Na czasie O tym się mówi Okiem redakcji Publicystyka Radom i okolice Społeczeństwo Wyróżnione

Dywersja nie tylko w teorii. Jak przygotowane są gminy powiatu radomskiego?

Czy samorządy powiatu radomskiego są przygotowane na akty sabotażu lub dywersji? Po serii incydentów w Polsce zapytaliśmy o to 12 gmin regionu. Odpowiedziała tylko połowa z nich – a ich odpowiedzi pokazują, że system działa, ale często głównie na poziomie podstawowych procedur.

Ostatni czas dla naszego kraju nie maluje się w jasnych barwach. Wojna za naszą wschodnią granicą daje się we znaki i mimo że nie uczestniczymy w niej bezpośrednio, jej macki sięgają – niestety – w głąb naszego terytorium. W ostatnich latach doszło do licznych zdarzeń, które budzą niepewność – także u nas w Polsce. Chodzi o akty dywersji i sabotażu w ramach szeroko pojętej wrogiej działalności hybrydowej, mającej na celu destabilizację naszego państwa – na przykład pożarze magazynu we Wrocławiu w styczniu 2024, uznanym za pierwszy potwierdzony akt dywersji, spaleniu hali Marywilskiej w Warszawie w maju 2024, wysyłaniu paczek z zapalnikami latem 2024, próbie wykolejenia pociągu w listopadzie 2024 oraz serii ataków na linię kolejową Warszawa–Lublin w listopadzie 2025, gdzie detonowano ładunki pod torami, co mogło spowodować poważne wykolejenie. Nawet w naszym Radomiu doszło do takiego incydentu – pożar składu budowlanego w maju 2024 został później uznany przez służby za akt dywersji. Werbowano sprawców głównie przez komunikatory takie jak Telegram, oferując pieniądze za „zadania specjalne”, a celem była infrastruktura krytyczna i sianie niepokoju społecznego. Do końca 2025 służby zatrzymały 55 osób podejrzanych o takie działania, a w 2026 trwają procesy i śledztwa. Podobnie jak w artykule dotyczącym stanu obrony cywilnej w naszym mieście, interesuje nas przede wszystkim to, czy jesteśmy na takie sytuacje przygotowani i czy wiemy, jak zachować się w razie przysłowiowego „W”. Naszym celem było sprawdzenie, w jakim stopniu najbliższe nam otoczenie administracyjne – powiat radomski – jest przygotowane na sytuacje kryzysowe.

Zacznijmy więc od początku: czym są akty dywersji, dlaczego są wykonywane, w jakim celu oraz jakie zagrożenia niosą dla nas?

Wyobraźcie sobie, że w środku nocy, na kluczowej trasie kolejowej, ktoś podkłada ładunek wybuchowy pod torami – nie po to, by wywołać wojnę, ale by sparaliżować transport, siać chaos i podważyć poczucie bezpieczeństwa milionów ludzi. To właśnie esencja dywersji: podstępne, celowe działania mające na celu osłabienie przeciwnika bez otwartego konfliktu zbrojnego. W kontekście współczesnej wojny hybrydowej, dywersja to mieszanka fizycznych działań – jak podpalenia magazynów, wykolejenia pociągów czy uszkodzenia linii energetycznych – z elementami cyberataków, dezinformacji i manipulacji społecznej. Eksperci określają ją jako „wojnę poniżej progu wojny”, gdzie ataki są tanie, trudne do przypisania i prowadzone pośrednio, często przez anonimowych wykonawców werbowanych online za szybkie pieniądze.

Dlaczego ktoś to robi? Głównie po to, by destabilizować państwo od wewnątrz: zakłócać logistykę, podnosić koszty codziennego funkcjonowania i budzić strach wśród obywateli. Cel jest prosty, ale perfidny – osłabienie woli oporu atakowanego społeczeństwa. A jakie zagrożenia niesie to wszystko dla nas, mieszkańców Radomia i powiatu radomskiego? Przede wszystkim ryzyko paraliżu codziennego życia: wyobraźcie sobie zablokowane drogi S7 czy DK9, opóźnione pociągi na trasach do Warszawy czy Lublina, albo pożar w lokalnym zakładzie przemysłowym, jak np. ten w składzie budowlanym w naszym mieście w maju 2024 roku.

