Na czasie Radom i okolice Społeczeństwo Wyróżnione

„Chcę żyć dla Synka”. Agnieszka walczy z nowotworem i potrzebuje naszego wsparcia

Agnieszka Tłuczkiewicz-Czarnecka walczy z zaawansowanym nowotworem piersi. Chorobę zdiagnozowano u niej w czasie ciąży. Po intensywnym leczeniu i narodzinach zdrowego synka kobieta usłyszała kolejną dramatyczną diagnozę – badania wykazały przerzuty do kości, wątroby i płuc. Teraz zbiera pieniądze na kosztowną, eksperymentalną terapię.

Agnieszka Tłuczkiewicz-Czarnecka walczy z zaawansowanym nowotworem piersi. Chorobę zdiagnozowano u niej w czasie ciąży. Po intensywnym leczeniu i narodzinach zdrowego synka kobieta usłyszała kolejną dramatyczną diagnozę – badania wykazały przerzuty do kości, wątroby i płuc. Teraz zbiera pieniądze na kosztowną, eksperymentalną terapię.

Jak wynika z opisu prowadzonej zbiórki, u Agnieszki w pierwszym trymestrze ciąży zdiagnozowano raka piersi o potrójnie ujemnym podtypie. Badania genetyczne wykazały również mutację genu BRCA1.

Mimo diagnozy i trudnego leczenia kobieta zdecydowała się kontynuować ciążę. W jej trakcie przeszła dwa cykle chemioterapii, wielokrotnie przebywała w szpitalu i przechodziła kolejne badania oraz zabiegi.

Po narodzinach syna Wojtusia Agnieszka musiała szybko wrócić do leczenia. Tydzień po porodzie przeszła mastektomię całkowitą z usunięciem węzłów chłonnych. Następnie kontynuowała radioterapię i chemioterapię.

Leczenie zakończyła w grudniu 2025 roku. Jak opisuje w zbiórce, wcześniejsze badania kontrolne nie wskazywały na dalszy rozwój choroby.

W maju tego roku sytuacja zmieniła się jednak diametralnie. Wykonane z inicjatywy Agnieszki badanie PET wykazało zmiany wskazujące na przerzuty nowotworu. Kolejne badania miały potwierdzić obecność przerzutów do kości, wątroby i płuc.

– Najbardziej boję się myśli, że moje Maleństwo zostanie bez Mamy

pisze Agnieszka w opisie zbiórki.

Agnieszka szuka możliwości dalszego leczenia. Jak podaje w opisie zbiórki, jedną z rozważanych przez nią metod jest personalizowana szczepionka neoantygenowa. Tego rodzaju terapie znajdują się na wczesnym etapie badań klinicznych i nie są refundowane.

Koszt terapii, badań oraz związanych z leczeniem wyjazdów do zagranicznej kliniki został oszacowany na około 500 tysięcy złotych.

Agnieszka przyznaje, że po niemal trzech latach walki z chorobą rodzina nie jest już w stanie samodzielnie pokryć tak wysokich kosztów.

Jej celem jest przede wszystkim zyskanie czasu dla syna.

– Moim marzeniem jest obserwować i towarzyszyć mojemu Synkowi w najważniejszych latach jego życia

napisała w opisie zbiórki.

Zbiórka dostępna jest TUTAJ.