Publicystyka Religia Światełko wiary

Objawienia prywatne nieuznane przez Kościół

Dotychczas w historii Kościoła odnotowano kilka fałszywych objawień: Amsterdam (1945 – 1959), Garabandal (1961 – 1965), El Palmar de Troya (1968 – 1969), Bayside (1968 – 1994), Oława (1983 – 2002). Kościół Katolicki je odrzucił, stwierdzając, że nie miały one nadprzyrodzonego charakteru. Jednak bywało też, że niektóre z nich najpierw zostały uznane, a potem zbadane ponownie i odrzucone.

“Najlepszą i najzdrowszą zasadą jest, żeby słów umysłowych w ogóle nie brać pod uwagę mimo najlepszych pozorów, ale kierować się we wszystkim światłem zdrowego rozumu i codziennym nauczaniem Kościoła“ . (św. Jan od Krzyża)

Dla przypomnienia

Prawdziwe objawienia, czyli pochodzące od Boga (nadprzyrodzone), powinny się wyróżniać przede wszystkim:

– pięknem, godnością, powagą i dostojeństwem,

– mądrością i wszechmocą Bożą,

– zwięzłością i prostotą przekazu,

– zgodnością z nauczaniem Ewangelii (nie może być nic do niej dodane),

– zgodnością z prawdami wiary katolickiej i zasadami moralności katolickiej,

– wiarygodnością, prawdomównością, poczytalnością i zrównoważeniem psychicznym osób widzących.

–  nadprzyrodzonymi owocami w duszy wizjonera (wizjonerów), oraz w duszach wiernych, czytających bądź słuchających orędzi.

Objawienia fałszywe, które mogą pochodzić od demona, charakteryzują się:

– nieustannym powtarzaniem treści orędzi,

– mnożeniem przekazów o podobnej treści,

– dodawaniem nowych rzeczy, niezgodnych z Ewangelią, nauką Kościoła Katolickiego i zasadami moralnymi,

– mówieniem o sprawach nieistotnych, banalnych,

– kultem, jakim darzeni są „wizjonerzy”.

 

Historie niektórych ”objawień”, nieuznanych przez Kościół Katolicki, które mogły mieć pochodzenie demoniczne

Amsterdam

„Objawienia” amsterdamskie miały miejsce w czasie II wojny światowej. Doświadczała ich 39 letnia Isja Johanna (Ida) Peederman. Pierwszego niezwykłego przeżycia doświadczyła w wieku 12 lat, w dość nietypowych okolicznościach i miejscu. Przechodziła akurat przez ulicę w Amsterdamie i na jej końcu ujrzała wielkie światło, z którego wyłoniła się kobieca postać, przypominająca Maryję. Kolejne widzenie i zarazem rozmowę miała 25 marca 1945 r. w święto Zwiastowania Pańskiego. Tak opisuje ten moment: „Rozmawiałam właśnie z moim spowiednikiem gdy niespodziewanie, zostałam jakby pociągnięta do drugiego pokoju. W jednym z rogów pokoju ujrzałam światło, które zbliżało się do mnie. Ściana pokoju znikła sprzed moich oczu i ujrzałam Matkę Bożą. Zobaczyłam też Krzyż stojący pośrodku świata. Pani zwróciła mi na niego uwagę. Powinnam go przyjąć, lecz odwracałam głowę. Działo się tak, jakbym była całą ludzkością, i jakbym odrzucała Krzyż od siebie. «Nie – mówiła Pani – trzeba go przyjąć i postawić pośrodku»”. Na pytanie kim jest, zjawa rzekła: „Będą mnie nazywać Panią, Matką”, często mówiła też o sobie Pani wszystkich narodów. Domagała się także, aby Kościół uznał Maryję za „Współodkupicielkę”, „Pośredniczkę” i „Orędowniczkę”. Gdy to będzie spełnione, wtedy ona przyniesie światu prawdziwy pokój. [Matka Najświętsza Maryja, nigdy niczego nie żądała, ponieważ uważa siebie za skromną służebnicę Bożą. Nigdy też nie chciałaby wprowadzać rewolucji w Kościele, a z tym właśnie wiązałoby się wprowadzenie nowego dogmatu]. Tymczasem określenie Maryi współodkupicielką jest niezgodne z Pismem Świętym, gdzie jest wyraźnie zaznaczone, że zbawienie pochodzi wyłącznie od Jezusa Chrystusa. Mówi o tym w Dziejach Apostolskich św. Piotr: „nie ma w żadnym innym [poza Jezusem Chrystusem] zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4,12).

