Historia Radom i okolice Religia Społeczeństwo

„Mały proboszcz” z Koniemłotów. Tak wyglądało dzieciństwo ks. Romana Kotlarza

Zanim został kapłanem, który swoją odwagą zapisał się w historii Radomia i Czerwca ’76, był po prostu Romkiem z Koniemłotów. Już jako kilkuletni chłopiec wiedział, kim chce zostać. Urządzał w domu własny „ołtarz”, odprawiał msze w polu i modlił się z książką. Duży wpływ na jego późniejszą posługę miał również ojciec – lokalny społecznik, komendant straży pożarnej i organizator wiejskich przedstawień.

Zanim został kapłanem, który swoją odwagą zapisał się w historii Radomia i Czerwca ’76, był po prostu Romkiem z Koniemłotów. Już jako kilkuletni chłopiec wiedział, kim chce zostać. Urządzał w domu własny „ołtarz”, odprawiał msze w polu i modlił się z książką. Duży wpływ na jego późniejszą posługę miał również ojciec – lokalny społecznik, komendant straży pożarnej i organizator wiejskich przedstawień.

Roman Kotlarz przyszedł na świat 17 października 1928 roku w Koniemłotach, miejscowości położonej kilka kilometrów od Staszowa, w ówczesnym województwie kieleckim.

Wychowywał się w wielodzietnej rodzinie chłopskiej prowadzącej gospodarstwo rolne. Był najmłodszym z sześciorga dzieci – miał cztery siostry i jednego brata. Jego rodzicami byli Szczepan Kotlarz i Waleria z domu Czerwiec.

Rodzinny dom znajdował się w bezpośrednim sąsiedztwie zabytkowego kościoła parafialnego. Dla dorastającego Romana była to przestrzeń, która od najmłodszych lat silnie oddziaływała na jego wyobraźnię.

Po latach siostra Romana wspominała, że już jako kilkuletni chłopiec mówił o tym, że chce zostać księdzem. Jego dziecięce zabawy wyraźnie nawiązywały do życia Kościoła.

Roman urządzał w domu własne nabożeństwa. Jako „ołtarza” używał stołu, na którym przygotowywał miejsce do swojej zabawy w odprawianie mszy. Ważnym elementem była również książka, z której korzystał podczas dziecięcych modlitw.

Nie ograniczał się jednak wyłącznie do domu.

Kiedy wychodził w pole, również zabierał ze sobą książkę. Wśród codziennych zajęć znajdował miejsce na modlitwę i zabawę w odprawianie nabożeństwa. Pole stawało się dla niego swego rodzaju miejscem odosobnienia, w którym mógł skupić się na modlitwie.

Jedna z takich sytuacji szczególnie zapisała się we wspomnieniach rodziny.

Pewnego dnia do domu Kotlarzów przyszedł miejscowy proboszcz. Zastał Romka przy przygotowanym na stole „ołtarzu”. Chłopiec, zawstydzony niespodziewaną wizytą księdza, próbował własnym ciałem zasłonić znajdujące się na stole przedmioty.

Proboszcz nie potraktował jednak dziecięcej zabawy z pobłażaniem. Przeciwnie – podniósł chłopca do góry i z aprobatą powiedział:

„I to dobre, i to”.

Ta krótka scena dobrze pokazuje, jak silnie wiara była obecna w życiu małego Romana.

Nie bez znaczenia dla późniejszej formacji Romana pozostawała również rodzinna atmosfera. Szczególną postacią był jego ojciec – Szczepan Kotlarz.

Choć nie posiadał formalnego wykształcenia, cieszył się dużym autorytetem wśród mieszkańców. Był aktywnym liderem lokalnej społeczności i przez wiele lat pełnił funkcję komendanta straży pożarnej.

Szczepan Kotlarz angażował się również w życie kulturalne Koniemłotów. Organizował przedstawienia teatralne oraz występy muzyczne, włączając mieszkańców w życie lokalnej wspólnoty.

To właśnie w domu, w którym wiara łączyła się z aktywnością społeczną i przywiązaniem do lokalnych tradycji, dorastał przyszły kapłan.

Wpływ ojca widoczny był także wiele lat później, już podczas kapłańskiej posługi Romana Kotlarza.

Zamiłowanie do widowiskowości, teatru i lokalnej obrzędowości znalazło swoje odbicie w sposobie, w jaki organizował życie duszpasterskie. Angażował się w przygotowywanie jasełek, dożynek oraz uroczystych procesji.

Szczególnie dużym rozmachem wyróżniały się uroczystości organizowane w jego parafiach, m.in. w Pelagowie. Procesje potrafiły przyciągać wiernych przyjeżdżających całymi autokarami i furmankami.

W ten sposób elementy świata, w którym dorastał, stały się częścią jego późniejszej działalności duszpasterskiej. Wiejska obrzędowość, wspólnotowość i bezpośredni kontakt z ludźmi towarzyszyły mu również w dorosłym życiu.

Dorastanie Romana przypadło jednak na wyjątkowo trudny okres. Jego edukacja rozpoczęła się przed wybuchem II wojny światowej, a później przypadła na lata niemieckiej okupacji.

Podstawową edukację uzupełniał na tajnych kompletach w Staszowie. Po wojnie nadrabiał powstałe w ten sposób zaległości.

W kwietniu 1944 roku rodzina Kotlarzów została wysiedlona do Połańca w związku z działaniami wojennymi prowadzonymi nad Wisłą. Do rodzinnych Koniemłotów powróciła dopiero w styczniu 1945 roku.

Wojna była więc ważną częścią jego młodości. Jednocześnie rodzinny dom pozostawał miejscem, w którym kształtowało się jego przyszłe powołanie.

Z perspektywy późniejszych wydarzeń dziecięce zabawy Romana mogą wydawać się czymś więcej niż zwykłą dziecięcą fantazją.

Chłopiec, który przy stole urządzał własny „ołtarz”, z książką wychodził w pole i już jako kilkuletni mówił, że chce zostać księdzem, rzeczywiście po latach obrał drogę kapłańską.

Jego kolega z seminarium wspominał później, że Roman traktował swoje powołanie niezwykle poważnie. Fundamentem tej postawy była głęboka religijność wyniesiona z domu rodzinnego.