16°C pochmurno z przejaśnieniami

Sercem zawsze będę z tą orkiestrą i z Radomiem - rozmowa z Maciejem Żółtowskim, byłym dyrektorem ROK

Wywiad, Sercem zawsze będę orkiestrą Radomiem rozmowa Maciejem Żółtowskim byłym dyrektorem - zdjęcie, fotografia

Rozmowa z Maciejem Żółtowskim, byłym dyrektorem Radomskiej Orkiestry Kameralnej.

Krzysztof Górak: Panie dyrektorze, właśnie mija 10 lat od powołania Radomskiej Orkiestry Kameralnej. Prosimy o garść wspomnień, związanych właśnie z jej powołaniem, bo wiem, że jest Pan podstawowym twórcą tej orkiestry. Jak z perspektywy czasu Pan to wszystko wspomina?

Maciej Żółtowski: Na pewno jestem jednym z kilku twórców. O Radomiu niewiele wiedziałem zanim przyjechałem tutaj. Wiedziałem, że istnieje sala koncertowa w której gościnnie występowali różni artyści. W latach 2002-2007 żyłem na emigracji na pięknej wyspie Cypr. Tam dyrygowałem Cyprus State Orchestra, czyli państwową orkiestrą tego kraju. Po zakończeniu kontraktu dowiedziałem się, że Radom szuka dyrygenta, szefa nowo powoływanej orkiestry. Zgłosiłem swoją kandydaturę i ku mojemu zaskoczeniu została ona przyjęta do finałowego spotkania w Urzędzie Miasta w Radomiu. Pamiętam, że przewodniczył tym obradom wiceprezydent Ryszard Fałek. Były tam także osoby ze świata muzycznego jak np. Janusz Marynowski, do dziś szef znakomitej Orkiestry Sinfonia Varsovia czy śp. Antoni Wicherek, wspaniały dyrygent, wieloletni dyrektor Teatru Wielkiego w Warszawie, związany kiedyś także z Radomską Orkiestrą Symfoniczną. Udało mi się dostać tę pracę.

Jak wyglądały te pierwsze momenty tworzenia orkiestry?

Przeprowadziłem się z Cypru do Radomia. Muszę przyznać, że wtedy naprawdę to były pionierskie warunki. Orkiestra, jako instytucja została powołana, ale wciąż nie było stałego lokalu, muzyków i administracji. Pamiętam, że pracowaliśmy wtedy z główną księgową w małym pokoiku z pożyczonymi meblami i sprzętami. Bilety na pierwsze koncerty orkiestry sam kroiłem na ręcznej gilotynie. Trzeba było załatwić wszystkie sprawy organizacyjne i zatrudnić brakujących muzyków. Udało się przekonać prezydenta Andrzeja Kosztowniaka, że orkiestra powinna mieć salę na próby i koncerty. Przekazano nam wtedy w zarząd salę koncertową w Urzędzie Miasta. To było pierwsze naprawdę duże osiągnięcie. Orkiestra zyskała swój dom i pracowników administracji. Pojawił się stały skład muzyków i biura obsługi, rozpoczęły się regularne koncerty. Ja od początku zakładałem, że to ma być orkiestra, która co prawda nie jest filharmonią, ale ma tak działać, czyli dawać regularne koncerty. Pamiętam, że na tych pierwszych koncertach, oprócz inauguracji, publiczność była niewielka, ok. 20-30 osób. W tej dużej sali mieszczącej 600 słuchaczy wyglądało to bardzo skromnie. Ale już po roku, dwóch latach to się zaczęło zmieniać. Melomani radomscy dowiedzieli się, że coś takiego jak orkiestra w Radomiu istnieje i że niekoniecznie trzeba jeździć do Warszawy, żeby posłuchać muzyki na wysokim poziomie.

I wtedy nastąpił prawdziwy rozkwit orkiestry.

