Polityka Radom i okolice Społeczeństwo Wyróżnione Wywiady

Łukasz Miśkiewicz: Udało się tchnąć nową energię w Pionki

– Udało się tchnąć nową energię w Pionki. Sprzedaliśmy tereny inwestorom, przyciągamy zbrojeniówkę i w końcu nadrabiamy zaległości infrastrukturalne – mówił burmistrz Łukasz Miśkiewicz w rozmowie z Adamem Szabelakiem. Podczas wywiadu rozmawiano m.in. o dwóch latach kadencji, największych inwestycjach, sytuacji finansowej miasta, kontrowersyjnym referendum oraz wizji Pionek za 10 lat.

Panie burmistrzu, obejmując urząd mówił pan o „Piątkach z nową energią”. Minęły już dwa lata kadencji – jak ocenia pan ten okres? Czy udało się zrealizować założone cele i zamierzenia?

Udało się tchnąć przede wszystkim nową energię w tereny po dawnych zakładach Pronit. To, co zamierzałem, to przede wszystkim sprzedać te tereny, żeby mogli wejść inwestorzy. Bo to, czego mieszkańcy oczekują, to miejsca pracy na miejscu. Trzeba było dać możliwość inwestorom zainwestowania, a co z tym się wiąże – udostępnić tereny.

Największa inwestycja, która nam się szykuje, to współpraca z Mesko oraz wszystkie inwestycje okołozbrojeniowe i podmiotów prywatnych. Reaktywowano spółkę zbrojeniową przez podmiot prywatny. Ten szyld Mesko i zbrojeniówka naprawdę przyciąga teraz do Pionek. To się udało zrobić.

Współpraca z przedsiębiorcami, którą też miałem wpisaną jako jeden z postulatów wyborczych, realizuje się i jest na bardzo dobrym poziomie.

Kolejna rzecz to rozwój infrastruktury w mieście. Cały system ciepłowniczy i jego modernizacja – już się dzieje. Otrzymaliśmy właśnie informację o dofinansowaniu 17 milionów złotych na modernizację sieci ciepłowniczych, co jest bolączką naszego miasta. Realizujemy programy drogowe. Ulica Chemiczna będzie robiona w tym roku z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg. W zeszłym roku zakończyliśmy remonty ulic Sienkiewicza, Kościuszki i Ciepłowniczej – trzy drogi w jeden rok. To już jest sukces.

Jesteśmy na etapie remontu budynku Miejskiego Ośrodka Kultury. Udało się też wyremontować dach na budynku Starego Kasyna, bo przeciekał. Wiele pomniejszych rzeczy. To pokazuje, że ta nowa energia dała impuls naszemu miastu. Pod tym względem dużo się zadziało.

Gdybym miał podsumować, to nawet nie spodziewałem się, że w takim zakresie wszystko uda się zrealizować w ciągu dwóch lat. Ściągnęliśmy dużo pieniędzy i dużo inwestycji. Na ten rok znowu planujemy wyremontować trzy drogi, a jak się uda – w zależności od cen asfaltu i oszczędności na przetargach – to nawet cztery. To jest nasz cel, żeby infrastruktura była na przyzwoitym poziomie. Pionki były trochę w tyle w porównaniu z innymi miastami, więc musimy nadrabiać.

Nie wszystkim podoba się to, co pan robi. Najgorętszy politycznie temat ostatnich miesięcy to inicjatywa referendalna.

Tak, to jedna z demokratycznych form. Część mieszkańców zgłosiła taką inicjatywę. Warunki formalne zostały spełnione – ledwo, ledwo, ale spełnione. To też pokazuje nastawienie mieszkańców do tego referendum.

Referendum nie miało podstaw merytorycznych. Zachęcam mieszkańców do niebrania w nim udziału, bo liczy się frekwencja. Moim zdaniem są to cudze fanaberie i pobudki czysto polityczne, niemerytoryczne. Wiadomo też, kto w tej inicjatywie bierze udział. Te osoby już miały szansę pokazać się w naszym mieście i im nie wyszło.

Oficjalnie komitet jest jaki jest, a dla niektórych – tak jak dla pani pełnomocnik – to bodajże już trzecie referendum w naszym mieście. Można to scharakteryzować jako lokalny folklor i niepotrzebne zamieszanie wokół miasta. Pionki słynął właśnie z takiego zamieszania politycznego.

Nie ma podstaw merytorycznych. Są zarzuty, które można każdemu zarzucić, ale to raczej materia kampanii wyborczej, a nie inicjatywy referendalnej. Nic takiego złego w mieście się nie dzieje.

Moim zdaniem wzięło się to stąd, że pewne grupy osób straciły możliwość wpływu na mnie w inny sposób. Zarzuty typu brak współpracy z radą czy brak inwestycji nie mają pokrycia. Mam większość w Radzie, współpracuję z Radą. Niedawno mieliśmy sesję, na której uchwały przeszły jednogłośnie.

Sytuacja w Radzie się zmieniła?

Tak, zmieniła się. Ta inicjatywa spowodowała impuls w grupie radnych, która dokonała zmian przewodniczącego. Teraz sesje Rady Miasta mamy raz w miesiącu, a nie raz na tydzień. Współpraca jest bardzo dobra. Jest dyskusja, wszystko rozstrzygane jest merytorycznie. Nie ma torpedowania czy blokowania inicjatyw. Wcześniej bywało, że coś nie przechodziło za pierwszym razem i wracało na drugą albo trzecią sesję. Teraz układa się bardzo pozytywnie i czuję wsparcie w Radzie. Tak to powinno wyglądać.