„Pani wszystkich narodów” żądała też, aby namalować jej wizerunek. 4 marca 1951 r. ukazała się Idzie, stojąc stopami na kuli ziemskiej, ręce miała wyciągnięte przed siebie, a za jej plecami był krzyż. Tłumaczyła to jej w taki sposób: „ja stoję na kuli ziemskiej i moje dwie stopy pewnie na niej stoją. Ty wyraźnie widzisz moje ręce, i moją twarz oraz welon. Reszta jest jak we mgle. Oto wyjaśnienie, dlaczego przyszłam w tej postaci. W tym wizerunku stoję jako Pani przed Krzyżem – z głową, rękoma i stopami jak u człowieka, jednak właściwie całe moje ciało ukazane jest jako Duch, ponieważ Syn przyszedł przez wolę Ojca”.

Właściwie tą fałszywą postać zdradza to, że zasłania swoją osobą krzyż, czego prawdziwa Matka Boża nigdy by nie uczyniła. W objawieniach o charakterze nadprzyrodzonym, gdy objawia się z  krzyżem, jest on zawsze widoczny, nigdy nie jest pusty, jest na nim zawieszony Jej Boży Syn. Dla przykładu, w La Salette – Matka Boża ma krzyż z Panem Jezusem, zawieszony na szyi, a w Pontmain – Maryja trzyma w rękach krzyż, na którym jest rozpostarty Jej ukochany Syn. Najświętsza Maryja Panna nie zasłania krzyża Sobą, lecz wszystkim go pokazuje. Druga sprawa, dlaczego jest mowa o tym, że ciało Maryi jest ukazane jako Duch, skoro została Ona wzięta do Nieba z ciałem i duszą (czwarty dogmat). To oznacza, że gdy schodzi na ziemię, ukazuje się w ciele, a nie jako Duch. Jest to jakieś pokrętne stwierdzenie, którego autorem może być tylko i wyłącznie szatan, a nie Matka Boża.

Do 1950 r., postać przekazała Idzie 25 orędzi. Zawierały one napomnienia, ostrzeżenia i przepowiednie, oraz obietnice i pocieszenia.

W orędziu z 28 marca 1951 r., ukazująca się postać podyktowała modlitwę, z zastrzeżeniem, żeby w niej niczego nie zmieniać. Treść modlitwy budzi jednak duże wątpliwości „Panie Jezu Chryste, Synu Ojca, ześlij teraz Ducha Twego na ziemię. Spraw, aby Duch Święty zamieszkał w sercach wszystkich narodów i chronił je od upadku, katastrofy i wojny. Niechaj Pani Wszystkich Narodów, która kiedyś była Maryją stanie się naszą Orędowniczką. Amen”.

Natomiast w orędziu z 6 kwietnia 1952 r. Pani, podała wyjaśnienie tej modlitwy dla teologów: „Powiedz teologom, co następuje: „Podczas Ofiary Krzyżowej była obecna Niewiasta. Syn powiedział do Swojej Matki: 'Niewiasto, oto syn twój’. Zmiana nastąpiła więc podczas Ofiary Krzyżowej. Pan i Stwórca wybrał ze wszystkich niewiast Miriam albo Maryję, aby została Matką Jego Boskiego Syna. Podczas Ofiary Krzyżowej Niewiasta stała się Współodkupicielką i Pośredniczką. To było zapowiedziane przez Syna, podczas gdy On powracał do Ojca. Dlatego przynoszę te Nowe Słowa w tym czasie i mówię: jestem Panią Wszystkich Narodów, która kiedyś była Maryją. Powiedz to twoim teologom. Te słowa mają dla teologów takie znaczenie”.

