Dokładnie 121 lat temu, 3 lutego 1905 roku, w centrum Radomia rozegrały się dramatyczne wydarzenia, które na trwałe zapisały się w historii miasta. Przed siedzibą władz gubernialnych przy ul. Lubelskiej, obecnie ul. Żeromskiego 53, rosyjscy żołnierze ostrzelali zgromadzonych mieszkańców. W wyniku masakry zginęło co najmniej 14 osób, a kolejne kilkadziesiąt zostało rannych. W następnych dniach zmarło co najmniej 13 spośród poszkodowanych.
Wydarzenia te były kulminacją narastającego napięcia społecznego oraz protestów robotniczych, które ogarnęły ziemie zaboru rosyjskiego na początku 1905 roku.
Jak przypomina Instytut Pamięci Narodowej, tłem masakry była tzw. „pasterka” z nocy 23 na 24 grudnia 1904 roku. Po nabożeństwie w kościele św. Katarzyny Męczennicy tłum mieszkańców, kierowany przez członków Kół Bojowych Samoobrony Robotniczej PPS, przeszedł ulicą Lubelską, wznosząc patriotyczne i antycarskie hasła: „Precz z caratem!”, „Niech żyje wolna Polska!”.
Demonstrantom drogę zastąpili rosyjscy żołnierze dowodzeni przez płk. Bułatowa z 26. Mohylewskiego Pułku Piechoty. Podczas szamotaniny o czerwony sztandar bojowcy PPS oddali strzały do pułkownika, zabijając go na miejscu. W odpowiedzi żołnierze otworzyli ogień do tłumu. Jedną z ofiar tej salwy był chorąży manifestacji Wiktor Cymerys-Kwiatkowski.
W kolejnych tygodniach sytuacja w całym Imperium Rosyjskim stawała się coraz bardziej napięta. Bezrobocie, spadek dochodów oraz rosnące ceny żywności powodowały narastające niezadowolenie społeczne. W Petersburgu 22 stycznia 1905 roku doszło do tzw. Krwawej Niedzieli, kiedy pokojowa demonstracja została rozproszona przez wojsko. Według oficjalnych danych zginęło 130 osób, jednak nieoficjalne szacunki mówią o ponad 800 ofiarach.
W odpowiedzi Polska Partia Socjalistyczna wezwała robotników w zaborze rosyjskim do strajku powszechnego.
W Radomiu strajk rozpoczął się rankiem 31 stycznia 1905 roku i szybko objął całe miasto. Radomski Komitet Robotniczy PPS ogłosił odezwę z postulatami wobec władz. Domagano się m.in. wprowadzenia ośmiogodzinnego dnia pracy, płac minimalnych, ubezpieczeń na starość, wolności słowa oraz równego traktowania wszystkich obywateli bez względu na narodowość i wyznanie.
Przedstawiciele protestujących spotkali się z gubernatorem radomskim, który obiecał poparcie dla żądań. W praktyce jednak zwlekał z decyzjami, tłumacząc się brakiem wytycznych z Warszawy.
3 lutego blisko tysiąc strajkujących ponownie zebrało się w centrum Radomia i ruszyło pod gmach władz gubernialnych. Domagano się natychmiastowego spełnienia wcześniejszych postulatów. Gdy po raz kolejny usłyszano wezwania do cierpliwości, demonstranci podjęli próbę wtargnięcia do budynku.
Wtedy rosyjscy żołnierze otworzyli ogień do tłumu. Manifestacja została brutalnie rozproszona, a na ulicy pozostały ciała zabitych. Rannych przenoszono na rękach i przewożono dorożkami do szpitali oraz mieszkań lekarzy.
Źródło: Facebook / IPN Radom