Dawaliśmy regularne koncerty. Z początku raz w miesiącu, później zwiększaliśmy częstotliwość. W najlepszych latach były to dwa koncerty w miesiącu plus jeszcze edukacyjne koncerty dla dzieci i młodzieży. Pozyskaliśmy do współpracy muzyków bardzo ambitnych. Ja także starałem się, żeby nasze programy były różnorodne. Z jednej strony, żeby wybierać utwory, które są już znane publiczności, a z drugiej strony zawsze twierdziłem, że publiczność trzeba traktować poważnie. Słuchacze wymagają wyzwań, trzeba im pokazywać coś nowego, szczególnie kiedy mamy do dyspozycji orkiestrę kameralną i naprawdę ciężko jest znaleźć różnorodny repertuar pisany na orkiestrę smyczkową tak, żeby się nie powtarzać z programu na program. I z dumą mogę podsumować, że przez te 10 lat pracy orkiestry przygotowaliśmy aż 150 różnych programów koncertowych. W 2008 roku nagraliśmy pierwszą płytę. To była pierwsza płyta z dwupłytowego albumu poświęconego twórczości Grażyny Bacewicz. Zbliżał się wtedy jubileusz tej wspaniałej polskiej kompozytorki. Okazało się, że była to jedna z niewielu płyt z jej twórczością, wydana wtedy w Polsce. Płyta uzyskała znakomite recenzje i wyróżnienia m.in. „Pięć kamertonów” we francuskim magazynie Diapason i nagrodę „Excepcional” hiszpańskiego magazynu Scherzo. Można się wtedy było czuć dumnym, młody zespół dopiero co powstały, a już z takimi osiągnięciami! Ta pierwsza płyta jest już dziś nie do zdobycia. W 2013 roku nagraliśmy kolejny krążek z okazji jubileuszu profesora Krzysztofa Pendereckiego, z jego muzyką. Dostąpiliśmy zaszczytu zaproszenia, jako jedna z sześciu polskich orkiestr na festiwal z okazji 80-lecia mistrza w Filharmonii Narodowej. Poza tym, Międzynarodowa Akademia Dyrygentów, Konkurs Kwartetów Smyczkowych, Konkurs Kompozytorski Krzysztofa Pendereckiego „Arboretum”. Naprawdę wiele się przez te lata działo. Była działalność wydawnicza, koncerty, zapraszani soliści, m.in. Krzysztof Penderecki, który dyrygował naszą orkiestrą, kilkukrotnie Patrick Gallois, skrzypek Domenico Nordio. Mamy się czym pochwalić, a co mnie najbardziej cieszy to to, że publiczność zwiększyła się z 20-30 osób do pełnych sal. To było dla mnie ogromne doświadczenie i też wielka satysfakcja, że udało się coś takiego stworzyć.

Czy Radom ma szansę na taką filharmonię, nie tylko z nawy, ale właśnie taką pełną muzyki, melomanów?

Jestem niepoprawnym optymistą. Oczywiście będzie to coraz trudniejsze ze względu na chociażby rozrastanie się Warszawy, ułatwienia komunikacyjne miedzy Radomiem a stolicą. Jeżeli powstanie szybka linia kolejowa, to w godzinę jesteśmy na koncercie w Filharmonii Narodowej w Warszawie. I także odpływ ludności z Radomia, czyli demografia, jest przeciwko nam.

Panie dyrektorze, ale brał Pan pod uwagę, że szybka linia kolejowa skłoni niektórych warszawiaków do mieszkania w Radomiu a dojeżdżania do pracy w stolicy?

Tak, tylko żebyśmy nie stworzyli przy okazji tylko i wyłącznie sypialni, żeby ci ludzie nie traktowali Radomia w taki sposób.

Ale to jest chyba właśnie takie wyzwanie dla orkiestry, żeby ściągnąć tę publiczność.

Z pewnością to jest ten pozytyw, który każe jednak mieć nadzieję na to, że filharmonia w Radomiu powstanie. I wtedy warszawiacy mieszkający w Radomiu będą wieczorami chodzili na koncerty.

Warszawa zamienia się w metropolię, rozrasta się. Patrząc z tej perspektywy Radom może się kiedyś stać powiedzmy jedną z dzielnic Warszawy.

