Publicystyka Religia Światełko wiary

Objawienia Najświętszej Maryi Panny w Grocie Massabielskiej w Lourdes. Światowy Dzień Chorych

11 luty – wspomnienie Matki Bożej z Lourdes, patronki chorych. Tego dnia 1858 roku rozpoczęły się objawienia Maryjne we francuskim miasteczku, u stóp Pirenejów. Matka Boża ukazała się pewnej czternastoletniej ubogiej pasterce, Bernadecie Soubirous. Przedstawiła się dziewczynce, jako Niepokalane Poczęcie. Podczas osiemnastu objawień Maryja wzywała ludzi do modlitwy i pokuty.

„Kiedy Ją zobaczyłam, przetarłam oczy sądząc, że mi się przewidziało. Zaraz też włożyłam rękę do kieszonki i znalazłam swój różaniec. Chciałam przeżegnać się ale nie mogłam unieść opadającej ręki. Dopiero kiedy Pani uczyniła znak krzyża, wtedy i ja drżącą ręką spróbowałam i udało się. Równocześnie zaczęłam odmawiać różaniec. Także Pani przesuwała ziarenka różańca, ale nie poruszała wargami. Kiedy skończyłam odmawianie, widzenie ustało natychmiast”.

Objawienia Maryi miały miejsce w tzw. Grocie Massabielskiej, we francuskim miasteczku Lourdes u stóp gór Pireneje. Rozpoczęły się 11 lutego 1858 roku. Matka Boża ukazała się tego dnia czternastoletniej ubogiej dziewczynce, o imieniu Bernadetta. Ostatni raz dziewczynka ujrzała Panią z Nieba 16 lipca. W sumie Matka Boża objawiła się jej 18 razy.

Św. Bernadetta Soubirous urodziła się 7 stycznia 1844 roku, w miasteczku Lourdes w Moulin de Boly. Została ochrzczona dwa dni po narodzinach. Nadano jej imiona Bernarde-Marie Soubirous. Pochodziła z pobożnej, ale bardzo ubogiej rodziny. Jej tata Francois był młynarzem. Mama Luisa z domu Casterot, wydała na świat 9 dzieci, jednak przeżyło pięcioro. Najstarsza była Bernadetta, potem Antonetta, Jan Maria, Justyn i Piotr. Dzieci były wychowywane w wielkiej surowości. Gdy Bernadetta miała dziewięć miesięcy, jej mama, oczekująca następnego dziecka, poparzyła się ogniem z kominka. Mała Bernadetka została powierzona wówczas opiece, kobiecie, która jakiś czas temu utraciła dziecko, niejakiej Marii Lagus z Bartres. Przebywała u niej do 1 kwietnia 1846 r.

W domu rodziny Soubirous, było bardzo biednie, często nie było nic do jedzenia. Wszyscy mieszkali we młynie Boly, który przed rewolucją francuską należał do żony angielskiego lekarza Dawida Boly, stąd nazwa młyna. Przebywali tam od 9 stycznia 1843 roku do 24 czerwca 1854 r. Rodzice Bernadetty prowadzili ten młyn, lecz zdarzało się, że rozdawali ludziom worki z mąką za darmo, dlatego popadali w coraz większe długi i często musieli się przeprowadzać. Jej tata był nawet przez jakiś czas w więzieniu, ponieważ został oskarżony o kradzież mąki. Państwo Soubirous podejmowali się wielu różnych zajęć, m.in. wykonywali prace sezonowe, mama pracowała też jako praczka, służąca. Dostawali za to jednak niewielkie pieniądze.

Bernadeta była ładną, delikatną dziewczyną, ale o wątłym zdrowiu. W wieku 11 lat, zaraziła się cholerą. Po przebytej chorobie, przestała rosnąć. Miała tylko 140 cm wzrostu. Potem nabawiła się astmy i następnie gruźlicy kości nóg. Na początku września 1857 r. rodzice wysłali Bernadettę do rodziny Avarantów w pobliskiej wiosce Bertres, aby tam pomagała w pasieniu owiec. Powróciła do domu 21 stycznia 1858 r. i rozpoczęła przygotowania do przyjęcia Pierwszej Komunii Świętej, a potem naukę w szkole podstawowej, którą prowadziły siostry z Nevers. Po powrocie ze szkoły pomagała mamie w domu, opiekowała się tez młodszym rodzeństwem. Każdy dzień u rodziny Soubirous, był także wypełniony modlitwą. Gdy nadszedł luty, Bernadetta przeżyła nieprawdopodobne chwile. Matka Boża zaczęła się ukazywać właśnie jej, nic nie znaczącej w oczach wielu. Maryja przez Bernadettę przekazywała ludziom ważne orędzia.

