Mimo zapowiedzi budowy pomnika upamiętniającego Radomski Czerwiec 1976, w sieci zawrzało. Jak wskazuje anonimowy czytelnik naszego portalu, komentarze w mediach społecznościowych szybko przerodziły się w festiwal pretensji – od krytyki lokalizacji po spory o skład uczestników spotkania.
W ostatnim czasie informowaliśmy na naszym portalu, że w Radomiu powstanie pomnik upamiętniający robotniczy protest z czerwca 1976 roku. Przypomnijmy, że 13 lutego w Delegaturze Instytutu Pamięci Narodowej w Radomiu odbyło się spotkanie z udziałem zastępcy prezesa IPN dr hab. Karola Polejowskiego, naczelnik delegatury Danuty Pawlik oraz przedstawiciela Urzędu Miasta Bartosza Bednarczyka. W rozmowach uczestniczyli również przedstawiciele środowisk kombatanckich i społecznych, w tym Stowarzyszenie Radomski Czerwiec, Stowarzyszenie Osób Internowanych i Represjonowanych w Stanie Wojennym oraz NSZZ „Solidarność”.
Podczas spotkania ustalono rzecz, która dla wielu mieszkańców powinna być oczywista od dziesięcioleci – powstanie pomnika Radomskiego Czerwca 1976. Monument ma stanąć na skrzyżowaniu ulic Żeromskiego i 25 Czerwca, w miejscu symbolicznym, gdzie w 1981 roku wmurowano kamień węgielny pod niezrealizowaną inwestycję. Przez lata kamień stał się niemym świadkiem niespełnionej obietnicy pamięci.
Po tym, jak informacja obiegła media, w sieci zawrzało. Mimo dobrej wiadomości, mieszkańcy prowadzili dyskusję niekoniecznie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Anonimowy czytelnik naszego portalu i mieszkaniec Radomia, przesłał do nas swoje spostrzeżenia.
– Internet zapłonął komentarzami, a dyskusja szybko przerodziła się w festiwal pretensji. Jednym nie odpowiadał skład spotkania, innym lokalizacja, jeszcze innym sama idea. Pojawiały się głosy: „nie ci ludzie”, „nie to miejsce”, „nie ten moment”
czytamy w nadesłanej wiadomości.
Jak wskazuje, można odnieść wrażenie, że w Radomiu łatwiej wywołać spór niż postawić pomnik.
– Przez niemal pół wieku skłócone środowiska nie potrafiły wspólnie uczcić wydarzenia, które są jednym z najważniejszych symboli odwagi i sprzeciwu wobec władzy w historii miasta. Podczas gdy w Ursusie czy Płocku pomniki stoją od dawna, Radom wciąż czeka. Nie dlatego, że brakuje projektów, funduszy czy pomysłów. Czeka, bo nie ma zgody.
podkreśla nasz czytelnik.
Jak dodaje, już w 1981 roku ogłoszono konkurs na projekt monumentu – rozstrzygnięty, lecz nigdy niezrealizowany. Lata mijały, inicjatywy pojawiały się i gasły.
– Jedną z nich podjęło Stowarzyszenie Radomski Czerwiec, które wskazało projekt i lokalizację przy Zespole Szkół Samochodowych w Radomiu, a nawet ustawiło makietę przyszłego pomnika. Plany pokrzyżowały jednak realia: podziemna infrastruktura kanalizacyjna i koszty przekraczające możliwości społeczników i samorządu
zaznacza anonimowy informator.
Jak podkreśla, dziś, gdy wreszcie pojawia się realna szansa, że monument powstanie, zamiast wspólnoty znów obserwujemy podziały.
– Zamiast jednego głosu pamięci – kakofonię pretensji. Zamiast dumy – wzajemne oskarżenia. Historia nie należy do żadnej frakcji ani organizacji. Należy do miasta i jego mieszkańców
wskazuje.
Podkreśla, że jeśli i tym razem ambicje, urazy i spory osobiste zwyciężą, pomnik pozostanie jedynie projektem, wizualizacją i ideą.
– A wstyd – zamiast zniknąć – jeszcze urośnie. Bo nie ma nic bardziej gorzkiego niż miasto, które nie potrafi upamiętnić własnej odwagi
kończy anonimowy czytelnik.