Czy ma pan poczucie, że może realizować to, co sobie zaplanuje?

Tak. Współpracuję z radnymi, informuję ich, co chcę zrobić, zbieram opinie. W sprawach dotyczących rozwoju miasta wiem, że mam poparcie i wsparcie. Radni zdają sobie sprawę, jak wygląda infrastruktura i jak duże nakłady są potrzebne, żeby Pionki w końcu odbiły i wykorzystały tę szansę związaną z rozwojem przemysłu zbrojeniowego.

Co chce pan jeszcze zrealizować w tej kadencji?

Kluczowe rzeczy to modernizacja systemu ciepłowniczego. Po tym, jak będziemy mieli finansowanie, chcemy zmodernizować sieć wodociągową, która jest już awaryjna i stara. Dużym pomysłem jest też reaktywacja Stawu Dolnego. W Pionkach był przed wojną drugi staw. Chcemy wzbogacić ofertę rekreacyjną miasta.

Z jednej strony miasto chwali się dobrą sytuacją finansową, brakiem nowych kredytów, nadwyżką budżetową, z drugiej strony są zarzuty o wyprzedaż majątku miejskiego.

Mamy świetną sytuację finansową. Na ostatniej sesji informowałem, że za 2024 rok mamy nadwyżkę 8 milionów, za 2025 – 10 milionów i co najważniejsze – brak nowych kredytów. Uporządkowaliśmy finanse. Wcześniej sytuacja była rozchwiana.

Duża w tym rola pani skarbnik – dobrze nam się współpracuje.

Co do wyprzedaży majątku – to zarzut niemerytoryczny. Chodzi głównie o tereny po zakładach Pronit. Jeżeli chcemy, żeby ktoś tu zainwestował i powstawały miejsca pracy, to nikt nie będzie budował na dzierżawionym gruncie. Sprzedaż gruntów jest czymś naturalnym. Miasto będzie czerpało wpływy z podatków od nieruchomości. Te grunty leżały odłogiem, generowały koszty, a nie pożytki. Sprzedawaliśmy je głównie pod inwestycje w branżę zbrojeniową.

Dlaczego były podwyżki opłat?

Podwyżki wynikają z okiełznania sytuacji finansowej miasta. W poprzedniej kadencji tych podwyżek nie było. Jeżeli nie robi się tego sukcesywnie, to później trzeba podnieść opłaty skokowo. Do gospodarki odpadami dopłacaliśmy 2 miliony złotych rocznie. To było niedopuszczalne.

Musieliśmy to zrobić. Zawsze, gdy rośnie minimalne wynagrodzenie, energia itp., koszty rosną też u nas. Lepiej robić podwyżki stopniowo, niż później jedną dużą. Wiem, że to niepopularne, ale staramy się pokazać, na co idą te pieniądze. Spółka komunalna wyleasingowała dwie nowe śmieciarki, zmniejszamy koszty eksploatacji. Te pieniądze są inwestowane, a nie przejadane.

Czy trwają rozmowy z nowymi inwestorami?

Mamy już niewiele terenów inwestycyjnych, ale nadal odpowiadamy na napływające zapytania. Obecni właściciele nieruchomości na terenach po zakładach Pronit również dopytują o możliwość zakupu kolejnych działek. W ubiegłym roku udało nam się zmienić w miejscowym planie zagospodarowania część terenów leśnych na przemysłowe, co zwiększyło zainteresowanie inwestorów.

Kiedy produkcja zbrojeniowa w Pionkach może ruszyć pełną parą?

Będzie wytwórnia prochu, będą produkowane miny i ładunki prochowe przez prywatnego przedsiębiorcę. Z dostępnych informacji szacowany okres od podpisania porozumień do realizacji to około dwa lata. Czyli realnie przyszły rok coś powinno ruszyć produkcyjnie. Na razie najwięcej miejsc pracy będzie w budowlance przy budowie hal.

Pionki, podobnie jak wiele mniejszych miast, zmagają się z problemem wyludniania. Jak wygląda to obecnie?

Udało się nieco zahamować te negatywne tendencje. Mieszkańcy niechętnie wyjeżdżają z miasta, szczególnie młodzi, którzy cenią sobie bliskość rodziny i znajome otoczenie. Liczymy, że nowe miejsca pracy pozwolą zatrzymać ten proces, a część osób zdecyduje się także na powrót do Pionek.

Jak pan widzi Pionki za 10 lat?

Myślę, że Pionki będą liczącym się ośrodkiem przemysłu zbrojeniowego – takim hubem. Liczę też na rozwój szkolnictwa chemicznego. Chciałbym, żeby to było też fajne miejsce do spędzania czasu – ze Stawem Dolnym, bliskością Puszczy Kozienickiej, możliwościami żeglarstwa, biegania, roweru.

W tym roku planujemy Dni Pionek pod hasłem Dni Sportu. Chcemy promować aktywności outdoorowe i nietypowe imprezy, które mogą nas wypromować. Pionki powinny być miastem z nową energią – młodym, aktywnym i atrakcyjnym.

Dziękuję za rozmowę.