Pierwsze objawienie 

11 lutego 1858 roku, w czwartek, Bernadetta wybrała się, wraz ze swoją młodszą siostrzyczką Antonią i sąsiadką Joanną, aby nazbierać suchych gałęzi do palenia w piecu. Udały się w miejsce, gdzie rzeka Gave de Pau łączy się z kanałem, który prowadzi do młyna. Nieopodal był skalisty, stromy brzeg z grotą Massabielle u podnóża. Dziewczynki musiały się przeprawić przez zimną rzekę. Gdy Bernadetta zaczęła ściągać buty, usłyszała w pobliżu dziwny szum wiatru, inny, niż zwykle. Spojrzała w stronę groty i spostrzegła, że z jej wnętrza wypływa złocista, niezwykła światłość, a z niej wyłoniła się postać pięknej, młodej kobiety. Miała białą suknię, welon również biały, błękitną szarfę i na stopach złote róże, w dłoniach trzymała różaniec. Niezwykła Pani patrzyła na dziewczynę, uśmiechała się i dała znak, żeby podeszła. Bernadetta z początku wystraszyła się, myśląc, że to zjawa. Sięgnęła do kieszeni, wyciągnęła różaniec, chciała się przeżegnać, lecz ze strachu, nie mogła unieść ręki. Dopiero, kiedy Pani wzięła do ręki różaniec, który miała przewieszony na przegubie ręki, zrobiła znak krzyża, wtedy i ona drżąca ręką to uczyniła. Uklęknęła i zaczęła odmawiać różaniec. Widziała, że niezwykła postać przesuwała palcami paciorki różańca, lecz nie poruszała wargami. Gdy skończyła modlitwę, widzenie natychmiast ustało. Bernadetta nie mogła zrozumieć, że tylko ona miała to widzenie. Dziewczynki, które jej towarzyszyły, widziały ją tylko klęczącą i naśmiewały się z niej, że jest głupią dewotką. Dopytywały się także o powód tej nagłej modlitwy. Z początku Bernadetta nie chciała im niczego zdradzać , ale w końcu im opowiedziała o tym, co widziała i prosiła je, żeby zachowały to w tajemnicy. Jednak dziewczynki, jak tylko wróciły do domu, o wszystkim powiedziały i wtedy Bernadetta była zmuszona opowiedzieć mamie szczegółowo o swoim widzeniu. Została skrzyczana i miała zakaz chodzenia do groty. 13 lutego Bernadetta udała się do księdza i wyspowiadała się, mówiąc także o tajemniczym widzeniu. Kapłan wysłuchał zwierzeń dziewczynki, które jego zdaniem były logiczne i spójne.

Drugie objawienie

W niedzielę, 14 lutego, czuła wewnętrzne przynaglenie, żeby iść do groty. Po Mszy Św. mama zmieniła zdanie i pozwoliła jej tam pójść. Miała ze sobą zabrać wodę święconą i różaniec. Poszła, jak zwykle ze swoimi dwiema towarzyszkami. Gdy tam doszły, zaraz uklęknęły do modlitwy i gdy skończyły odmawiać pierwszą dziesiątkę różańca, pojawiła się ta sama postać, co wtedy i znowu widziała ją tylko Bernadetta. Zaczęła kropić w jej kierunku święconą wodę, mówiąc, że jeżeli jest od Boga, to żeby została, a jeśli nie, niech odejdzie. Im bardziej to czyniła, tym więcej piękna Pani uśmiechała się i potakiwała głową. Gdy skończyły modlitwę, Pani zniknęła. Bernadetta, w czasie widzenia była jakby oderwana od rzeczywistości, a jej wzrok był utkwiony w jednym punkcie. Dłuższy czas pozostawała w ekstazie, nie widziała nawet zbliżającego się do niej niebezpieczeństwa. Otóż w stronę groty toczył się wielki kamień. Dziewczynki chciały zabrać stamtąd Bernadettę, ale ona stała się tak ciężka, że nie mogły jej podnieść, pomógł im dopiero pewien silny mężczyzna. Gdy dowiedziała się o wszystkim jej mama, bardzo się rozgniewała, zbiła ją i kategorycznie zakazała jej chodzić do groty. Na zmianę tej decyzji miała wpływ pewna bogata, wpływowa kobieta, która z ciekawości chciała iść z dziewczynkami do groty.

