Na czasie Radom i okolice Społeczeństwo Wyróżnione Wywiady

Dr Karol Wałachowski: Radom był jednym z największych przegranych reformy z 1999 roku

Minęło ponad 25 lat od reformy administracyjnej, która odebrała Radomiowi status miasta wojewódzkiego. Czy miasto wciąż odczuwa skutki tamtej decyzji? Jakie ma dziś atuty, czego potrzebuje od państwa i czy może jeszcze zatrzymać odpływ mieszkańców? O tym rozmawiał Oskar Klich z ekspertem zajmującym się rozwojem miast średniej wielkości, dr Karolem Wałachowskim.

Minęło już ponad 25 lat od reformy administracyjnej. Jak ocenia Pan jej skutki dla Radomia?

Radom to jeden z największych przegranych reformy z 1999 roku. Był drugim co do wielkości miastem, które straciło status wojewódzki, i to widać gołym okiem – dziesiątki tysięcy mieszkańców mniej, niższe wynagrodzenia, mniej inwestycji. Reforma sama w sobie była konieczna, ale przeprowadzono ją bez myślenia o konsekwencjach dla konkretnych miast i bez żadnej sensownej rekompensaty. 120 tysięcy złotych grantu dla ćwierćmilionowego miasta to był żart, nie polityka wyrównawcza. O tym, jak dużo dawał status miasta wojewódzkiego dobrze widać po nieodległych Kielcach, które w wielu wymiarach było gorzej rozwiniętym miastem niż Częstochowa czy Radom. Dzisiaj jest odwrotnie.

Czy Radom wciąż odczuwa konsekwencje utraty statusu?

Tak, i to na wielu poziomach. Zniknęły tysiące miejsc pracy w sektorze publicznym, które były fundamentem lokalnych elit. Infrastruktura przez lata była planowana pod kątem Warszawy, a nie Radomia. Miasto nie istnieje w mediach ogólnopolskich. Te straty się kumulują – każdy rok bez impulsu rozwojowego to kolejny odpływ mieszkańców i pogłębiająca się peryferyzacja.

Jakie są dziś największe atuty rozwojowe Radomia?

Przede wszystkim przemysł zbrojeniowy – Łucznik produkuje karabiny dla całego Wojska Polskiego, to jest realna, globalna przewaga. Do tego firmy z szerszego przemysłu stalowo-maszynowego, na czele z Radwagiem. Do tego dobra lokalizacja blisko Warszawy i dostępne cenowo mieszkania, których w metropoliach brakuje. To nie są potencjały na papierze – to konkretne argumenty, które można dziś aktywnie wykorzystywać.

Czy przemysł zbrojeniowy to wciąż najbardziej perspektywiczny kierunek?

Bardziej niż kiedykolwiek. Po 2022 roku Europa masowo reinwestuje w obronność, a Radom ma unikalną pozycję – tradycję, kadry i działające zakłady. Miasto powinno to wykorzystać: przyciągać podwykonawców, rozwijać szkolnictwo techniczne pod potrzeby sektora, starać się o instytuty badawcze. Do tego pojawia się nowa szansa – praca zdalna sprawia, że część specjalistów z Warszawy może rozważyć przeprowadzkę tam, gdzie jest taniej i spokojniej.

Jaką rolę powinno odgrywać państwo?

Zdecydowanie większą niż dotychczas. Polska przez 25 lat prowadziła polityki „ślepe terytorialnie” – takie same dla wszystkich, bez uwzględnienia specyfiki konkretnych miast. Radom potrzebuje trzech rzeczy od państwa: przeniesienia instytucji centralnych, wsparcia dla specjalizacji zbrojeniowej i programu dostępnych mieszkań na wynajem. To nie jest fanaberia – to wyrównywanie krzywd zadanych konkretną decyzją administracyjną.

Czy deglomeracja instytucji publicznych jest realna dla Radomia?