Nadzwyczajne wydarzenia w życiu kobiety trwały do 1959 r. „Wizjonerka” żyła 90 lat. Była badana psychiatrycznie jednak żadnych dysfunkcji u niej nie stwierdzono. Co do wyniku tych badań kilka osób miało jednak zastrzeżenia. Ida Peederman twierdziła, że często zdarzały jej się walki z demonami, które kończyły się okaleczeniem jej ciała.

Początkowo biskup harlemsko – amsterdamski, stwierdził, że w tych „objawieniach” nie ma nic, co byłoby sprzeczne z wiarą katolicką, jednak po jakimś czasie, przyjrzał im się ponownie i zmienił zdanie, publicznie ogłaszając, że nie ma w nich niczego nadprzyrodzonego. Negatywną opinię podtrzymywała także watykańska Kongregacja Nauki Wiary, która kilkakrotnie uznała orzeczenie biskupa za wiążące. Pomimo tego, popularność Idy Peederman nie malała, raczej wzrastała i to niemal na całym świecie. Wkrótce zwolennicy „objawień” amsterdamskich zaczęli się domagać, aby papież ogłosił nowy dogmat w Kościele, że Maryja jest Współodkupicielką, który byłby z kolei piątym dogmatem.

W 1996 r. bp. Hendrick Bomers dopuścił – za zgodą Kongregacji Doktryny Wiary – publiczny kult „Pani Wszystkich Narodów”. Stwierdził również, że sprawa dotycząca „objawień” Idy Peederman nie jest jeszcze rozstrzygnięta, co do tego czy mają one charakter nadprzyrodzony, czy nie. Z kolei bp. Jozef Marianus Punt – następca bp. Bomersa, posunął się dalej i w 2002 r. uznał, że „objawienia” pochodzą od Boga. Z decyzją tą nie zgadzała się Kongregacja Nauki Wiary. W 2005 r., w liście do Episkopatu Filipin, przyznała, że nie ma jednoznacznej decyzji w tej kwestii. Nie wydano jednak zakazu kultu do „Pani Wszystkich Narodów”.

Na początku 2020 r., marionicki patriarcha Antiochii – kard. Béchar Boutros Raï, ponownie zapytał rzymską dykasterię o opinię w tej sprawie. Kongregacja Nauki Wiary zadziałała tym razem szybko i stanowczo. Aby nie było już w tej kwestii żadnych wątpliwości, wyraziła swoje zdanie i opublikowała w lipcu 2020 r., że: Objawienia amsterdamskie są fałszywe. „Pani Wszystkich Narodów” nie może być czczona, a wierni powinni zaprzestać szerzenia tego kultu”.

Odpowiedź rzymskiej dykasterii pokrywała się ze słowami, jakie wypowiedział papież Franciszek w grudniu 2019 r., w czasie homilii, jaką wygłosił z okazji święta Matki Bożej z Guadalupe, mianowicie, że:

Maryja „nigdy nie chciała dla siebie niczego, co jest jej Syna. Nigdy nie przedstawiała siebie jako współodkupicielki. Nie. Była Jego uczennicą”.

I jeszcze jedna wypowiedź papieża Franciszka, nieco wcześniejsza z 13 maja 2017 r. W czasie podróży apostolskiej do Fatimy powiedział do dziennikarzy:

„Wolę Matkę Boga, a nie Matkę Boską szefową biura telegraficznego, która codziennie przesyła wiadomość (…) Niektórzy sądzą, że Matka Boża mówi: przyjdźcie, a ja tego a tego dnia, o tej a o tej godzinie przekażę wiadomość temu widzącemu”

 

Garabandal

W małej wiosce w Hiszpanii, w latach 1961 – 1965, miały miejsce rzekome widzenia, których doświadczyła niejaka Conchita i trzy dziewczynki. Twierdziły one, że ujrzały NMP i św. Michała Archanioła. Moment tego zdarzenia był nietypowy, dzieci akurat popełniały grzech – kradły jabłka. [Tymczasem grzech, czy choćby tylko zła intencja, otwierają dusze ludzkie na działanie szatana]. Dziewczynki przekazały, że Matka Boża powiedziała im, że po papieżu Janie XXIII, który wtedy sprawował władzę apostolską nad Kościołem Rzymskokatolickim, będzie panować jeszcze tylko trzech papieży i potem nastąpi „koniec czasów”. [Jest to nieprawda, gdyż Kościół Święty, Powszechny i Apostolski, po wspomnianym papieżu ma już z kolei piątego zwierzchnika].