Trzecie objawienie

18 lutego, w czwartek, z Bernadettą udały się dwie kobiety: bogata dama Jeanne-Marie Milhet i jej znajoma Antoinette Peyret. Zabrały ze sobą papier, pióro i kałamarz. Gdy przybyły na miejsce objawień, zaczęły się modlić na różańcu i po pierwszej dziesiątce zjawiła się tajemnicza postać. Piękna Pani po raz pierwszy odezwała się do dziewczynki. Prosiła ją, żeby przychodziła na to miejsce przez 15 dni. Bernadetta zgodziła się i obiecała, że spełni Jej prośbę z radością. Matka Boża powiedziała do niej wówczas: „Nie obiecuję Ci szczęścia na tym świecie, lecz w innym.”

Czwarte objawienie

W piątek, 19 lutego, do groty Massiabelskiej wybrała się także mama Bernadetty, jej ciotka i kilka innych osób. Wszyscy zgromadzeni zaczęli odmawiać modlitwę różańcową. Po odmówieniu trzech Zdrowaś Maryjo, Bernadetta wpadła w ekstazę. Gdy ujrzała to jej mama, przestała mieć wątpliwości co do prawdziwości objawień. Tym razem Bernadetta miała ze sobą zapaloną świecę, na co ją namówiła jej ciotka. Od tego rozpoczęła się tradycja zapalania świec przed grotą przy Sanktuarium Matki Bożej w Lourdes, przez przybywających tam pielgrzymów.

Piąte objawienie

20 lutego, w sobotę, dziewczynce towarzyszyło ok. 30 osób. Bernadetta znowu w trakcie różańca doznała ekstazy. Podczas tego spotkania, Maryja nauczyła Bernadettę jakiejś osobistej modlitwy, którą widząca odmawiała przez całe życie, jednak jej tekstu nie przekazała nikomu. Pod koniec rozmowy z piękną Panią, na obliczu dziewczynki pojawił się smutek. Nigdy nie wyjawiła szczegółów tej wizji.

Szóste objawienie

21 lutego, pierwsza niedziela Wielkiego Postu. Widzenie miało miejsce w godzinach rannych. Dziewczynce towarzyszyło wtedy ponad 100 osób. W drodze powrotnej Bernadetta spotkała księdza Pierre-Jean-Bertrand Pene. Rozmowa z widzącą wywarła na nim duże wrażenie i od tej chwili, widywał się z nią codziennie, do końca objawień. Tego dnia, wizjonerka miała też przesłuchanie u komisarza policji Jacometa. Jej odpowiedzi zdumiały go, ponieważ były rzeczowe, wypowiadane ze spokojem i spójnością. Bernadetta opisała Panią, która jej się ukazywała w grocie, w ten sposób: „Miała białą suknię przewiązaną niebieską wstęga, biały welon na głowie i złocistą różę na każdej stopie. Na ramieniu trzymała różaniec. Była bardzo piękna, najpiękniejsza ze wszystkich kobiet, jakie do tej pory poznałam. Była bardzo młoda. Nie była starsza ode mnie.” Została wypuszczona z komisariatu na prośbę swojego ojca, który obiecał, że będą z żoną lepiej jej pilnować. Następnego dnia nie mogła udać się na miejsce objawień, gdyż została odprowadzona do szkoły. Udała się tam po południu, ale nie miała żadnej wizji, Pani w bieli nie było.

Siódme objawienie

We wtorek, 23 lutego, Bernadetta udała się do groty, za pozwoleniem rodziców, z samego rana. Czekało tam na nią około 150 osób. Wśród nich były także ważne osobistości miasteczka, oraz lekarz, dr. Pierre-Romain Dozous, człowiek niewierzący. Przybył on do  groty, aby obserwować dziewczynkę i całe zdarzenie zbadać z bliska, po to, aby w imię nauki i medycyny zdemaskować oszustwo. Będzie to jednak początek jego drogi do nawrócenia. Swoje obserwacje starał się zapisywać. Zanotował m.in. „Po przybyciu do groty Massabielle Bernadetta uklękła, wyjęła z kieszeni różaniec i zaczęła się modlić. Szybko zmienił się jej wygląd, co też wszyscy zauważyli, będący znakiem tego, że nawiązała kontakt z widzeniem. Lewą ręką przebierała paciorki różańca, podczas gdy w prawej trzymała zapaloną świecę, która często gasła na skutek silnego prądu powietrza od Gavu. Ilekroć świeca gasła, zapalała ją od najbliżej stającej osoby. Śledziłem z wielką uwagą wszystkie jej ruchy by móc przeanalizować wszystkie aspekty; chciałem też sprawdzić krążenie krwi i częstotliwość uderzeń serca, dlatego wziąłem ją za rękę. Puls był wolny i regularny, oddech normalny, nic nie wskazywało na to, żeby dziewczynka stała się ofiarą nadmiernego pobudzenia nerwowego, które w jakiś szczególny sposób mogłoby wpłynąć na jej organizm. Gdy puściłem jej rękę posunęła się parę kroków do przodu w kierunku groty i niespodziewanie jej twarz posmutniała. Dwie duże łzy stoczyły się po policzkach. Ta raptowna zmiana wprawiła mnie w zakłopotanie”. Bernadetta tego dnia miała ponad godzinną ekstazę. Po widzeniu oznajmiła, że piękna Pani objawiła jej pewien sekret, jednak jest on zarezerwowany tylko dla niej, nie mogła go wyjawić nawet spowiednikowi. Był tam też przedstawiciel miejscowej inteligencji, Jean-Baptiste Estrade, który był wszystkim bardzo przejęty. Zwierzył się później swoim znajomym: „ta dziewczyna ma przed sobą istotę nadprzyrodzoną”.