To nie tylko straty materialne, ale też psychologiczne: rosnąca niepewność, która osłabia zaufanie do instytucji i jedność społeczną. W 2026 roku, gdy aktywność hybrydowa wzrosła o 24% w skali kraju, z tysiącami cyberincydentów tygodniowo, dywersja przypomina, że wojna nie musi być daleko, by dotknąć naszego podwórka. Dlatego warto zapytać:

Czy jesteśmy na to przygotowani?

Praca nad tym materiałem, który właśnie Państwo czytacie, rozpoczęła się pod koniec listopada ubiegłego roku, gdy cała Polska żyła echem incydentów dywersyjnych – tych ataków na linię kolejową Warszawa–Lublin. To był moment, kiedy nasza redakcja postanowiła nie poprzestawać na ogólnikach z mediów ogólnopolskich, tylko sprawdzić na własnym podwórku, czy w tych napiętych warunkach geopolitycznych nasze lokalne samorządy naprawdę stoją na straży przed podobnymi kryzysami.

Zamiast zgadywać, wysłaliśmy bezpośrednie zapytania do gmin powiatu radomskiego, bo to one są najbliżej mieszkańców i ich codziennych spraw. Chcieliśmy dowiedzieć się, jak na poziomie małych społeczności wygląda realna gotowość do odpowiedzi na akty dywersji.

W naszych mailach, skierowanych do urzędów w Goździe, Jastrzębi, Jedlińsku, Jedlni-Letnisku, gminie Pionki, Przytyku, Wierzbicy, Wolanowie, Zakrzewie, Iłży, Skaryszewie i samym mieście Pionki, pytaliśmy o rzeczy konkretne i praktyczne. Na przykład, czy dana gmina ma już opracowane procedury lub plany działań na wypadek zdarzeń o charakterze dywersyjnym, sabotażowym czy nawet terrorystycznym, szczególnie tych zagrażających infrastrukturze krytycznej, takiej jak linie kolejowe czy drogi krajowe.

Interesowało nas też, czy współpracuje w tym zakresie z Policją, Strażą Pożarną, Strażą Ochrony Kolei, PKP PLK lub innymi instytucjami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo – i jeśli tak, to w jakim dokładnie wymiarze, czy to wspólne patrole, wymiana informacji czy coś więcej.

Nie zapomnieliśmy zapytać o to, czy w ostatnich latach przeprowadzano tam ćwiczenia, szkolenia lub symulacje sytuacji kryzysowych związanych z zagrożeniami dla transportu, bo teoria to jedno, a praktyka w terenie to drugie.

Chcieliśmy też wiedzieć, czy gmina dysponuje zasobami i procedurami, które pozwalają na szybkie reagowanie oraz informowanie mieszkańców w razie takiego incydentu – na przykład alerty SMS, aplikacje czy lokalne komunikaty. Pytaliśmy ponadto, czy samorząd obserwuje jakieś wzmożone zainteresowanie lub sygnały wskazujące na potencjalne zagrożenia w tym obszarze.

Zależało nam na ocenie samych gmin: na ile, ich zdaniem, lokalne służby i jednostki są przygotowane na scenariusze dywersyjne. Na koniec dopytywaliśmy, czy prowadzą lub planują prowadzić działania informacyjne, szkoleniowe czy profilaktyczne z zakresu bezpieczeństwa infrastruktury i reagowania na takie działania – coś, co mogłoby zaangażować samych mieszkańców, jak warsztaty czy kampanie edukacyjne.

