:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  -7°C całkowite zachmurzenie

"To jest nasz najważniejszy plan - codzienność". Rozmowa z ks. Krzysztofem Bochniakiem z Wierzbicy

Wywiad, najważniejszy codzienność

Jan Górak: Skąd decyzja o byciu kapłanem? Kiedy pojawiła się pierwsza myśl o tym? Jak to wszystko dojrzewało?

Ksiądz Krzysztof Bochniak: Pierwsza decyzja, by iść do seminarium pojawiła się bardzo dawno temu, jak jeszcze byłem w średniej szkole. Trzeba było podjąć decyzję, co po klasie maturalnej i wtedy ta myśl kiełkowała powoli na zasadzie może bym spróbował, może bym sprawdził, czy rzeczywiście mam powołanie do bycia księdzem. I taką decyzję właśnie podjąłem. Najbliżsi, rodzina zaakceptowali to i poszedłem do seminarium się sprawdzać i zweryfikować, czy mam rzeczywiście powołanie, czy chcę być księdzem z powołania i po sześciu latach to sprawdzanie i weryfikacja spowodowała, że przyjąłem sakrament kapłaństwa, czyli to moje weryfikowanie przez 6 lat potwierdzało mi, że jest to słuszna droga.

 

Czy były momenty zawahania w trakcie pobytu w seminarium? Jakieś wątpliwości?

– Wiadomo, wątpliwości muszą być, żeby droga, którą się wybiera była z pewnością słuszna, ale na szczęście suma plusów i minusów wychodziła dodatnio. Nawet jak były jakieś wątpliwości, to dało się je pokonać czy to na zasadzie prowadzenia swojej formacji seminaryjnej czy weryfikacji przez rozmowy z Ojcem Duchownym seminarium czy wykładowcami, więc na szczęście dało się to pokonywać. I w sumie jestem księdzem już piąty rok.

 

Od czasów seminaryjnych był ksiądz zaangażowany w działalność z młodzieżą, w szczególności w Ruch Światło-Życie.

– Tak, od 1999 r. jeżdżę na oazy, spędziłem tam większość swojego życia. Tak naprawdę Ruch Światło-Życie mnie w pewien sposób ukształtował i dzięki temu to, co robię, jako ksiądz to suma doświadczeń, które wyniosłem i które mnie formowały przez lata, najpierw jako dziecko, potem jako młodzieńca, kleryka i wreszcie, jako księdza. Jest to jakaś trwała obecność w moim życiu.

 

Pełni ksiądz posługę Moderatora w Ruchu Światło-Życie w Diecezji Radomskiej. Jest ksiądz osobą dosyć znaną w środowisku młodzieżowym, aktywnie włącza się w działalność ruchu i ogólnie kształtowanie młodzieży. Jak wygląda zakres obowiązków księdza moderatora?

– W Ruchu Światło-Życie obecnie jestem moderatorem w diakonii komunikowania społecznego. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość, czy będą jakieś zmiany czy jakaś inna weryfikacja. Razem z młodzieżą kreujemy media oazowe. Wszystkie filmiki internetowe, Facebook, fanpage Ruchu Światło-Życie, stronę internetową, medium, jakim jest gazeta „Czeka Nas Droga” to wszystko tworzymy z młodzieżą na zasadzie kreowania i przekazywania treści dotyczących Ruchu Światło-Życie w takim szerokim spektrum, żeby to docierało do wszystkich mediów, do ludzi postronnych i też związanych z Ruchem, żeby w jakiś sposób była to ewangelizacja. To jest jakby pierwszy czynnik mojego zaangażowania. Następnym jest bycie moderatorem wspólnoty na parafii. W Wierzbicy mamy wspólnotę oazową, która liczy mniej więcej około 100 osób, łącznie 9 grup od najstarszej animatorskiej do najmłodszej, są to uczniowie czwartej klasy. Te spotkania prowadzi młodzież, która dorasta do tego, aby być animatorami, moja funkcja jest taka, aby tego dopilnować, nie przeszkadzać im, a wspomóc, aby w jakiś sposób ta wspólnota się rozrastała i potem w wakacje pojechała na wakacyjne rekolekcje oazowe. Wiadomo, w wakacje jestem też moderatorem turnusu wakacyjnego i najkrócej mówiąc jest to mój zakres obowiązków w Ruchu Światło-Życie.

 

Jeśli chodzi o tutejszą świetlicę środowiskową „Betanię”. Jak wygląda Księdza działalność związana z tym miejscem?

– Zajmuję się tym od lipca 2016 roku. Zostałem przydzielony przed księdza proboszcza do opieki nad tym miejscem, do zarządzania nim i pilnowania go. Zaczęliśmy od remontu i moim głównym obowiązkiem jest bycie kierownikiem tej świetlicy, wyznaczanie działań, trendów, decyzji - czasem trudnych, czasem dobrych, do pozyskiwania środków na jej działalność i tego, aby odbywały się tu takie zajęcia, jakie powinny być, przez profilaktykę, ewangelizację, spotkania formacyjne do wypełniania różnych projektów, chociażby „Żółty Talerz”, który realizujemy przy współpracy z Caritas Diecezji Radomskiej. Równie często odbywają się warsztaty kulinarne, prowadzone przez wolontariuszy, na których dzieci pieką różne rzeczy, czy też gotują z nimi. Jest to naprawdę bardzo szerokie spektrum. Organizujemy również przeróżne akcje tj. ferie czy wakacje na Betanii. Ciężko jest to ogarnąć jedną wypowiedzią.

 

Czy młodzież chętnie angażuje się w działalność ruchu, czy nawet w pomoc przy Betanii?