Bernadetta Soubirous w grocie Massabielle (zdjęcie z 1863)

Ósme objawienie

24 luty, środa. Tym razem Bernadettcie towarzyszyła grupa ok. 200 osób. Te objawienia miały charakter pokutny. Główne przesłanie Maryi brzmiało: „Pokuta! Pokuta! Pokuta! Módlcie się za tych, którzy grzeszą!”. Bernadetta wyraża to poprzez smutny wyraz swojego oblicza. Tak później zrelacjonowała to zdarzenie: „Dziś Pani wypowiedziała nowe słowo: „Pokuta” i dodała: Módlcie się do Boga o nawrócenie grzeszników. A ja odpowiedziałam: Tak. Prosiła mnie, bym na klęczkach poszła w głąb groty i bym ucałowała ziemię na znak pokuty za grzeszników.”

Dziewiąte objawienie

25 lutego, czwartek. Objawienie miało miejsce przed świtem. Tego dnia było bardzo zimno i padał deszcz. Pomimo to przybyło przed grotę ok. 300 osób. Bernadetta weszła do groty na kolanach, ucałowała ziemię kilka razy, w geście pokutnym  i rozpoczęła rozmowę z Maryją, której jak zwykle nikt inny ani nie widział, ani nie słyszał. Zgromadzeni ludzie widzieli tylko ruch warg. Nagle zauważyli Bernadettę zmierzającą na kolanach w kierunku rzeki, potem powracającą do groty. Zupełnie nie rozumieli jej gestów. Wizjonerka zrelacjonowała to w ten sposób: ” Pani powiedziała bym poszła do źródła napić się wody, a ja nie widząc w pobliżu żadnego źródła, poszłam nad rzekę Gave. Powiedziała mi, że nie tam było miejsce, do którego miałam pójść i palcem wskazała źródło. Poszłam tam, ale nie znalazłam nic oprócz odrobiny błotnistej wody. Zanurzyłam dłoń, ale nie zdołałam nic zaczerpnąć. Udało mi się to, gdy wykopałam maty dołek, ale jeszcze po trzykroć wyrzuciłam wodę, gdyż była brudna; jedynie za czwartym razem mogłam ją pić. Dała mi także do zjedzenia ziele rosnące przy źródle”. Rzeczywiście po chwili wszyscy zgromadzeni ludzie ujrzeli na własne oczy źródło w miejscu, w którym nigdy wcześniej go nie było. Woda biła z niego obficie i wpływała do rzeki. Wkrótce okazało się, że źródełko to ma lecznicze właściwości. Od tamtej pory przybywało do niego wielu chorych ludzi, którzy po gorącej modlitwie, przemywali chore miejsca cudowną wodą i odzyskiwali zdrowie. Powracającą z widzenia Bernadettę zatrzymał prokurator Vitala Dutour. Przesłuchał dziewczynę, zagroził jej nawet więzieniem, jeżeli nie obieca, że więcej do groty nie wróci. Dziewczyna nie dała się zastraszyć i ze spokojem odpowiedziała, że nie może tego przyrzec.

Następnego dnia Bernadetta udała się do groty, wraz z nią przybyło ok. 600 ludzi. Dziewczynka odmówiła różaniec, wykonała gesty pokutne, o które prosiła Maryja w czasie ósmego objawienia, ale Pani nie pojawiła się. Bernadetta była tym zaniepokojona i zmieszana. W czasie powrotu z groty nieustannie powtarzała: „Co ja jej uczyniłam? Ona z pewnością rozzłościła się na mnie!”.