I oby to była dzielnica kulturalna, rodzaj londyńskiego West End. To moje marzenie, żeby coś takiego kiedyś w Radomiu powstało, bo muzyka poza rolą relaksacyjną powoduje stworzenie więzi między ludźmi. Tworząca się grupa melomanów przestaje być grupą jednostek, ci ludzie się znają, kontaktują się ze sobą. Ja w ogóle traktuję muzykę jako pewien rytuał, to wciąż jest dla mnie liturgia. Początki muzyki takiej, jaką znamy, czyli że jakaś grupa ludzi wykonuje muzykę dla innej grupy ludzi i tworzą razem społeczność, sięgają starożytnej Grecji. Do dzisiaj spotkanie koncertowe w sali koncertowej muzyków z publicznością jednak respektuje jakiś rytuał. Niektórzy twierdzą, że jest to już démodé, przestarzałe, w rezultacie następuje desakralizacja przestrzeni sceny, a muzyka staje się niczym więcej niż muzak, towarzyszący nam w galeriach handlowych. Ja się temu bardzo sprzeciwiam.

Nie można odciąć sztuki od korzeni, od właśnie tej klasyki, tak samo dotyczy teatru, jak i muzyki.

Żebyśmy nie zgubili czegoś z naszej kultury, bo obserwuję, że w zachodniej Europie kultura przeżywa ogromny kryzys. Muzyka przeżywa kryzys, zamykają się orkiestry albo się je łączy, nawet w Niemczech, którym tak zazdrościmy rozwoju kulturalnego. W Wielkiej Brytanii jest bardzo źle, we Francji wiele orkiestr zmaga się z dużymi problemami. Dlaczego tak się dzieje, nie wiem, mam nadzieję, że nie wynika to z rozwoju naszej cywilizacji, bo byśmy stracili naprawdę wiele. Theodor W. Adorno, wybitny teoretyk kultury i muzyki w jednej ze swoich prac zauważył, że niewykluczone, że muzyka jest takim elementem ludzkiej kultury, który pojawił się w pewnym momencie naszej historii, ale później zaniknie. Ja nie jestem aż takim pesymistą. Myślę, że muzyka zawsze będzie potrzebna, bo każdy ma potrzebę piękna, nie tylko pięknych przedmiotów, ale i pięknej muzyki, dźwięków i niekoniecznie tych zakonserwowanych w postaci nagrań odtwarzanych w dodatku z bardzo mizernego sprzętu. Teraz najczęściej słucha się muzyki z telefonu. To objaw nie tylko złego gustu, ale niszczenie sobie słuchu w sposób fizyczny.

Koncerty wysłuchane na żywo, instrumenty grające na żywo. Tego nie da się niczym zastąpić.

Zgadzam się, a takie koncerty wiążą się z czymś, co jest bardzo nieuchwytne. Nazywamy to przepływem zbiorowej muzycznej energii. Podczas występu dużego zespołu, np. orkiestry, zawsze mocno fascynuje jak to jest, że z dokładnością do jednej setnej sekundy ci muzycy są zsynchronizowani. Ktoś kiedyś powiedział, że granie w orkiestrze jest jak przebywanie we wnętrzu jakiejś fascynującej maszyny. Jakby między muzykami orkiestry przeskakiwały iskry niczym w hali wysokich napięć. Jest to naprawdę fenomenalne przeżycie. I właśnie dlatego, tak ważna jest edukacja muzyczna, która w Polsce kuleje, zresztą jak w całej Europie. W tej chwili prawie nigdzie nie ma zajęć z muzyki, jest tylko wkuwanie jej historii. Nieznajomość nut porównuję z analfabetyzmem, bo to naprawdę nie jest wielka sztuka. Ja dzięki takiej odpowiedniej edukacji zostałem muzykiem. Rodzice nie są muzykami. Mój dziadek zabrał mnie kiedy byłem mały do Teatru Wielkiego na „Straszny Dwór” Moniuszki. Pamiętam, że to na mnie wywarło ogromne wrażenie. Później poszedłem do podstawówki, w której uczył muzyki pan Przemysław Lerch. Ten człowiek dał dzieciom do rąk instrumenty: flety, mandoliny, gitary, akordeony, instrumenty perkusyjne i stworzył zespół. Dzieci przychodziły na zajęcia poza lekcjami specjalnie żeby grać razem w zespole. To jest moim zdaniem prawdziwa edukacja, edukacja emocjonalna, socjalna. Takich nauczycieli jest coraz mniej. Pan Lerch był osobą wybitnego talentu i wybitnego poświęcenia. Uważam, że każdy dzieciak ma prawo do tego, żeby dostać do rąk instrument.

