– Temat katolickiego oblicza miasta z lat międzywojnia nie został do tej pory kompleksowo opisany. Dla mnie praca nad tym zagadnieniem była fascynującą przygodą, tym bardziej że nie tylko przybliżyłem i opisałem różne wydarzenia oraz sylwetki ludzi, ale – co najważniejsze – musiałem odpowiedzieć sobie na pytania: co tych ludzi tak motywowało i dlaczego religia katolicka była dla nich tak istotna? Stąd pojawiła się konieczność przybliżenia katolicyzmu, jego nauczania i prawd wiary w kształcie obowiązującym w tamtym okresie – mówił dr Robert Wiraszka w kontekście publikacji, która w ostatnich dniach ujrzała światło dzienne pod tytułem „Radom katolicki 1918–1939”, w rozmowie z Oskarem Klichem. Podczas wywiadu rozmawiano m.in. o codziennym życiu mieszkańców, działalności organizacji katolickich oraz wpływie religii na społeczność miasta w latach 1918–1939.
Skąd wzięła się Pana fascynacja dziejami życia katolickiego Radomia w okresie międzywojennym? Czy można powiedzieć, że temat jest nietypowy, a zarazem fascynujący?
Temat katolickiego oblicza miasta z lat międzywojnia nie został do tej pory kompleksowo opisany. Dla mnie praca nad tym tematem to była fascynująca przygoda, tym bardziej, że nie tylko przybliżyłem i opisałem różne wydarzenia oraz sylwetki ludzi, ale – i to przede wszystkim – musiałem odpowiedzieć sobie na pytania: Co tych ludzi tak motywowało? Co powodowało, że religia katolicka była dla nich tak ważna? Stąd pojawiła się konieczność przybliżenia katolicyzmu, jego nauczania i prawd wiary w kształcie, który wówczas był obowiązujący. Ponieważ okazało się, że są różnice z dniem dzisiejszym, lektura dokumentów przedsoborowych stała się dodatkową jakością. Warto było.
Czy były jakieś źródła lub wydarzenia, które szczególnie Pana zainspirowały?
Radom na początku lat 30. XX wieku był miejscem organizacji diecezjalnego Kongresu Eucharystycznego, w którym wzięło udział ok. 200 tys. ludzi. Dziś niewyobrażalne i nie do wykonania.
W pierwszej edycji książki pokazał Pan życie społeczności katolickiej miasta – jakie nowe elementy udało się Panu odkryć w trakcie pracy nad rozszerzoną wersją?
Po pierwsze, starałem się pokazać szerszy kontekst życia społecznego i politycznego tak w mieście, jak i w Polsce lat 1918-1920 widziany oczami lokalnej prasy. Dzięki temu chciałem pokazać czym żyli ówcześni radomianie i jakie sprawy uważali za ważne. Po drugie opisałem proces dokonywania się równouprawnienia kobiet oraz nakreśliłem bardzo ważny dla budzenia się ducha narodowego Marsz z 24 listopada 1918 r. Rozwinąłem także hasła już istniejące i dodałem kilka nowych, które wiążą się z hasłem „katolicki”.
Jak mieszkańcy Radomia angażowali się w działalność organizacji katolickich? Czy były jakieś historie, które szczególnie utkwiły Panu w pamięci?
Temat – rzeka, można powiedzieć. Nie da się też krótko odpowiedzieć na to pytanie – dlatego zapraszam do lektury. Może ona być inspirująca zwłaszcza dla osób współcześnie zaangażowanych w życie religijne swoich parafii. Od naszych poprzedników można się dużo nauczyć.
Jak radomskie życie religijne współgrało z szerszymi zmianami społecznymi i politycznymi w II Rzeczypospolitej?
Cóż, życie religijne i sprawy wiary są apolityczne. Ludzie angażowali się w działalność organizacji katolickich niezależnie od swoich poglądów politycznych – no, za wyjątkiem komunistów, oczywiście. A na wystawy misyjne przychodzili nawet Żydzi.
Czy natrafił Pan na zaskakujące kontrasty między „czerwonym” wizerunkiem Radomia w historiografii, a obrazem miasta z perspektywy katolickiej społeczności?
