Na czasie Radom i okolice Sport Wyróżnione Wywiady

Piotr Głuch: Wiedziałem, że ciężka praca przyniesie efekty

Wicemistrz Polski w kickboxingu, codzienne treningi i marzenia o karierze w MMA – 12-letni Piotr Głuch z Radomia nie zwalnia tempa po swoim największym dotychczasowym sukcesie. W rozmowie z Oskarem Klichem opowiedział o sportowej drodze, wsparciu rodziny, emocjach podczas mistrzostw oraz planach na przyszłość, które – jak sam podkreśla – sięgają znacznie dalej niż ring.

Gościem naszej redakcji był 12-letni Piotr Głuch z Radomia, który w ostatnim czasie sięgnął po tytuł wicemistrza Polski w kickboxingu.

Jak zaczęła się twoja przygoda z kickboxingiem i dlaczego wybrałeś właśnie tę dyscyplinę?

Sportem zaraził mnie tata. W naszej rodzinie kickboxing był obecny od zawsze, ponieważ tata osiągał w nim duże sukcesy. Na pierwszy trening zawiozła mnie mama i już od samego początku bardzo mi się to spodobało.

Jak wygląda w ogóle twój typowy dzień? Szkoła, treningi, odpoczynek? Jak to wszystko łączysz?

Rano wstaje, szybko się ogarniam, rodzice zawożą mnie do szkoły, po szkole obiad, odpoczynek i pakuję torbę i idę na trening.

A ile czasu w tygodniu poświęcasz na treningi?

Jak zdarzają się zawody, to trenuję częściej – nawet 3–4 razy w tygodniu. Na co dzień jednak chodzę na treningi dwa razy w tygodniu.

Od kiedy trenujesz tę dyscyplinę?

Trenuję tę dyscyplinę już od czterech lat. Na początku swoją przygodę zaczęłam w klubie KickSport Radom, a następnie przeniosłam się do klubu CrossFight Radom.

Co najbardziej lubisz w kickboxingu? Co sprawia Ci największą frajdę, a co jest dla Ciebie najtrudniejsze?

Najtrudniejsza jest walka, bo jeśli głowa nie zagra, to tak naprawdę pojedynek jest już przegrany. A najłatwiejsze… chyba treningi – to sprawia mi największą przyjemność. Treningi są najlepsze.

Kto jest dla Ciebie największym wsparciem w tej drodze? Czy masz swojego sportowego idola, na którym się wzorujesz?

Mam swojego idola sportowego – to Jon Jones. Jeśli chodzi o wsparcie, to zdecydowanie mój tata. Zawsze jest w narożniku i daje mi cenne rady. Towarzyszy mu też trener sekcji kickboxingu w klubie CrossFight Radom, Wojciech Peryt.

Trenujesz pod okiem swojego taty. Jak wygląda wasza współpraca na co dzień?

Na co dzień dużo razem pracujemy. Tata często wyjeżdża ze mną na treningi, szczególnie w weekendy robimy dodatkowe zajęcia na tarczach. Jest też obecny podczas sparingów – obserwuje mnie, analizuje błędy i podpowiada, co mogę poprawić. Dzięki temu cały czas się rozwijam.

To wszystko przełożyło się m.in. na zdobycie przez Ciebie tytułu wicemistrza Polski w ostatnich krajowych zawodach. Gratulacje! Jak oceniasz te mistrzostwa? Jak wyglądały z Twojej perspektywy?

Dziękuję bardzo. Mistrzostwa były naprawdę dobrze zorganizowane – hala była świetnie przygotowana, a cała oprawa robiła duże wrażenie. Jeśli chodzi o same walki, wszystko przebiegało zgodnie z naszym planem. Dwie pierwsze wygrałem – pierwszą przed czasem, a drugą jednogłośną decyzją sędziów. Niestety w finale przegrałem nieznacznie, 2:1 na punkty, ale mimo to udało mi się zdobyć tytuł wicemistrza Polski.

Jakie emocje towarzyszyły Ci podczas całych mistrzostw – od pierwszych walk, przez momenty stresu i tremy, aż po wejście na podium i zdobycie tytułu wicemistrza Polski? Czy na początku odczuwałeś presję, a później przyszła ulga i satysfakcja?

Na początku była lekka trema, ale tata bardzo mnie zmotywował i dodał mi pewności siebie. Kiedy wszedłem na matę, udało mi się całkowicie skupić na walce i wygrać pierwsze pojedynki. Z każdą kolejną walką stres malał, a rosła koncentracja i wiara w siebie.

Kiedy stanąłem na podium, były to dla mnie ogromne emocje i spełnienie marzeń. Zawsze chciałem poczuć ten moment, kiedy zakładany jest medal na szyję. Wtedy dotarło do mnie, że ciężka praca naprawdę przynosi efekty i że udało mi się osiągnąć coś, o czym marzyłem od dawna.

Co daje ci sport poza wynikami i medalami?

Na pewno to dużą zajawkę. Dzięki sportowi mogę się wiele nauczyć, obserwować różnych zawodników i czerpać od nich nowe techniki. Ogólnie bardzo lubię tę dyscyplinę i sprawia mi ona dużą satysfakcję.

Jakie masz marzenia – zarówno sportowe, jak i życiowe? Czy w jakiś sposób się one ze sobą łączą?

Moje marzenia trochę się ze sobą łączą. Chciałbym zostać profesjonalnym zawodnikiem MMA i trafiać do jak najlepszych organizacji, ale jednocześnie w przyszłości bardzo chciałbym zostać żołnierzem.

Co powiedziałbyś swoim rówieśnikom, którzy zastanawiają się nad rozpoczęciem treningów kickboxingu?

Jeśli chodzi o osoby, które chciałyby zacząć trenować kickboxing, powiedziałbym im, że nigdy nie jest za późno na sport. Zawsze jest dobry moment, żeby zacząć – nie ma znaczenia, czy ktoś zacznie wcześniej, czy później. Najważniejsze jest to, żeby się ruszać i robić coś dla siebie.

Dziękuje za rozmowę.