Dziesiąte objawienie

27 lutego, w sobotę, przyszło jeszcze więcej ludzi niż zazwyczaj, około 800 osób. Wśród nich był dyrektor Ecole Superieure w Lourdes, niejaki Antoine Clarens. Był on sceptycznie nastawiony do wydarzeń w grocie i przybył tam, aby to wyjaśnić. Podobnie jak wielu innych, którzy tam przybyli z podobnym nastawieniem, był pod wielkim wrażeniem, gdy ujrzał Bernadettę w ekstazie. Dziewczynka, gdy weszła do groty, najpierw napiła się wody ze źródełka, a potem na kolanach ucałowała ziemię, w geście pokutnym i zaczęła rozmowę z Matką Bożą. Podczas tego objawienia, ludzie znowu byli świadkami jej milczącego zachwytu. Na jej twarzy rysował się niebiański uśmiech, który czasem przechodził w smutek.

Jedenaste objawienie 

28 lutego, w niedzielę, piękna Pani zjawiła się w grocie o siódmej rano. Tego dnia zgromadziło się ok. 1000 osób. Bernadetta jak każdego dnia, upadła na kolana, ucałowała ziemię, na znak pokuty, a potem zaczęła modlitwę. Tego dnia był tam też obecny komendant policji Renault, który przybył z Tarbes, aby wszystkiemu się przyjrzeć. Po uroczystej Mszy Świętej, Bernadetta została odprowadzona przez policję do prokuratora Dutour i przesłuchana przez sędziego śledczego Ribesa, który zagroził jej uwięzieniem. Wizjonerka z pełną spokoju stanowczością odpowiadała jak poprzednio, że nie da się zastraszyć i nikt nie może jej zabraniać chodzić do groty Massiabelle.

Dwunaste objawienie 

1 marca, poniedziałek. Do groty przybyło tym razem ok. 1400 osób. Wśród nich był po raz pierwszy, kapłan. W czasie tego objawienia, Bernadetta została poproszona przez pewną pobożną kobietę, aby pomodliła się na jej różańcu. Dziewczynka zgodziła się, ale natychmiast kobieta zapytała ją z wyrzutem w głosie, co zrobiła ze swoim różańcem. Bernadetta zmieszała się zaistniałą sytuacją, po chwili wyciągnęła swój różaniec i zaczęła modlitwę. Na miejsce objawień przybyła z dwojgiem dzieci prosta chłopka C. Latapie, z wioski Loubajac. Miała ona kiedyś poważny wypadek i nie mogła poruszać dłonią, na dodatek miała skrzywione dwa palce. Udała się do groty, obmyła w cudownym źródełku chorą dłoń, Uczyniła to z wiarą i po chwili stwierdziła, że odzyskała w dłoni dawną sprawność i elastyczność. Ten przypadek był badany przez Komisję Biskupią i został oficjalnie uznany za pierwsze cudowne uzdrowienie w Lourdes.

Trzynaste objawienie

2 marca, wtorek. Był bardzo ważnym dniem objawień. Tym razem Matka Boża skierowała orędzie do kapłanów. Bernadetta przybyła do groty o godzinie siódmej rano, czekało na nią 1500 osób. Gdy tylko weszła do groty, upadła na kolana i uczyniła pokutne gesty, a zaraz potem rozpoczęła niewidzialny i niesłyszalny dla nikogo z zebranych dialog z piękną Panią. Po widzeniu, Bernadetta wyjaśniła, że Pani pragnie, aby tu przychodzono procesyjnie i że ma iść do kapłanów, aby im przekazać pewną prośbę. Bernadetta tak to przekazała: „Poprosiła bym poszła do księży i powiedziała, ażeby w pobliżu groty wybudowali kaplicę”. Wraz z dwoma ciotkami, udała się do proboszcza Peyramale, by przedstawić mu wolę Maryi. Proboszcz nie bardzo chciał przystać na tą prośbę, nie wyobrażał sobie zorganizowania publicznej procesji teraz, gdy biskup zabronił uczestnictwa w spotkaniach przy grocie, a władze świeckie czyniły wszystko, żeby nie dopuścić do nielegalnych zgromadzeń religijnych w pobliżu Massabielle. Drugiej części woli pięknej Pani również nie zamierzał wypełnić, póki Bernadetta nie spełni jego żądania. Nakazał dziewczynce, aby zapytała ukazującą się w grocie postać, jakie jest jej imię.

Czternaste objawienie

3 marca, w środę rankiem, Bernadetta przybyła do groty, ale piękna Pani nie zjawiła się. Wróciła więc po południu. Tym razem tajemnicza postać przybyła. Bernadetta znowu przeżyła ekstazę i rozmawiała z Panią. Wieczorem udała się do proboszcza i powiedziała mu, że Pani nadal chcę, aby wybudować tam kaplicę. Wtedy proboszcz zapytał, czy zna jej imię, dziewczynka odpowiedziała, że zapytała o imię, ale tajemnicza Pani tylko się uśmiechała. Wówczas rzekł, że ta ukazująca się postać drwi sobie z niej. Powiedział do Bernadetty: „Jeżeli chce kaplicę, musi wyjawić swe imię i sprawić, by zakwitł krzew dzikiej róży rosnącej przy grocie. Wtedy zbudujemy bardzo dużą kaplicę”.