Został Pan odznaczony medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis. Niech Pan opowie o tym aspekcie swojego dorobku, o okolicznościach tego odznaczenia oraz o innych odznaczeniach, które Pan otrzymał w swoim dotychczasowym dorobku.

Nie jest łatwo o tym mówić, chociaż dla mnie to jest wielka radość i wielki honor. Jeszcze w trakcie pracy na stanowisku asystenta w Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie zostałem odznaczony przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego Srebrnym Krzyżem Zasługi. Już wtedy działałem dużo, nie tylko w samej Akademii, ale też w Stowarzyszeniu Polskiej Młodzieży Muzycznej, w tym, jako prezes. Organizowałem orkiestry studenckie, koncerty, bo zawsze mnie fascynowało żeby działać aktywnie, coś organizować. W Radomiu z rąk Marszałka Województwa Mazowieckiego otrzymałem nagrodę „Pro Masovia” za zasługi dla województwa mazowieckiego. Ostatnio właśnie otrzymałem odznaczenie Gloria Artis. To był dla mnie ogromny zaszczyt, bo to nagroda przyznawana za zasługi w kulturze dla całej Polski. Było to naprawdę piękne zakończenie mojej pracy w Radomiu w charakterze dyrektora Radomskiej Orkiestry Kameralnej. Zresztą jest to zasługa całej grupy pracowników orkiestry. Nie byłoby ono możliwe, gdyby nie orkiestra i pracownicy administracji, z którymi czuję się bardzo związany, bo gdyby nie oni, nie odbyłby się żaden koncert w Radomiu. Będzie to na pewno wspaniała pamiątka.

Panie dyrektorze, poświęcił Pan wiele ciepłych słów swoim współpracownikom, członkom orkiestry. Jak Pan odnosi się do stanowiska związków zawodowych, które było dosyć brutalne w swojej treści?

Po pierwsze nie wierzę, żeby wszyscy członkowie orkiestry tak myśleli i się pod tym podpisywali. Po drugie mam wrażenie, że to oświadczenie było inspirowane z góry. Obserwowałem pewne naciski na związki zawodowe i na mnie, szczególnie w ostatnim roku.

Kto naciskał?

Nie mogę się na ten temat wypowiadać. Natomiast uważam, że orkiestra, jako instytucja artystyczna jest umocowana w polskim prawie jako niezależny byt prawny i organizator, czyli w tym wypadku Gmina Miasta Radomia, nie ma prawa ingerować w jego działalność. Jest podpisana umowa między dyrektorem a organizatorem, którego przedstawicielem jest prezydent miasta, która określa warunki finansowe; dyrektor się zobowiązuje do realizacji określonego programu i na tym koniec. Natomiast wszelkie ingerencje w funkcjonowanie powodują tylko zamieszanie i traci na tym wizerunek całego miasta. Dlatego wstrzymuję się z komentarzami dotyczącymi np. zarzutów zawartych we wspomnianym oświadczeniu, bo uważam, że tego typu brudy, które traktuję jako oszczerstwa, nie powinny być wywlekane publicznie. Pewne rzeczy można sobie wyjaśnić osobiście, była ku temu okazja, z której nie skorzystano. Mogę powiedzieć jedno, że pomimo tych wszystkich publikacji, ja tych muzyków wciąż szanuję. Twierdzę, że to jest dobry zespół, ma przed sobą przyszłość.

Czy widzi Pan swoją przyszłość zawodową w Radomiu czy zamierza Pan opuścić nasze miasto?