Czy takie dzieci, które akurat popełniły grzech, mogły być adresatami i przekazicielami ważnych przesłań od Matki Bożej? Czy Najświętsza Maryja Panna mogłaby wybrać taki akurat moment, by przekazać dzieciom orędzia z Nieba? To tylko niektóre z wątpliwości, jakie się nasuwają. Ogólnie wydarzenie obfitowało w wiele dziwnych zjawisk, jak: lewitacje, odgadywanie myśli, jasnowidzenia i uzdrowienia, niewytłumaczalne przerzucanie dzieci na szczyt góry z ogromną siłą, rzucanie nimi o ziemię, z dużym pędem, bez skutków ubocznych w postaci skaleczeń, czy innych obrażeń ciała (podobnie w Medjugorje).

Wydarzenia garabandalskie były parodią Objawień Fatimskich, żeby w oczach ludzi je umniejszyć. Czego to zły duch nie robił, żeby zwrócić uwagę na Garabandal. Podczas rzekomych objawień, dziewczynki nagle upadały do tyłu, gdy były w pozycji stojącej i dalej przeżywały ekstazę na leżąco, do tego z nieprzyzwoicie rozłożonymi nogami. Potem zaś nie używając rąk do podparcia, powracały do pozycji stojącej. Natomiast, gdy pod wpływem zbiorowej ekstazy, upadały na ziemię, ich ruchy były zsynchronizowane. Zgromadzeni ludzie byli także świadkami ich marszy ekstatycznych, które polegały na tym, że dziewczynki biegły przed siebie z dużą prędkością, na dodatek z mocno przechylonymi do tyłu głowami, co po prostu było niebezpieczne, jednak im nic nie było. Dzieci unosiły się również nad ziemię i latały. Miały wyciągnięte ramiona i dotykały ziemi tylko koniuszkami palców u nóg. Wyglądały przy tym jak samoloty. Jak podaje pewna kobieta – świadek wydarzeń: „Loty te z wioski w górę po urwistym i skalnym terenie do lasku sosnowego górującego nad wioską odbywały się z niewiarygodną prędkością”. Dzieci nie miały przy tym żadnej zadyszki, ani przyśpieszenia tętna.

Właściwie to należało by zadać sobie pytanie: po co to wszystko? Te i inne dziwne wydarzenia, jakie miały tam miejsce, które wzbudzały tylko niezdrową sensację, były jednym wielkim widowiskiem i pokazem nadludzkiej siły, oraz skupiały uwagę na dzieciach. Po co Matka Boża miała by czynić takie niepoważne i niepotrzebne rzeczy…?

Co prawda zdarzały się też nawrócenia na katolicyzm, Żydów i protestantów, ale czego to nie robi szatan, żeby tylko osiągnąć swój cel. Potrafi nawet dla swoich niecnych zamiarów znieść pewne cierpienia.

Po zbadaniu rzekomych objawień, kolejni biskupi lokalni, zdecydowanie je odrzucili i uznali że nie są to autentyczne objawienia Matki Bożej.

 

El Palmar de Troya

Ten precedens miał miejsce 30 marca 1968 r. w hiszpańskiej wiosce El Palmar de Troya. Zjawa, podająca się za Matkę Bożą ukazywała się czterem dziewczynkom. Owym wydarzeniom towarzyszyły stygmaty u wizjonerów, były też uzdrowienia. Zaistniałe rewelacje powodowały, że na miejsce rzekomych objawień przyjeżdżało wielu ludzi z różnych stron świata. Przekazy miały dotyczyć kryzysu Kościoła w okresie posoborowym, infiltracji masońskiej i wpływu ideologii komunistycznej na Watykanie. Miejscowy biskup był przeciwny palmariańskim wydarzeniom. Wykluczył też nadprzyrodzony charakter widzeń. Uważał, że mają tam miejsce zbiorowe histerie.