Piętnaste objawienie

4 marca, czwartek. Tego dnia wszyscy zebrani, tj. ok 8 000 osób, oczekiwało na jakieś ważne, nadzwyczajne wydarzenie. Jednak to spotkanie niczym nie różniło się od innych. Bernadetta przybyła do groty po godzinie siódmej, zaraz po porannej Mszy Świętej. Modliła się, doznała ekstazy i nie miała nic do przekazania. Ludzie byli zawiedzeni i rozczarowani. Uznali bowiem, że to było ostatnie objawienie, według tego, co miała przekazane Bernadetta. Gazety pisały o wielkim rozczarowaniu przybyłych do groty tłumów ludzi, a miejscowe środowiska antyklerykalne i laickie odnosiły tryumf. Jednak Massiabelle stało się miejscem modlitwy. Ludzie przychodzili tam z zapalonymi świecami, padali na kolana i całowali ziemię w znaku pokuty, odmawiali różaniec i pili wodę z cudownego źródełka. Po południu, Bernadetta poszła do proboszcza i opowiedziała mu o spotkaniu, że Pani nadal nie wyjawiła jej swojego imienia, ale, że ciągle nalega, aby wybudowano przy grocie kaplicę. Proboszcz nieugięcie powtarzał, że: „Jeśli Pani chce kaplicę musi objawić swoje imię i zatroszczyć się o pieniądze na jej wybudowanie”.

Od 5 marca aż do 24 marca, nastąpiła przerwa w serii objawień. Bernadetta, nie czując wewnętrznego zaproszenia, nie poszła w tym okresie ani razu do groty. Przez ten czas prowadziła normalne, spokojne życie. Chodziła do szkoły i z wielką pilnością uczyła się, oraz starannie przygotowywała do Pierwszej Komunii Świętej. Czasami powracała w myślach do przeżytych wydarzeń. 18 marca, powtórnie była przesłuchiwana przez prokuratora cesarskiego Dutoura, komisarza policji Jacometa oraz kanclerza Joanasa. 23 marca zorganizowano procesję do groty, w której umieszczono figurkę Maryi.

Szesnaste objawienie

25 marca, wielki czwartek, Święto Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny. Nad ranem, Bernadetta znowu poczuła wewnętrzne pragnienie udania się do groty. Poszła tam razem z ciotką. W trakcie tego objawienia pytała kilkakrotnie tajemniczą postać o imię. Za czwartym razem „Piękna Pani złożyła dłonie na wysokości piersi, wzniosła oczy ku niebu i powiedziała: Que soy era Immaculada Councepciou – Jestem Niepokalane Poczęcie.” Bernadetta, choć nie rozumiała tych słów, natychmiast udała się do proboszcza, żeby mu oznajmić, że tajemnicza postać wyjawiła jej swoje imię. Powiedziała także proboszczowi, że śliczna Pani miała niebieskie oczy i że przez te piętnaście dni powierzyła jej trzy sekrety, których miała nie wyjawiać nikomu. Gdy proboszcz to usłyszał, był głęboko poruszony. Ujęły go prostota i pokora Bernadetty. Zrozumiał, że tylko Matka Boża mogła wypowiedzieć te słowa. Na dodatek Maryja użyła teologicznie doskonałej formuły, potwierdzającej dogmat o Niepokalanym Jej Poczęciu, który ogłosił cztery lata wcześniej Ojciec Święty. Maryja jest Niepokalanie Poczętą, ponieważ została zachowana od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego, od momentu poczęcia. Miała bowiem do wypełnienia najważniejszą, niezwykłą misję, urodzić i wychować Zbawiciela Świata. To mu wystarczyło, więcej dowodów nie potrzebował. Stwierdził: „Róże nie zakwitły, ale za to wytrysnęło źródło”. Napisał też list do biskupa z Tarbes, w którym go o wszystkim poinformował.

Ten dzień był kulminacyjnym momentem objawień. Rozpoczęły się nowe fale pielgrzymek. Władze były tym przerażone. Postanowiły więc ponownie przebadać Bernadettę i wmówić jej chorobę umysłową. Jednak badający ją lekarze nie znaleźli żadnych objawów tejże choroby. Zachowania Bernadetty w trakcie widzeń, tłumaczyli tym, że dziewczynka ma halucynacje.

