PAP Polityka Polska i świat Społeczeństwo

Premier: każdy, kto próbuje rozwalić nasze relacje z Niemcami, służy Rosji

Fot. PAP/Radek Pietruszka Warszawa, 17.06.2026. Premier Donald Tusk na konferencji prasowej w KPRM w Warszawie, 17 bm. dotyczącej spraw bieżących. (ad) PAP/Radek Pietruszka

Niemcy i Ukraina są naszymi sojusznikami; każdy, kto próbuje rozwalić dobre relacje polsko-niemieckie, służy Rosji; każdy kto dziś atakuje Ukrainę, pomaga Rosji; to jest elementarz – stwierdził premier Donald Tusk. Podkreślił, że chce, by Polska była poważanym partnerem w centrum Europy i centrum NATO.

Podczas środowej konferencji prasowej Tusk został spytany o planowane na środę podpisanie umowy obronnej między Polską a Niemcami i doniesienia o sprzeciwie opozycji i prezydenta Karola Nawrockiego wobec ewentualnego podpisania wyższej rangi porozumienia, podobnego do traktatów, jakie w ostatnich miesiącach Polska zawarła z Francją i Wielką Brytanią.

– Oczywiście, ta antyniemiecka kampania ma także wymiar personalny, bo wiadomo – Tusk to „ryży Niemiec”. Z punktu widzenia PiS czy (Roberta – PAP) Bąkiewicza to zawsze frajda, żeby raz na jakiś móc ruszać z tą kampanią o złym niemieckim Tusku (…) Ale tak naprawdę to ma głęboki polityczny wymiar. Wojna rosyjsko-ukraińska wchodzi w decydującą fazę; jest naprawdę szansę, że Rosja tej wojny nie wygra – powiedział premier.

Podkreślił, że są „dzisiaj potwierdzenia od wszystkich sojuszniczych służb” i „wszyscy zdajemy sobie sprawę”, że w im gorszej sytuacji będzie Rosja na froncie, tym większe ryzyko rosyjskiej prowokacji wobec państw wschodniej flanki NATO. – Między innymi dlatego szczyt wschodniej flanki odbędzie się w Gdańsku przy okazji szczytu ukraińskiego – zapowiedział, przypominając o zaplanowanej na przyszły tydzień konferencji dot. powojennej odbudowy Ukrainy.

– W tym bardzo krytycznym momencie są w Polsce siły polityczne, które – niektórzy z głupoty – po prostu zachowują się jak klasycznie zdrajcy z kart naszej historii. Robią wszystko, żeby skonfliktować Polskę ze wszystkimi sąsiadami, w tym szczególnie dzisiaj z Ukrainą i Niemcami. Niemcy są naszym sojusznikiem; Ukraina jest naszym sojusznikiem w walce z agresją rosyjską, i płaci za to najwyższą cenę – powiedział.

Jak mówił, rozumie zaszłości historyczne, ale „przyszłość Polski zależy od tego, czy Ukraina obroni się przed Rosją, od tego, czy utrzymamy jedność europejską i utrzymamy NATO”.

– A polska prawica niestety znowu zwariowała i idzie w tę stronę znaną z historii – czyli teorię dwóch wrogów, skłócenie ze wszystkimi sąsiadami i takie niemądre aspiracje polityczne. To może doprowadzić do samotności, a świat jest niestabilny – powiedział premier.

Podkreślił, że on chce, by Polska „była poważanym partnerem w centrum Europy, w centrum NATO”. – W związku z tym musimy zachowywać się jako państwo poważnie; dzisiaj każdy, kto atakuje Ukrainę pomaga Rosji. Dzisiaj każdy, kto budzi emocje polsko-niemieckie i chce rozwalić te dobre polsko-niemieckie relacje, służy Rosji. To jest elementarz – oświadczył Tusk.

– Nie mam żadnego usprawiedliwienia, nawet dla tych, którzy robią to ze zwykłej głupoty. To jest tak oczywiste, że pięciolatek powinien to rozumieć – dodał.

W środę – w 35. rocznicę podpisania traktatu o dobrym sąsiedztwie – ministrowie obrony Polski i Niemiec, Władysław Kosiniak-Kamysz i Boris Pistorius, podpiszą w Warszawie nową umowę o współpracy wojskowej. Dotyczy ona m.in. wspólnych ćwiczeń, nie będzie w niej natomiast gwarancji bezpieczeństwa.

Z dwóch źródeł PAP w Berlinie wynika, że niemiecki rząd wyrażał gotowość podpisania szerszej umowy i ujęcia w niej takich zapisów dotyczących gwarancji bezpieczeństwa jakie znajdują w zawartych przez Polskę traktatach z Francją w ubiegłym roku czy z Wielką Brytanią w tym roku. Na to nie było jednak zgody ze strony Warszawy, zdecydowano się na mniej ambitne rozwiązanie.

W pierwszej połowie czerwca szef MSZ Radosław Sikorski był pytany w Programie Trzecim Polskiego Radia, dlaczego w toku negocjacji ranga porozumienia z Niemcami została obniżona z poziomu traktatu do umowy. – Bo wszyscy znamy obsesję PiS-u i pana prezydenta w sprawach niemieckich, więc oczywiście by zawetował (traktat) – powiedział Sikorski. Dodał, że prezydent „krytykuje nawet traktat polsko-brytyjski”. – A co dopiero, gdyby był traktat polsko-niemiecki? No przecież wiadomo, że wywiązałoby się tu piekło – ocenił szef MSZ.

Ostatecznie zadecydowano, że umowa zostanie zawarta na poziomie ministerstw obrony. Planowany dokument, zastępujący wcześniejszy z 2011 roku, nazywany jest „standardową procedurą sojuszniczą”, nie jest uznawany przez wojskowych za wprowadzający poważne zmiany.(PAP)

mml/ mok/