W Pionkach rozpoczął się proces zmierzający do przeprowadzenia referendum lokalnego w sprawie odwołania burmistrza Łukasza Miśkiewicza przed końcem kadencji. Informację o formalnym zainicjowaniu procedury przekazała w mediach społecznościowych Kamila Kaczorowska.
Jak wynika z opublikowanego wpisu, do Komisarza Wyborczego oraz Urzędu Miasta w Pionkach trafiły zawiadomienia o zamiarze przeprowadzenia referendum. Jest to pierwszy, formalny etap całej procedury.
Na obecnym etapie nie trwa jeszcze zbiórka podpisów. Zgodnie z przepisami, inicjatywa musi zostać najpierw zweryfikowana przez organy wyborcze, a następnie konieczna jest rejestracja komitetu referendalnego. Dopiero po zakończeniu tych czynności możliwe będzie rozpoczęcie zbierania podpisów oraz podanie ewentualnych terminów dalszych działań.
Aby referendum w sprawie odwołania burmistrza mogło się odbyć z inicjatywy mieszkańców, wymagane jest zebranie podpisów co najmniej 10 procent uprawnionych do głosowania. Samo referendum będzie ważne, jeśli udział w nim weźmie minimum 3/5 liczby wyborców, którzy głosowali w ostatnich wyborach burmistrza.
Do sprawy odniósł się sam burmistrz Łukasz Miśkiewicz. W rozmowie z portalem echodnia.eu stwierdził, że inicjatywa referendalna może mieć związek z obawami jego potencjalnych kontrkandydatów.
– Obawiają się, że realizowane przez nas inwestycje utrudnią im start w wyborach. Wbrew pozorom inwestycje idą pełną parą
powiedział burmistrz w rozmowie z echodnia.eu.
Jak podkreślił, w mieście realizowanych jest wiele dużych przedsięwzięć, m.in. we współpracy z firmą Mesko oraz na terenach dawnego Pronitu. Wskazał także na liczne inwestycje drogowe, powrót miejskich wydarzeń kulturalnych, takich jak Dni Pionek, a także działania skierowane do dzieci i młodzieży.
Burmistrz zaznaczył również, że jego zdaniem Pionki są obecnie w dobrym momencie rozwoju.
Na razie procedura referendalna znajduje się na wczesnym etapie. O tym, czy dojdzie do zbiórki podpisów i ewentualnego głosowania, zdecydują kolejne tygodnie oraz stanowisko organów wyborczych.
Źródło: Facebook / Kamila Kaczorowska