Siedemnaste objawienie

7 kwietnia, środa. Tego dnia znowu był obecny w grocie, doktor Dozous. Był on świadkiem, jak i wielu innych ludzi, tzw. cudu ze świecą. Bernadetta przyszła na miejsce objawień z dużą święcą, którą otrzymała od burmistrza Blazy, z miasta Ade. Świeca ta była jego podziękowaniem dla Maryi, za cud uzdrowienia z reumatyzmu. Do wnętrza groty, dziewczynka weszła na kolanach. W rękach trzymała ciężką, zapaloną świecę. W czasie modlitwy, Bernadetta doznała ekstazy. W pewnym momencie zgromadzone tam osoby, zauważyły z przerażeniem i zdumieniem, że płomień świecy owinął się wokół lewej ręki dziewczynki. Trwało to 15 min. Po tym czasie, gdy już Bernadetta doszła do siebie po przeżytym zachwycie, dr. Dozous zbadał jej rękę, jednak żadnych śladów oparzenia nie znalazł. Wiedział, że w czasie ekstazy człowiek traci zdolności odczuwania bodźców zewnętrznych, ale na jego ciele powinny pozostać ślady tych bodźców. Postanowił przybliżyć płomień świecy do jej ręki, na co dziewczynka zareagowała krzykiem, ze to ją parzy. Doktor stał pełen zadumy nad tym, co się wydarzyło i oznajmił otwarcie: „Teraz wierzę, ujrzałem na własne oczy”. Zrozumiał, że było to zjawisko nadprzyrodzone. Jego publiczne nawrócenie wprawiło w wielkie zakłopotanie prefekta i komisarza, którzy koniecznie chcieli zamknąć Bernadettę z chorymi umysłowo. Dr. Dozous, zmienił się radykalnie. Został potem pierwszym lekarzem, który zajmował się uzdrowieniami w Lourdes, oraz współpracownikiem Komisji Biskupiej, zajmującej się badaniem objawień.

Aby uchronić Bernadettę od tłumów ciekawskich spojrzeń i szykanujących ją władz, przyjaciele rodziny Soubirous, wywieźli ją do uzdrowiska Canteres, aby mogła podleczyć dokuczliwą astmę. W czasie jej nieobecności w Lourdes, do miejsca objawień Maryi, przybywały rzesze pielgrzymów. Władze robiły wszystko, żeby utrudnić dotarcie do groty. 15-go czerwca zamknęły ją, jednak barykady, które ustawili, nocą były przez ludzi niszczone. Bernadetta powróciła do Lourdes 3 czerwca, w Święto Bożego Ciała. Tego dnia po raz pierwszy miała przyjąć do swego serca Pana Jezusa. Jej gorliwe i ofiarne przygotowanie do tak ważnego wydarzenia w życiu, oraz niezwykłe skupienie i świadomość ważności tej chwili, wprawiły w zachwyt i zadumę proboszcza Peyramale, który skomentował to w liście do biskupa: „Wszystko się w niej zmieniło w cudowny sposób”.

Osiemnaste objawienie

16 lipca, piątek, w Święto Matki Bożej z Góry Karmel, Bernadetta, po długiej przerwie znowu odczuła w sercu tajemnicze nawoływanie do tego, aby iść do groty. Posłuchała wewnętrznego pragnienia i gdy już zmierzchało, udała się na miejsce objawień. Zastała zabarykadowaną grotę, a przed nią grupę modlących się osób. Nie mogła się tam dostać. Pomogła jej ciotka Łucja, która zaproponowała, żeby przedostały się inną drogą. Poszły prawym brzegiem rzeki. W pewnym momencie zatrzymały się, Bernadetta uklęknęła, wyciągnęła różaniec i rozpoczęła modlitwę, po chwili popadła w zachwyt. Było to ostatnie 15 min. jej ziemskiego spotkania z Niepokalaną. Tym razem odbyło się ono z odległości 150 m. Bernadetta wyjaśniła potem: „Nie widziałam ani bariery, ani rzeki. Wydawało mi się, że byłam przed grotą, w tej samej odległości co zawsze. Widziałam jedynie Matkę Bożą; nigdy nie widziałam jej tak piękną.”

Grota Massabielska

18 stycznia 1862 r., biskup Laurence, wydał dekret uznający nadprzyrodzony charakter objawień w Lourdes. Zapisał w nim: „Uważamy za pewne, że Maryja Niepokalana, Matka Boża, rzeczywiście ukazała się Bernadecie Soubirous 11 lutego 1858 r. i w dniach następnych osiemnaście razy w Grocie Massabielskiej, na peryferiach Lourdes, i że wszystkie te objawienia były prawdziwe. Wierni zatem mogą w nie wierzyć”.