Radom ma – moim zdaniem – przypiętą łatkę „czerwonego” miasta, gdyż od zakończenia II wojny światowej większość publikacji na temat jego historii mogła dotyczyć tylko tego aspektu (z przyczyn ideologicznych) i oczywiście musiała być pochwalna; po 1989 r. z kolei zaczęły się ukazywać liczne prace dotyczące przedwojennej społeczności żydowskiej. Prace o katolickim Radomiu były głównie przyczynkarskie. Ukazały się opracowane biogramy części radomskich księży, ale trudno znaleźć opracowania działalności poszczególnych organizacji katolickich.
W jaki sposób zmiany w nauczaniu Kościoła i w praktykach religijnych wpływały na codzienne życie mieszkańców Radomia?
Opisywane przeze mnie lata charakteryzowały się tym, że nauczanie Kościoła Katolickiego było niezmienne od wieków, a zmiany – jeżeli były – to były efektem ewolucyjnego, organicznego rozwoju i przebiegały bez gwałtownych rewolucji. Również kalendarz liturgiczny był stały, rok w rok ten sam – nie tak, jak obecnie, gdy jest kolejno rok A, B i C. Ta stałość i niezmienność miała swoją wielką wartość.
Podczas pracy nad książką z pewnością odkrył Pan mało znane postaci lub wydarzenia – które z nich uważa Pan za szczególnie ważne lub inspirujące?
Generalnie, jednym z zamierzeń miało być przybliżenie sylwetek tzw. szeregowych działaczy, gdyż o tych najważniejszych i powszechnie znanych wszystko już wiadomo. A mnie interesowali szczególnie ci, którzy po powrocie z pracy umieli znaleźć czas na angażowanie się w działalność dla innych, czy umieli pogłębiać swoje życie duchowe. Do takich osób zaliczam np. Michała Drobińskiego, Zofię Kołowrocką, Marię Afanasjew, Cecylię Kasprzycką czy sędziego Jarosława Dubrzyńskiego.
Czy mógłby Pan opowiedzieć o procesie poszukiwania źródeł i dokumentów – czy natrafił Pan na coś, co zupełnie zmieniło spojrzenie na historię miasta?
Część źródeł to powszechnie dostępne dokumenty zdeponowane w Archiwum Państwowym, do części trzeba było pofatygować się do Bibliotek Seminarium Duchownych w Sandomierzu i Radomiu, dalsze znalazłem w zasobach radomskich parafii – św. Jana, Mariackiej, św. Trójcy i parafii na Glinicach. Jednak najciekawsze było poszukiwanie często drobnych informacji z radomskiej prasy – i to była żmudna praca, gdyż wymagała przeczytania, numer za numerem i tytuł za tytułem radomskiej prasy z tego okresu – głównie zdigitalizowanej na stronie Radomskiej Biblioteki Cyfrowej, którą bardzo polecam, jako ciekawe źródło wiedzy o historii miasta. W sumie każda z informacji, jaką czytałem, w jakiś sposób zmieniała moje spojrzenie na dzieje miasta, czasem pojedyncze elementy budowały wyraźniejszy obraz jakiegoś zjawiska czy wydarzenia.
Jakie przesłanie lub refleksję chciałby Pan, aby czytelnicy zabrali ze sobą po lekturze „Radomia katolickiego 1918–1939”?
Przede wszystkim to, że Radom jest miastem z niesamowitą historią, że żyli i działali w nim ludzie, którzy mieli niesamowite pomysły, potrafili je realizować, że potrafili zaangażować się w to, co robili i czemu byli wierni całym sobą.
Czy jest to już ostatnia część Pana pracy nad tematyką Radomia katolickiego, czy czytelnicy mogą spodziewać się kolejnej edycji lub kontynuacji?
Sądzę, że trudno będzie mi dodać coś istotnego do dotychczasowych opracowań. Praca zawiera jednak tak wiele odnośników do licznych źródeł, z których korzystałem, że – jak sądzę – zainteresowany tematem Czytelnik z łatwością znajdzie wiele wątków, których nie rozwinąłem w pełni, a które zaspokoją jego ciekawość.
Gdzie można kupić Pana książkę?
Książka jest dostępna w dwóch radomskich księgarniach: Sonet – ul. Rwańska oraz w katolickiej księgarni przy kaplicy Bractwa św. Piusa X – ul. Sycyńska 27A. Książka jest „cegiełką”, dochód ze sprzedaży której zostanie przekazany (tak, jak rok temu, ze sprzedaży pierwszego wydania) na działalność Hospicjum im. bł. Ks. Michała Sopoćko w Wilnie (jest to jedyne hospicjum na cały kraj). Zapraszam do lektury i zachęcam do kupna!