Jednak na tym nie kończy się palmariańska historia. W 1969 r. rzekome widzenia zaczął miewać również Clemente Dominguez Gomez, z zawodu taksówkarz, któremu ukazująca się postać przepowiedziała, że po śmierci papieża Pawła VI, to właśnie on zostanie papieżem, natomiast w Stolicy Apostolskiej w Rzymie będzie zasiadał antypapież. Na miejsce rzekomych „objawień” pewnego dnia przybył również sędziwy arcybiskup Pierre Martin Ngo-dinh-Thuc, który udzielił swojego poparcia nowo powstającemu ruchowi religijnemu, skupiającemu zwolenników palmariańskich wydarzeń, podających się za  grupę konserwatywnej opozycji wobec reform posoborowych. Wkrótce w tej niewielkiej hiszpańskiej wiosce,  założono Zakon Karmelitów Świętego Oblicza. 31 grudnia 1975 r. wietnamski abp. Thuc, wyświęcił sześciu wiernych, nieposiadających żadnego teologicznego przygotowania, na kapłanów, zaś 11 stycznia 1976 r. udzielił sakry biskupiej pięciu z nich, w tym również hiszpańskiemu taksówkarzowi – Gomezowi. Ten z kolei jako biskup wyświęcił tysiące mężczyzn na kapłanów. Po śmierci papieża Pawła VI, w sierpniu 1978 r. Gomez, znany w zakonie palmariańskim jako ojciec Ferdynand, uznał, że zgodnie z rzekomym „proroctwem” jakie otrzymał, teraz on będzie papieżem, ponieważ został mianowany z „powołania Bożego”. Powołał do istnienia „kolegium kardynalskie”, w którego skład wchodzili jego zwolennicy i ogłosił utworzenie Kościoła Jednego, Świętego, Katolickiego, Apostolskiego i Palmariańskiego. Wybrał sobie imię Grzegorz XVII i stanął na czele samozwańczego kościoła, ogłosił wiele heretyckich dogmatów, w tym o niepokalanym poczęciu św. Józefa oraz o realnej obecności ciała i duszy Najświętszej Maryi Panny w konsekrowanych hostiach, wprowadził też zmiany do liturgii, utworzył alternatywną hierarchię kościelną. Niektórzy twierdzili, że był człowiekiem niespełna rozumu, natomiast jego „objawienia” mogły wynikać z choroby psychicznej. Nawet, gdy stracił wzrok po wypadku samochodowym, nadal kontynuował działalność zwierzchnika schizmatycznej wspólnoty.

Palmariański kościół istnieje po dzień dzisiejszy, ma swoich „wiernych” i zwolenników, także w Polsce. Przeprowadził wiele głębokich reform doktrynalnych, posiada instytucje, których nazwy nawiązują do dykasterii Kurii Rzymskiej.

Kościół Katolicki zakazuje wiernym, pod karą ekskomuniki, jakichkolwiek kontaktów z palmariańską sektą.

 

Bayside

Kolejny przypadek zwiedzenia przez szatana miał miejsce w Nowym Jorku, w Baysiede. Tam rzekome objawienia miała Weronika Lueken, żona i matka pięciorga dzieci. Posiadała ona wielką charyzmę i ogromny dar przekonywania, który sprawił, że gromadziła wokół siebie wielu zwolenników. W wieku 45 lat miała pierwsze „objawienie”. Było to 6 czerwca 1968 r. w czasie odmawiania różańca za duszę senatora Roberta Kennedy’ego, który zginął w zamachu. Po dwóch dniach usłyszała dochodzący z wnętrza głos, mówiący do niej: „Weroniko, wstań z łóżka. Chcę żebyś zapisała to, co ci powiem” i kobieta pisała, będąc przy tym jakby w transie. Później się dowiedziała, że to była św. Teresa. Następnie miała nakazane spisywanie przekazów, które jej dawała Matka Boża, a w końcu sam Bóg. Od tego czasu dostawała regularnie orędzia. Zapowiadała m.in. załamanie na giełdzie i całkowite sparaliżowanie systemu monetarnego na świecie. Jednak większość przekazów dotyczyła apokaliptycznych, tragicznych wydarzeń, była też zapowiedź masowej zagłady. Jednym z takich przerażających „orędzi” było to, że nad ziemią ukaże się „Kula Zbawienia”, która kojarzyła się z czymś dobrym, ale tak naprawdę oznaczała zagładę większej części ludzkości, gdyż miała zniszczyć trzy czwarte planety. Lueken twierdziła, że Matka Boża przekazała jej następujące słowa: „Wielu upadnie poprzez Kulę Zbawienia. Mam wielką nadzieję, że wybawię większość Moich dzieci, lecz Ojciec Odwieczny podaje do wiadomości, że liczba ocalonych będzie bardzo mała”.