– Odkąd zajmuję się działalnością w tej parafii czy też działalnością oazową, bo w to angażuję się dłużej, od czterech lat jestem moderatorem wspólnoty oazowej na parafii i od dwóch lat jestem kierownikiem świetlicy, to nigdy nie odczułem czegoś takiego jak problem związany z zaangażowaniem młodzieży czy dorosłych, rodziców i wolontariuszy, czy też różnych urzędów tj. Urząd Gminy w Wierzbicy. Zawsze otrzymujemy pomoc przy tej działalności. Odzew jest pozytywny i bardzo sobie to chwalę, ponieważ nie byłbym w stanie robić tego wszystkiego bez pomocy osób trzecich. Przy remoncie Betanii nieocenioną pomocą byli Strażacy Ochotniczej Straży Pożarnej, więc to wszystko składa się w całość. Współpraca wielu środowisk, aby to miejsce żyło i tętniło. Z takich ciekawostek, które świadczą o efektywności naszej pracy jest to, że gdy zaczęliśmy zapisy na ferie zimowe na Betanii, to następnego dnia lista była już zamknięta z powodu braku miejsc.

 

Rozpoczynamy 21 rok działalności świetlicy. W ubiegłym roku został przeprowadzony jej remont. Był też ksiądz zaangażowany w wiele wydarzeń, które się tu odbywały m.in. bal z okazji 20-lecia Betanii, czy Wierzbajkę. Proszę opowiedzieć kilka słów o tych wydarzeniach.

– W poprzednim roku było ich bardzo dużo. Jednak najważniejszymi były festyn z okazji 20-lecia świetlicy pt. „Kultura Ludowa łączy pokolenia”, gdzie zaproszony został ksiądz biskup, starosta powiatu radomskiego i dużo innych gości. Świętowaliśmy długoletnią działalność świetlicy. Często rodzice tych dzieci, które teraz są zaangażowane w działalność Betanii, w jej remont, 20 lat temu tworzyli to miejsce. Kolejnym dużym wydarzeniem były wakacje na Betanii, gdzie mieliśmy jednodniowe wyjazdy, a oprócz tego obóz profilaktyczny w Bieszczadach. Po wakacjach zabraliśmy się za pierwszy bal charytatywny przyjaciół Betanii. Był to taki wymiar integracyjny dla wszystkich zaangażowanych przy świetlicy ludzi, którzy w jakiś sposób pomagają nie tylko materialnie, ale też przez obecność, przez pracę fizyczną. Było to grono 90 osób, które bardzo dobrze bawiło się w swoim towarzystwie. Przy okazji wylicytowaliśmy na rzecz świetlicy, różnych wyjazdów blisko 13,5 tys. złotych. Na koniec roku zorganizowaliśmy bal diecezjalny Ruchu Światło-Życie „Wierzbajka”, który zgromadził ponad 700 osób w hali budynku naszego gimnazjum w Wierzbicy. Było to ogromne wydarzenie pod względem logistycznym, ale dzięki wolontariuszom świetlicy, organizacji Ruchu Światło-Życie i pomocy pana wójta gminy Wierzbica udało nam się to zorganizować, zrobić coś dużego i rzeczywiście zabawa była przednia, młodzież bawiła się bardzo dobrze bez żadnych ekscesów, problemów, a zwieńczeniem tego wydarzenia była adoracja Najświętszego Sakramentu.

 

Jeżeli chodzi o działania na przyszłość dotyczące stricte świetlicy, czy są już plany, pomysły do zrealizowania, czy na razie wszystko przychodzi spontanicznie?

– Planować trzeba, bo sam bym się wykończył i przy okazji innych. Na ten czas mamy przed sobą ferie na Betanii (red. rozmowę przeprowadzono przed rozpoczęciem ferii zimowych), później na wiosnę chcemy zorganizować festyn, aby stało się to już tradycją związaną z Betanią. Nie zawsze musi to być rocznica jak rok temu. Oczywiście potem będziemy przygotowywać wakacje na Betanii, ale prócz tego te plany i pomysły to codzienna działalność, ona tak naprawdę jest najważniejsza. Chcemy, żeby codziennie dużo osób tu przychodziło, dobrze się czuło i korzystało z programów profilaktycznych, ewangelizacyjnych. To jest najważniejszy plan - codzienność, na razie wygląda to dobrze, bo w świetlicy jest od trzydziestu kilku do siedemdziesięciu kilku osób, zależy to od dnia w tygodniu, kiedy co się dzieje. To jest nasz najważniejszy plan- codzienność i działalność codzienna.

 

Jest ksiądz bardzo zapracowanym człowiekiem. Czy znajduje się czas na prywatne hobby? Wiem, że jest ksiądz kibicem piłki nożnej. Jest możliwość, żeby ksiądz obejrzał mecz czy wybrał się osobiście na stadion?

– Tak, wiadomo piłka nożna jest ważnym elementem mojego życia, lubię grać w piłkę. Teraz może mniej przez obowiązki, ale rozpoczynamy z księżmi cykliczne spotkania na piłce, ponieważ chcemy się przygotować do Mistrzostw Polski Księży i wystartować w takich zawodach. Jest to też tradycja, którą wynieśliśmy z seminarium, gdzie jako klerycy kilkukrotnie zdobywaliśmy Mistrzostwo Polski. Czasem chodzę na mecze czy to reprezentacji Polski, czy mecze Legii Warszawa i tyle, bo więcej czasu niestety nie mam. Czasem pójdę na mecz Broni Radom, ale ze względu na nakładanie się różnych terminów związanych z pracą na parafii bywam tam zdecydowanie rzadziej.

"To jest nasz najważniejszy plan - codzienność". Rozmowa z ks. Krzysztofem Bochniakiem z Wierzbicy komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się