Te pytania nie wzięły się znikąd – opierają się na ustawie o zarządzaniu kryzysowym, która nakłada na samorządy obowiązek planowania, ale chcieliśmy sprawdzić, czy to tylko papierowe deklaracje, czy coś, co naprawdę chroni nas w obliczu zagrożeń jak te z 2025 roku. Co usłyszeliśmy w odpowiedziach, i co to oznacza dla nas wszystkich – mieszkańców Radomia i powiatu?

Mamy się czego bać?

Niestety, po raz drugi powtarza się pewien schemat, który znamy z naszych poprzednich materiałów o obronie cywilnej w regionie – wysyłamy zapytania do kilkunastu kluczowych podmiotów, a odpowiedzi spływają jak krople deszczu w suszę. A odpowiedzi, które otrzymaliśmy były w większości przypadków… co najmniej zdawkowe.

Zobacz też:

Bezpieczeństwo obywateli to przecież podstawa istnienia każdego samorządu, a jednak, mimo że nasze maile trafiły do 12 urzędów gmin powiatu radomskiego, jedynie sześć z nich uznało za stosowne odpisać: Gózd, Iłża, Jedlnia-Letnisko, Wierzbica, Skaryszew i miasto Pionki. Reszta wybrała milczenie, co samo w sobie budzi pytania – czy to brak czasu, czy może znak, że komunikacja z mieszkańcami nie jest priorytetem? Na to pytanie muszą Państwo odpowiedzieć sobie sami.

Aby nie zanudzać Państwa suchymi cytatami z maili, które czasem brzmią jak urzędowe szablony, postanowiliśmy opisać każdą odpowiedź w sposób zwięzły, ale kompletny – krok po kroku, z zachowaniem wszystkich istotnych detali. Wyobraźcie sobie to jako krótkie wywiady z urzędnikami: co powiedzieli na nasze pytania, w jakiej kolejności i z jakim akcentem. To pozwoli nam łatwiej wysnuć pewnie wnioski.

Pamiętajcie, że te odpowiedzi to jedyne sześć z dwunastu – reszta gmin wciąż milczy, co samo w sobie jest sygnałem do refleksji.

Gmina Gózd poinformowała naszą redakcję, że posiada aktualny Gminny Plan Zarządzania Kryzysowego z procedurami na zagrożenia infrastruktury, w tym transportowej. Współpracuje z Policją i Strażą Pożarną, prowadzi regularne szkolenia i ćwiczenia (szczegółów nie podano). Nie odnotowano sygnałów wzmożonych zagrożeń dywersyjnych, a lokalne służby są przygotowane do reagowania na sytuacje nadzwyczajne. Gmina prowadzi też działania informacyjne zgodnie z zaleceniami wojewody. Bliźniacze odpowiedzi nadesłały gminy Iłża i Wierzbica.

Gmina Jedlnia-Letnisko potraktowała nasze zapytanie jako wniosek o informację publiczną i poinformowała, że posiada procedury na różne zdarzenia zagrażające bezpieczeństwu mieszkańców, w tym infrastrukturze transportowej. Współpracuje ze służbami na wielu płaszczyznach. Wyróżnia się cyklicznymi ćwiczeniami symulacyjnymi w urzędzie oraz planowanymi szkoleniami z ochrony ludności i obrony cywilnej zarówno dla pracowników, jak i mieszkańców.

Miasto Pionki przekazało bardziej szczegółowe stanowisko. Gmina opiera się m.in. na Zarządzeniach Burmistrza Nr 162/2015 (Miejski Zespół Zarządzania Kryzysowego) i Nr 160/2015 (funkcjonowanie urzędu w czasie zagrożenia wojny). Współpracuje z Policją, PSP, OSP, Powiatowym Centrum Zarządzania Kryzysowego i Wojewodą Mazowieckim. Brała udział w ćwiczeniach wojewódzkich i powiatowych. Dysponuje systemem SMS w aplikacji ePionki, syrenami alarmowymi oraz kanałami informacyjnymi. Nie odnotowano nietypowych sygnałów zagrożeń. Lokalne służby są przygotowane do działań dywersyjnych, a planowane są dalsze działania edukacyjne i komunikaty dla mieszkańców.