Weronika Lueken przekazała również, że Matka Boża chciała, żeby wybudowano Sanktuarium NMP Różanej, Orędowniczki Wszystkich Matek, które miało by stanąć w miejscu dawnego kościoła św. Roberta. Otrzymała nawet instrukcje dotyczące wyglądu świątyni. Miała też za zadanie wybicie medalika Matki Bożej Różanej. W ciągu pierwszych dziesięciu lat, otrzymała kilkadziesiąt orędzi. Później w latach osiemdziesiątych liczba wizji znacznie zmalała, było ich zaledwie kilka w roku. Te, które zapowiadały przerażające wydarzenia na świecie, miała w 1993 i 1994. Pomimo nie sprawdzania się wypowiadanych przez nią „proroctw” wielu ludzi wierzyło i wierzy dotąd w jej „objawienia”. Zarówno Lueken jak i jej zwolennicy uprawiali propagandę i to na szeroką skalę. Rozpowiadali oni o „objawieniach”, o nawróceniach i cudownych uzdrowieniach, mających miejsce w świątyni wybudowanej na polecenie Matki Bożej.

W rezultacie, 4 listopada 1986 r. Weronika Lueken została obłożona karą interdyktu przez biskupa Brooklynu Johna Mugaavero. Zmarła 3 sierpnia 1995 r.

 

Oława

Podobne dziwne wydarzenia miały miejsce również w Polsce. Tu także nie brakowało i nie brakuje nadal, samozwańczych „proroków” i „wizjonerów”. Od 1983 r. Najświętsza Maryja Panna, Pan Jezus oraz święci, mieli ukazywać się niejakiemu Kazimierzowi Domańskiemu, renciście, byłemu pracownikowi Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego. Był to człowiek chory, miał padaczkę pourazową i uszkodzenie centralnego układu nerwowego, a z czasem wykryto u niego również krwiaka mózgu, jednak po jakimś czasie choroba cofnęła się, zaś on uznał, że jest kimś wyjątkowym. Posiadał ogródek działkowy, na którym postawił altankę i tam właśnie 8 czerwca 1983 r. po raz pierwszy ukazała mu się, jak twierdzi, Matka Boża, która przybyła po to, aby go uzdrowić i nakazać mu misję uzdrawiania. Według niego, Matka Najświętsza ubrana była w jasno-beżową szatę i jasnobrązowy płaszcz, na głowie miała koronę, przypominającą tą, jaką posiada na wizerunku Matki Bożej Bolesnej z Lichenia.  W czasie „widzenia” przekazała orędzie do Polaków i całej Europy. W ogródku podobno miały miejsce uzdrowienia i „cud wirującego słońca”. Domański poinformował o tym ks. proboszcza, natomiast ten powiadomił Urząd Miejski. Wkrótce wiadomość o „objawieniu” w altance rozeszła się, zaczęli przychodzić ludzie, żeby pomodlić się na ‘’świętym miejscu”, więc rencista postawił tam krzyż, a potem ustawił figurę Niepokalanego Serca Maryi, zaczął też „uzdrawiać” przez dotyk i błogosławił pielgrzymów. Kolejne „objawienie” miał w październiku 1984 r. i wówczas otrzymał przesłanie, a raczej żądanie zakończone groźbą, co ewidentnie wskazuje na to, że nie pochodzi ono od Boga. Oto jego treść: „Niech zostanie tutaj wybudowana kaplica i niechaj pielgrzymi z całego świata przybywają modlić się o pokój w świecie. Jeśli to życzenie zostanie spełnione, spłyną wielkie łaski, w przeciwnym razie nastąpi kara”. Pomimo tego, że jego wizje były niepoważne i pełne śmieszności, zyskał wielu zwolenników. Na początku 1986 r. po przeprowadzeniu badań dotyczących fenomenu, konferencja Episkopatu Polski wydała oświadczenie, że oławskie wydarzenia nie mają charakteru nadprzyrodzonego. Powołana komisja orzekła, że „objawienia” są fałszywe, prowadzą do licznych błędów, gdyż naruszają zasady wiary i są wykorzystywane przeciwko Kościołowi katolickiemu, poza tym zawierają wiele sprzeczności i nonsensów. Orędzia zawierały błędy doktrynalne, min. że realna obecność Pana Jezusa w konsekrowanych hostiach zanika w momencie przyjmowania Komunii św. w postawie stojącej.