Bernadeta Soubirous chętnie opowiadała o objawieniach, a gdy ktoś nie chciał jej wierzyć, dodawała: «Nie otrzymałam polecenia sprawić, abyście uwierzyli, ale aby wam to przekazać.» Mówiła o sobie: «Maryja wybrała mnie, bo jestem najbiedniejsza.» Rzeczywiście żyła w nędzy, ale posiadała inne bogactwo, nadprzyrodzone. Ludzie, którzy patrzyli na nią w czasie objawień, mówili, że sam sposób robienia przez Bernadettę znaku krzyża, tak samo, jak piękna Pani, nawracał grzeszników. Św. Bernadetta była bardzo chorowita. Mawiała jednak z pokorą: «Być może Maryja pragnie, abym cierpiała? Może potrzeba cierpienia?»

Często też uczestniczyła w uroczystościach przy grocie Massiabelskiej. Zawsze jednak starała się wmieszać w tłum, aby nie zwracać na siebie niczyjej uwagi. Swoją życiową drogę wybrała pod wpływem słów Matki Bożej, podczas jednego z widzeń. Maryja oświadczyła jej wówczas, że wolą Bożą jest, aby została zakonnicą. Jednak dziewczyna nie wiedziała do jakiego zgromadzenia ma wstąpić, gdyż tego Niepokalana jej nie powiedziała. Tymczasem biskup pragnął, aby wstąpiła do klasztoru w odległym od Lourdes, mieście Nevers, aby nie skupiała na sobie ciekawości przybywających pielgrzymów. Była to dla niej trudna decyzja, oznaczała bowiem, że już więcej nie zobaczy ukochanej groty. Z miejscem spotkań z Matką Bożą żegnała się ze łzami w oczach, mówiąc: «Grota – to było moje niebo. Już jej więcej nie zobaczę».

Bernadetta po przyjęciu habitu zakonnego i wstąpieniu do Zgromadzenia Sióstr Szarytek, rok 1866 r.

Wstąpiła do zakonu Sióstr Miłosierdzia w Nevers, w roku 1866. Po przybyciu do klasztoru, powiedziała do sióstr: «Przybyłam tu się ukryć». Śluby wieczyste złożyła 25 października 1866 r. W życiu zakonnym, służyła Bogu i ludziom chorym z wielkim oddaniem i miłością. Była pomocnicą pielęgniarki w klasztornej infirmerii. W 1875 roku zachorowała na gruźlicę. Jej ostatnie słowa skierowane były ku czci Boga Wszechmogącego i ku Pięknej Pani, którą na zawsze zapamiętała ze spotkań w Massabielle: «Mój Boże! Mój Boże! Święta Matko, Matko Boga, módl się za mnie, biedną grzesznicę!» Patrzyła na krzyż i na figurę Matki Bożej z Lourdes: «Widziałam Ją… Jakże była piękna!… Śpieszno mi, by Ją znowu zobaczyć.» Po raz ostatni, w piękny, jak zawsze sposób, uczyniła znak krzyża i oddała Bogu swego ducha. Odeszła do Pana 16 kwietnia 1879 r., w wieku 35 lat.

W 1925 roku papież Pius XI dokonał uroczystej beatyfikacji s. Bernadetty Soubirous. Zaraz potem, jej nienaruszone rozkładem ciało umieszczono w relikwiarzu, w kaplicy klasztoru Saint-Gildard w Nevers. W 1933 roku została kanonizowana. Kościół katolicki wspomina ją 16 kwietnia.

13 maja 1992 roku, w 11 rocznicę zamachu, papież Jan Paweł II postanowił, że 11 lutego, kiedy rozpoczęły się w Lourdes pierwsze objawienia, będzie obchodzony Światowy Dzień Chorego.

Sanktuarium Matki Bożej w Lourdes

Lourdes stało się jednym z największych i najważniejszych Sanktuariów Maryjnych na świecie. Każdego roku przybywa tam kilka milionów pielgrzymów, aby prosić Maryję o uzdrowienie duszy i ciała. Ojciec Święty Jan Paweł II dwa razy odbył pielgrzymkę do tego cudownego Sanktuarium. Jego ostatnia pielgrzymka w Lourdes była jednocześnie jego ostatnią zagraniczną podróżą. Papież wypowiedział wtedy znamienne i wzruszające słowa: „Oto dotarłem do kresu mojej pielgrzymki”…

Na terenie Sanktuarium w Lourdes, znajdują się 22 miejsca kultu. Najczęściej odwiedzane są: grota Massabielska, górujące nad nią bazyliki: Niepokalanego Poczęcia i Różańcowa, oraz podziemna św. Piusa X, a także kościół św. Bernadetty.

 

Źródła:  parafiapruszcz.x.pl  /  voxdomini.pl  /  sanctus.pl  /  adonai.pl  /  stacja7.pl  /  pch24.pl

Foto: pl.wikipedia.org