Najbardziej rozbudowana odpowiedź nadeszła od Gminy Skaryszew. Zaznaczono, że na terenie gminy nie ma linii kolejowej, więc analiza zagrożeń skupia się na infrastrukturze drogowej i innych elementach infrastruktury krytycznej. Samorząd Plany Zarządzania Kryzysowego uwzględniające klęski żywiołowe, awarie oraz zagrożenia sabotażowe i terrorystyczne. Współpracuje ze służbami w ramach gminnego systemu kryzysowego i dyżuru wojewody, cyklicznie organizuje szkolenia i ćwiczenia. Dysponuje procedurami szybkiego reagowania i ostrzegania mieszkańców, monitoruje sytuację z Policją. Lokalne służby (Policja, OSP) są przygotowane do działań ratowniczych, a gmina prowadzi stałe działania informacyjno-profilaktyczne, m.in. informując o numerach alarmowych.

Co ciekawe, w trakcie przygotowywania tego artykułu doszło do sytuacji, która w praktyce sprawdziła gotowość gminy Skaryszew. Od końca lipca 2026 roku mieszkańcy części miejscowości w gminie zmagali się z awarią sieci wodociągowej zasilanej dotychczas przez Stację Uzdatniania Wody w Odechowie. Do czasu uzyskania wyników badań laboratoryjnych woda z sieci mogła być używana wyłącznie do spłukiwania toalet. Gmina szybko zorganizowała dodatkowe punkty dystrybucji wody pitnej według ustalonego z sołtysami harmonogramu. W działania kryzysowe zaangażowali się także żołnierze 6 Mazowieckiej Brygady Obrony Terytorialnej – na wniosek Wojewody Mazowieckiego. Terytorialsi dostarczyli już mieszkańcom łącznie 5 tys. litrów wody.

A co gdyby WOT musiałby wykonywać zadania bojowe, a wyspecjalizowane grupy dywersyjne doprowadziłyby do uszkodzenia sieci wodociągowej i linii energetycznych w całym powiecie? Co wtedy?

Co dalej?

Przeczytawszy te odpowiedzi jedna po drugiej, nietrudno zauważyć, że większość z nich – szczególnie te z Gozdu, Iłży i Wierzbicy – brzmi jakby powstały z jednej urzędowej kalki. Silni, zwarci i gotowi – ktoś lekko złośliwy mógłby zauważyć. Standardowe formułki o planach zarządzania kryzysowego, współpracy ze służbami, braku sygnałów zagrożeń i ogólnych działaniach informacyjnych. Oczywiście opierają się na tych samych ramach prawnych z ustawy o zarządzaniu kryzysowym, ale wedle naszej wiedzy brakuje im lokalnego kolorytu, szczegółów i konkretnych scenariuszy – na przykład symulacji dywersji na drogach czy torach w powiecie radomskim, brakuje ćwiczeń bardziej złożonych sytuacji, gdzie poszczególne gminy i służby musiałyby ze sobą współpracować. A co z mieszkańcami? Czy wiedza o tym co zrobić, gdy zawyje alarm, zabraknie wody czy prądu, jest u nas naturalna i powszechna? To pytanie retoryczne… Jak urząd kontaktowałby się z mieszkańcami gdyby telefony i internet przestały działać? Co gdyby obce służby – tak jak to miało miejsce m.in. w Nysie w 2024 roku – zaczęły siać dezinformację i teorie spiskowe?

Tym bardziej niepokojące są przykłady z innych części kraju. Wydarzenia po eksplozji rosyjskiej rakiety pod Biłgorajem pokazały, że nawet funkcjonowanie systemu alarmowania może w praktyce napotkać poważne problemy. W części województwa lubelskiego syreny nie zostały uruchomione, a jednym z problemów okazał się sposób organizacji dyżurów – osoby odpowiedzialne za ich włączenie nie znajdowały się bezpośrednio w urzędach. Jeden z dyżurnych miał spać, a inny nie dotarł na czas. Czy gminy w naszym regionie ćwiczyły podobny scenariusz? Przecież swego czasu rosyjski dron przeleciał nad naszymi głowami i zakończył swoją misję w okolicy Nowego Miasta nad Pilicą.