Na pewien czas negatywne stanowisko Kościoła zahamowało napływ pielgrzymów, jednak nie trwało to długo. Niebawem znowu zaczęły przybywać tłumy wiernych, oraz ciekawskich, a to za sprawą pojawienia się „cudów”. Konkretnie chodziło o krwawe łzy płynące z oczu figurki Matki Bożej, umieszczonej w altance Domańskiego. „Wizjoner” odczytał to jako niezadowolenie Maryi z niewypełnienia żądania. I dlatego podjął decyzję o zbieraniu datków na budowę świątyni poświęconej „Matce Pokoju”.  Zwolennicy oławskich zjawień drukowali szereg materiałów dotyczących budowy świątyni w miejscu niezwykłych wydarzeń. Żeby akcja odniosła dobry rezultat, posunęli się do oszustw. Podali błędną informację, że Kościół uznał objawienia w Oławie i zezwolił na budowę Sanktuarium. Natomiast Domański jeździł po Polsce i zbierał po parafiach pieniądze na ten cel, kłamiąc, że ma kierownika duchowego. Pomimo nie wydania zgody na budowę świątyni ani przez władze kościelne, ani przez władze cywilne, budynek sakralny wybudowano.

W marcu 1993 r. Wrocławska Kuria Metropolitalna wydała komunikat, który miał być odczytany we wszystkich kościołach archidiecezji w najbliższą niedzielę po jego otrzymaniu. Zawarta tam była następująca informacja: „Wydrukowane przez ob. Kazimierza Domańskiego foldery zawierają karygodne kłamstwa. Ponadto Kuria Arcybiskupia we Wrocławiu stwierdza, że ob. Kazimierz Domański nie otrzymał żadnego pozwolenia ani ustnego, ani pisemnego na budowę kościoła „Matki Pokoju” w Oławie. Metodycznie rozgłaszane powyższe wiadomości są kłamliwe, dlatego zbieranie funduszy na ten cel jest bezprawne”.

Domański jednak nie odpuszczał. Otoczył się nawet osobami podającymi się za kapłanów, aby to miejsce było bardziej wiarygodne i by przyciągnąć jeszcze więcej pielgrzymów. Kuria nieustannie przestrzegała ludzi , aby nie przyjmowali od nich żadnej posługi sakramentalnej, gdyż sakramenty te są nieważne, a osoba, która sprawuje takie czynności popełnia przestępstwo i podlega karze kościelnej.

W 1996 r. sprzymierzeńcy Domańskiego zakończyli budowę Sanktuarium Matki Bożej Wszechświata Bożego Pokoju. Pseudo wizjoner postawił tą świątynię, korzystając z pozwolenia na budowę budynku mieszkalnego i zabudowań gospodarczych. Oznacza to, że w świetle prawa cywilnego, budowla jest nielegalna i powinna być poddana rozbiórce, ale w związku z tym, że to budynek sakralny, lokalne władze nie mogły tego wykonać, ponieważ mogłoby się to skończyć histerią zwolenników oławskich zjawień. Kuria wrocławska przypominała, że nie wyraziła zgody na budowę świątyni, a więc tym samym nie ma zgody na sprawowanie tam Mszy świętych, oraz sakramentów, nie może też być umieszczony w niej Najświętszy Sakrament.