W ostatnim tygodniu spakowałem rzeczy i przeprowadziłem się do Warszawy, ale po rozmowach między nową dyrekcją orkiestry i państwem Elżbietą i Krzysztofem Pendereckimi zaproponowano mi kontynuowanie pracy nad rozpoczętym już w tym roku konkursem kompozytorskim „Arboretum”, w którym miałem pełnić funkcję jednego z jurorów. Przyjąłem propozycję objęcia kierownictwa artystycznego konkursu, przede wszystkim dla dobra sprawy i renomy Arboretum.

Będę jeszcze drążył, czyli gdyby otworzyła się jakaś przestrzeń do pracy na płaszczyźnie muzycznej tu w Radomiu byłby Pan skłonny zostać?

Tak jak powiedziałem przy okazji wręczenia odznaczenia Gloria Artis, sercem zawsze będę z tą orkiestrą i z Radomiem. To jednak 10 lat życia. Nie zapomina się tego tak łatwo. Więc, jeżeli jest chęć i wola ze strony władz miasta i orkiestry współpracy w jakiejś formie, czy jest potrzeba pomocy np. z mojej strony, tej pomocy udzielę. Zawsze jestem chętny do współpracy, bo jestem przecież też związany z radomską publicznością.

To jest bardzo ważny element tej układanki.

Oczywiście może przemawiać przeze mnie próżność, ale chyba każdemu byłoby miło, gdy podczas spaceru ul. Żeromskiego ludzie witają się, kojarzą mnie z tą instytucją, pytają o koncerty. Powiem więcej, to nie tylko miłe ale dowodzi, że idea filharmonii w świadomości radomian jednak istnieje, bo właśnie na tym rzecz polega: instytucja jest rozpoznawalna, a publiczności nie jest obojętny jej los.

Sercem zawsze będę z tą orkiestrą i z Radomiem - rozmowa z Maciejem Żółtowskim, byłym dyrektorem ROK komentarze opinie

  • Gość - niezalogowany 2017-09-10 16:51:45

    Dziwi decyzja prezydenta o zmianie dyrektora Żółtowskiego na tamtą panią. Całe środowisko jest zniesmaczone i zażenowane!

  • gość 2017-09-10 22:33:00

    Ale tu nie ma co się dziwić,po pewnym czasie człowiek się wypala,a orkiestra potrzebowała świeżej krwi. I po co znów drążycie temat.

  • Grześ - niezalogowany 2017-09-10 22:51:12

    Zupełny brak jakiegokolwiek honoru.Dobrze,że ten człowiek nie jest już dyrektorem,chociaż odnoszę wrażenie,że wydaje mu się,że wciąż nim jest. Teraz zobaczymy gdzie znajdzie pracę. Może jako parkingowy...

  • to nie żart - niezalogowany 2017-09-11 00:28:33

    Ta nowa ma dawac koncerty w galerii slonecznej. Jaja jakieś

  • Gość - niezalogowany 2017-09-11 10:43:30

    Ciekawe czy to prawda, że chodziła na marsze KODu?

  • Gość - niezalogowany 2017-09-11 19:23:20

    A jeśli chodziła to co? Czy nie żyjemy w wolnej Polsce?!

  • gość 2017-09-13 14:02:22

    Dyrektor tylko z nazwy,czy wy nie macie ciekawszych ludzi do rozmów,poziom tego portalu sięga dna

  • gość 2017-09-14 17:49:02

    Jak dla mnie poziom portalu wzrasta. Być może jest to wynikiem zmiany kadr, które się nie sprawdziły. Wspaniały wywiad z niezwykle interesującym człowiekiem. Wielka strata dla naszego miasta!

  • gość 2017-09-24 16:48:03

    .........Jak dla mnie poziom portalu wzrasta. Być może jest to wynikiem zmiany kadr, które się nie sprawdziły. Wspaniały wywiad z niezwykle interesującym człowiekiem...... Chyba jakieś żarty wystarczy spojrzeć na ten pseudo wywiad https://twojradom.pl/artykul/jaki-prywatnie-jest-gospodarz/271415

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na TwojRadom.pl