W szerszym kontekście warto odnotować, że w ostatnim czasie Wojska Obrony Terytorialnej przeprowadziły jedno z największych szkoleń – OGNISTA BURZA-26. Żołnierze 6 Mazowieckiej Brygady Obrony Terytorialnej (m.in. z Radomia) ćwiczyli m.in. ochronę infrastruktury krytycznej, reagowanie na wykolejony pociąg, poszukiwanie dywersantów, ewakuację rannych i współdziałanie ze służbami cywilnymi w warunkach bardzo zbliżonych do rzeczywistych. To pokazuje, że na poziomie wojskowym przygotowania idą do przodu. W naszym regionie ćwiczenia odbyły się na terenie gminy Kowala. Niech jednak czytający te słowa zastanowią się – szczególnie jeśli pracują w administracji samorządowej – jak często oni osobiście brali udział w podobnych, szeroko zakrojonych ćwiczeniach? Z wiedzy, którą uzyskaliśmy podczas pracy nad niniejszym artykułem wynika jasno – sprawdzaniem realnej gotowości na tym poziomie mało kto się interesuje.

Porównując naszą sytuację z najlepszymi praktykami, widać jak wiele jeszcze przed nami. Najlepszym przykładem jest Finlandia i jej doktryna obrony totalnej. W tym kraju w razie kryzysu lub wojny całe państwo – od rządu i parlamentu po biznes i media – ma precyzyjnie zaplanowane funkcjonowanie. Kluczowym elementem systemu są elitarne Kursy Obrony Narodowej (Maanpuolustuskurssi). Przechodzą je nie tylko wojskowi, ale przede wszystkim politycy, ministrowie, wysocy urzędnicy, liderzy biznesu, mediów i organizacji pozarządowych.

Uczestnicy biorą udział w zamkniętych odprawach, wizytują strategiczne obiekty i uczestniczą w zaawansowanych grach wojennych, gdzie pod ogromną presją czasu muszą podejmować trudne decyzje – np. o realokacji budżetu czy reakcji na cyberatak. Dzięki temu sieć kontaktów jest zaciśnięta, a każdy kluczowy decydent dokładnie wie, gdzie jest jego miejsce w strukturze kryzysowej i za co odpowiada. Obecny premier Petteri Orpo ukończył taki kurs i z dumą nosi jego odznakę.

Co więcej, w Finlandii obowiązuje powszechny pobór dla mężczyzn (służba trwa od 165 do 347 dni), a większość dorosłych obywateli ma przynajmniej podstawowe przeszkolenie wojskowe.

W Polsce wciąż jesteśmy na początku tej drogi. Odpowiedzi większości gmin powiatu radomskiego pokazują, że podstawy prawne i organizacyjne istnieją, ale brakuje głębszej, systemowej świadomości i regularnych, praktycznych szkoleń obejmujących nie tylko służby, ale także samorządowców, biznes i zwykłych mieszkańców. Czasem ważniejsze od tego co zostało powiedziane czy napisane, jest to czego nie wypowiedziano głośno. Dobrze wiemy, że samorządowcy chwalą się czym mogą – i dobrze, na tym też polega ich praca. Ilu samorządowców z naszego regionu chwali się udziałem w dobrze zorganizowanych ćwiczeniach i szkoleniach? Nauka pierwszej pomocy jest w porządku. Ale nasza sytuacja wymaga systemowego przygotowania – a do tego jeszcze nam jako społeczeństwu bardzo daleko.

Ćwiczenia WOT to krok w dobrą stronę, jednak żeby uniknąć paraliżu w razie „W”, potrzebujemy znacznie więcej – podejścia do bezpieczeństwa, w którym przygotowanie państwa to nie tylko zadanie wojska i straży, ale sprawa całego społeczeństwa.

Zobacz też: