GOZ PO MAZOWIECKU

Rzeczywisty koszt produktu – dlaczego tańsza jednorazówka w dłuższej perspektywie kosztuje więcej

Współczesny rynek kusi nas niezliczonymi okazjami cenowymi, tanimi gadżetami, jednorazową odzieżą z sieciówek oraz masowo produkowanym sprzętem, który można kupić za ułamek ceny solidnych odpowiedników. Widząc niską cenę na metce, rzadko zastanawiamy się, dlaczego dany towar jest tak tani i z jakich oszczędności na etapie produkcji wynika jego niska wartość. W powszechnej świadomości utrwaliło się przekonanie, że wybierając tańsze przedmioty, oszczędzamy domowy budżet. Analiza ekonomiczna w skali makro i mikro oraz zasady gospodarki o obiegu zamkniętym pokazują jednak coś zupełnie przeciwnego: tanie jednorazówki w dłuższej perspektywie okazują się znacznie droższe, a ich faktyczny koszt ponosimy wszyscy – zarówno w portfelu, jak i w postaci zniszczonego środowiska naturalnego na Mazowszu.

Ekonomiczna złudność niskiej ceny

Zjawisko tzw. taniej konsumpcji opiera się na sprytnym ukryciu kosztów rzeczywistych. Gdy kupujemy plastikowy czajnik elektryczny, tanią suszarkę do włosów czy bluzkę z wątpliwej jakości poliestru za kilkanaście złotych, płacimy jedynie za surowce niskiej jakości oraz masową produkcję w fabrykach o niskich standardach pracy.

Krótka żywotność i efekt domina: Tani produkt psuje się lub zużywa błyskawicznie. Konieczność wielokrotnej wymiany tej samej rzeczy na nową sprawia, że w skali kilku lat wydajemy znacznie więcej pieniędzy, niż kosztowałby jednorazowy zakup trwałego, solidnego przedmiotu od lokalnego lub sprawdzonego producenta.

Ukryte koszty naprawy: Tanie wyroby są najczęściej projektowane jako nienaprawialne. W przypadku awarii podzespołów koszt serwisu lub brak dostępności części zamiennych uniemożliwiają jakikolwiek serwis, co zmusza nas do natychmiastowego zakupu kolejnego egzemplarza.

Koszty środowiskowe i społeczne, których nie widać na metce

Najwyższą cenę za popularność jednorazówek płaci środowisko naturalne. Tanie towary masowej produkcji generują gigantyczną lawinę odpadów, które trafiają na składowiska lub do spalarni, obciążając systemy gospodarki odpadami w naszych miastach. Zanieczyszczenie wód gruntowych, emisja gazów cieplarnianych podczas produkcji i transportu oraz zużycie zasobów pierwotnych Ziemi to rachunek, którego nie uiszczamy przy kasie w sklepie, ale spłacamy go w postaci pogarszającej się jakości życia i drożejących usług komunalnych.

Przejście na myślenie w kategoriach całkowitego kosztu cyklu życia produktu (Life Cycle Costing) pozwala zrozumieć, że inwestycja w jakość to realna oszczędność. Wybieranie rzeczy trwalszych, naprawialnych i wielorazowych chroni nasze oszczędności i wspiera zrównoważony rozwój regionu.

Artykuł opublikowano w ramach projektu realizowanego przez Radomską Inicjatywę Młodzieżową pn. „GOZ po Mazowiecku – kampania edukacyjna o segregacji, zero waste i drugim życiu rzeczy”, współfinansowanego ze środków Samorządu Województwa Mazowieckiego.