15 czerwca 2026 roku przypada 80. rocznica jednego z najważniejszych i najbardziej dramatycznych starć zbrojnego podziemia antykomunistycznego na Kielecczyźnie. Bitwa pod Zwoleniem z 1946 roku do dziś uznawana jest za największą akcję partyzancką przeprowadzoną w regionie w powojennej historii Polski.
To wydarzenie, które rozegrało się w realiach narastającej dominacji komunistycznego aparatu władzy, na trwałe zapisało się w historii jako symbol oporu, ale też brutalności powojennych represji.
W pierwszych latach po zakończeniu II wojny światowej na terenie Kielecczyzny działały liczne struktury podziemia niepodległościowego. Największą i najlepiej zorganizowaną formacją był Związek Zbrojnej Konspiracji, który w szczytowym okresie skupiał nawet ponad tysiąc członków.
Organizacja rozwijała się dynamicznie w 1946 roku, przejmując luźne grupy partyzanckie i tworząc rozbudowane struktury obejmujące m.in. powiaty radomski, kozienicki i iłżecki. Jednym z kluczowych obszarów działań była Puszcza Kozienicka, stanowiąca naturalną bazę operacyjną dla oddziałów zbrojnych.
Kluczową rolę w wydarzeniach odegrał por. Franciszek Jaskulski ps. „Zagończyk”, dowódca jednego z największych zgrupowań partyzanckich w regionie. Pod jego komendą znajdowało się około 100 – 130 żołnierzy.

Oddział powstał w wyniku przerzutu sił zza Wisły i konsolidacji mniejszych grup działających na terenie Kielecczyzny. Wiosną 1946 roku jednostka została przygotowana do intensywniejszych działań zbrojnych, które miały być odpowiedzią na rosnącą presję aparatu bezpieczeństwa.
Do starcia doszło na trasie Radom – Zwoleń, w rejonie wsi Podgóry. Oddziały „Zagończyka” urządziły zasadzkę na kolumnę około 30 samochodów, w tym pojazdy Armii Czerwonej.
Atak był skuteczny – większość kolumny została rozbita, a partyzanci przejęli część transportu, kierując się następnie w stronę Zwolenia. Po zajęciu posterunku MO i odcięciu łączności telefonicznej kontynuowali działania operacyjne w kierunku Kozienic.
Wkrótce jednak doszło do niespodziewanego starcia z oddziałem sowieckim transportującym konie. Do walki po stronie Rosjan włączyły się również jednostki UB z Radomia oraz 2. batalion 90. pułku NKWD.
Zobacz też:
Po ponad godzinnej walce oddziały partyzanckie wycofały się w stronę Puszczy Kozienickiej, rezygnując z planowanego uderzenia na PUBP w Kozienicach.
Straty po stronie sowieckiej szacowane są na około 40 zabitych oraz kilkunastu rannych i zaginionych. Straty partyzantów pozostają przedmiotem sporów – według danych podziemia wynosiły one około 6 zabitych i kilkunastu rannych, choć raporty strony przeciwnej wskazywały liczby znacznie wyższe.
Co ważne, po bitwie doszło także do pacyfikacji okolicznych miejscowości, m.in. Jedlanki i Karczówki, gdzie spalono zabudowania i dokonano licznych zniszczeń mienia cywilnego. Wspomnienia mieszkańców cytowane przez portal „Przystanek Historia” mrożą krew w żyłach:
„W dniu 15 czerwca 1946 r. wojska rosyjskie przybyły na naszą wieś, jeden z żołnierzy podpalił zapalniczką spichlerz, który spłonął doszczętnie. W spichlerzu tym znajdowała się: sieczkarnia, warsztat stolarski, narzędzia, piła traczna, 15 wiązek siana. (…) Wszystko to również spłonęło, ponieważ nie można był ratować”
„W dniu 15 czerwca 1946 r. wojska rosyjskie przyszły na naszą wieś, kilku żołnierzy weszło na moje podwórko, chcieli zabić szwagra i siostrzeńca, których uważali za bandytów, ja nie pozwoliłam im tego uczynić, stając za matką w ich obronie, zostawili więc mężczyzn w spokoju, a mnie chcieli zgwałcić, broniłam się wszelkimi siłami wspólnie z matką, bili mnie, strzelali, ale jednak nie doszło to do skutku, z zemsty zapalili stodołę szwagra (…). Zabrali mi również konia, a matce 1 parę butów z cholewami (…)”
„W dniu 15 czerwca 1946 r. wojska rosyjskie przyszły do naszej wsi, u sąsiada wybuchł pożar, a od jego budynków zajęły się moje: spłonął dom mieszkalny, stodoła, obora, sieczkarnia, pług, brony, 2 metry kartofli, 2 metry żyta, całe urządzenie domowe, pościel, garderoba (…) i w ogóle wszystko co posiadałem. Uratować nic nie mogłem bo nie wolno było”
„W dniu 15 czerwca 1946 r. wojska rosyjskie przyszły na naszą wieś. Przyszli na podwórze i podpalili dom, spotkali się tu z trudnościami, ponieważ dom kryty był dachówkami, zapalili więc kilka razy używając sienników wypełnionych słomą, które zapalili i podkładali pod dom, wkrótce dom zaczął płonąć. Od domu zajęły się i spłonęły 3 stodoły, 1 obora, spichlerz, chlewy, piwnica”

Historycy podkreślają, że bitwa pod Zwoleniem była jednym z największych starć polskiego podziemia antykomunistycznego z siłami sowieckimi w całym okresie powojennym.
Co również ważne, w przeddzień rocznicy, 14 czerwca, odbyły się uroczystości upamiętniające 80. rocznicę partyzanckiej bitwy. Obchody zorganizowano pod Pomnikiem Żołnierzy Niezłomnych na Cmentarzu Parafialnym w Zwoleniu, gdzie zgromadzili się mieszkańcy, przedstawiciele władz samorządowych oraz środowisk patriotycznych.
Uroczystość prowadził prof. dr hab. Marek Wierzbicki, który wygłosił również prelekcję poświęconą przebiegowi bitwy i działalności oddziałów „Zagończyka”, przybliżając historyczne tło wydarzeń oraz znaczenie walk prowadzonych przez podziemie antykomunistyczne w powojennej historii Polski.
W trakcie obchodów złożono kwiaty i zapalono znicze pod Pomnikiem Żołnierzy Niezłomnych.
Źródło: Przystanek Historia / Wikipedia / Polska Zbrojna