Komunikaty te jednak niewiele dawały, gdyż fanatycy oławscy parli do przodu. W 1999 r. Domański założył wspólnotę „Stowarzyszenie Ducha Świętego”, którego prezesem został on sam, zaś wiceprezesem jego żona. Stowarzyszenie zarejestrował w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu, jednak nie uzyskał najważniejszego – aprobaty kompetentnej Władzy Kościelnej. Biskup Archidiecezji Wrocławskiej uznał, że organizacja ta nie spełnia wymaganych przez prawo kanoniczne warunków i nie może zostać uznana za katolicką. Podano też do wiadomości, że nadal obowiązuje oświadczenie biskupów z 1986 r., a pan Domański pomimo wielokrotnych upomnień, przestróg oraz zakazów, jakie zostały wydane przez Władze Kościelne Archidiecezji Wrocławskiej, prowadził swoją działalność samowolnie, bez łączności z władzami Kościoła Rzymskokatolickiego.

W sprawie zarejestrowanego Stowarzyszenia, Metropolitarna Kuria Wrocławska wielokrotnie wyrażała swoje zdanie i przypominała, że zgodnie z nauką Kościoła wyrażoną w Prawie kanonicznym w kanonie 1374: „Każdy, kto zapisuje się do stowarzyszenia działającego w jakikolwiek sposób przeciw Kościołowi, powinien być ukarany sprawiedliwą karą; kto zaś popiera tego rodzaju stowarzyszenie lub nim kieruje, powinien być ukarany interdyktem”. Aby nie było żadnych wątpliwości i niejasności, wytłumaczono też, kogo uważa się za zapisującego, a kogo za popierającego. Otóż zapisujący to ten, kto świadomie i z nieprzymuszonej woli zgłasza swoją przynależność do Stowarzyszenia w charakterze członka, bez względu na to, czy przyjęcie jest dokonywane z zachowaniem formalności, czy bez nich. Z kolei popierający to ten, kto przyczynia się do jego rozwoju, a więc propaguje je, werbuje członków, materialnie wspomaga, uczestniczy w sposób aktywny w jego spotkaniach, oraz w realizacji jego programów, itp. Takie Stowarzyszenie, które działa pomimo zakazu Kościoła jest sektą.

W ciągu kilkunastu lat Kazimierz Domański otrzymał ponad trzysta „wizji”, a zapis jego „objawień” jest dłuższy niż Pismo Święte.

W czerwcu 2002 r. Kazimierz Domański zmarł, jednak przed śmiercią pojednał się z Kościołem, co poskutkowało zdjęciem z niego interdyktu. Na jego pogrzebie było dwa tysiące ludzi. 17 listopada 2005 r. nielegalnie wybudowane przez „wizjonera” Sanktuarium, przejął Kościół katolicki. W sierpniu 2007 r. abp. M. Gołębiowski poświęcił świątynię i zmienił jej nazwę. Od tamtej chwili jest to kościół parafialny pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny Królowej.            (z treścią niektórych „orędzi oławskich” można zapoznać się na: https://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/170 )

Opisane fałszywe objawienia powinny każdemu dać do myślenia, jak bardzo złe owoce mogą się z nich zrodzić. Pokazują, że zawsze należy mieć na względzie cały przebieg nadzwyczajnych wydarzeń. Należy pamiętać, że to, co pochodzi od Boga, zawsze jest bez najmniejszej skazy; nie zawiera ani fałszu, ani obłudy, ani też przewrotności, zawsze jest czyste, bez śmieszności, bez sensacji. Poza tym istnieje duże niebezpieczeństwo dla osób, które rzekomo mają „objawienia”, czy dostają „proroctwa”, z tego względu, że czują się bardzo wyróżnione, a to szybko prowadzi do pychy i w rezultacie sprowadza na manowce.

 „Maryja jest Matką. Kocha nas wszystkich. Ale nie jest naczelniczką poczty, która kieruje codziennie wiadomości”.  (papież Franciszek)

 

Źródła: antyk.org.pl / teologkatolicki.blogspot.com / catholicphilly.com / kosciol.wiara.pl / pl.aleteia.org

Foto: pl.wikipedia.org (na zdjęciu Kościół Domańskiego w Oławie)