmowa ze Zdzisławem Kwietniem, autorem wyjątkowego obrazu z wizerunkiem św. Faustyny [FOTO] komentarze opinie

  • gość 2017-09-07 09:15:40

    Proponuje zrobić wywiad z ojcem Tadeuszem może sypnie tak Świętemu portalowi

  • Robson_123 - niezalogowany 2017-09-17 12:23:18

    Fajnie ze sa ludzie którzy spełniają sie , wcielają w życie swoje talenty pozostawiając dla innych swój dorobek i sa dla innych przykładem właściwego, prostolinijnego postępowania.

Dodajesz jako: Zaloguj się