Jak najbardziej. Mamy precedensy – Kielce dostały Główny Urząd Miar, Kraków – Narodowe Centrum Nauki. Radom powinien walczyć o instytucje powiązane ze zbrojeniówką. Każdy przeniesiony urząd to setki miejsc pracy i efekt mnożnikowy dla całego miasta. To przenoszenie musi być jednak realne, a nie pozorne jak wydarzyło się w przypadku centrali Polskiej Grupy Zbrojeniowej, która faktycznie miejsca pracy ma w Warszawie.

Co Radom stracił najbardziej i czy da się to odrobić?

Najbardziej stracił funkcję elitotwórczą. Bez administracji regionalnej, regionalnych mediów i instytucji niezależnych od lokalnej władzy debata publiczna więdnie, a decydenci nie są wystarczająco kontrolowani. Da się to odrobić, ale okno możliwości nie jest nieograniczone. Radom jest jeszcze wystarczająco duży, żeby go uratować – za kolejne 15 lat bez impulsu spirala depopulacji może stać się nieodwracalna.

Jakie konkretne działania powinny zostać podjęte?

Radom powinien prowadzić coś na kształt własnej „polityki międzynarodowej” – walczyć o duże tematy w Warszawie, o wsparcie na poziomie centralnym. Na tym poziomie do ugrania jest np. przeniesienie centralnej instytucji, dającej miejsca pracy, takiej jak np. Urząd Patentowy, który idealnie pasowałby do dzisiejszych mocnych stron Radomia. Należy też walczyć o środki na dostępne mieszkalnictwo społeczne i inwestycje na poziomie ponadlokalnym, takie jak np. budynek opery. Radom to największe miasto bez takiego budynku. Są także różne inne sposoby na wspieranie specjalizacji gospodarczej: programy wsparcia dla zbrojeniówki czy projekty dla radomskich uczelni.

Lokalne władze oczywiście też mają narzędzia do zmiany. Przyciąganie kapitału, szkolnictwo czy wreszcie budowa lokalnej dumy to ważne rzeczy, na które władze mają bezpośredni wpływ. To pole w mojej ocenie jest w dużej mierze oddane walkowerem, Radom to dzisiaj w Polsce w dużej mierze „chytra baba z Radomia”. To krzywdzące dla mieszkańców i dla faktów.

Czy Radom ma szansę zatrzymać odpływ mieszkańców?

Tak, ale potrzebuje przekroczyć pewien próg. Kiedy pojawia się wystarczająca liczba atrakcyjnych miejsc pracy i dostępne mieszkania, ludzie przestają wyjeżdżać – a niektórzy wracają. Radom ma jeden konkretny atut: bliskość Warszawy. Część osób, które wyjechały do stolicy, może chcieć wrócić gdy zetknie się z ceną metra kwadratowego na Mokotowie i brakiem miejsca w przedszkolu.

Czy Radom potrafi wykorzystać przewagi miast średnich nad metropoliami?

Częściowo, ale niewystarczająco. Te przewagi są realne: tańsze mieszkania, brak korków, łatwiejszy dostęp do usług publicznych, bliżej rodziny. Brakuje jednak aktywnego ich komunikowania. Metropolie mają ogromne budżety marketingowe i silne marki. Radom musi być bardziej kreatywny w opowiadaniu o sobie – i zacząć to robić.

Jaką rolę odgrywa lokalna tożsamość i duma z miejsca?

Ogromną, choć trudno mierzalną. Jestem z Częstochowy i to tam najlepiej znam sytuację. Lokalne sukcesy mogą zmienić bardzo wiele –  iedy Raków Częstochowa zdobył mistrzostwo Polski, w całym mieście zmienił się nastrój – pojawiło się poczucie, że można wygrywać. Radom ma swoje odpowiedniki: karabin Grot w rękach każdego polskiego żołnierza, napoje gazowane znane w całym kraju, piękny budynek dawnego urzędu wojewódzkiego. Te historie powinny być opowiadane głośno – w szkołach, w mediach, w przestrzeni publicznej. Duma z miejsca nie bierze się znikąd, trzeba ją aktywnie budować.

Czy są w Europie miasta podobne do Radomia, którym udało się odnieść sukces?

Niemcy są najlepszym przykładem – tam sieć miast średniej wielkości działa, bo państwo świadomie rozmieszcza w nich administrację i uczelnie. Bliżej nas – czeski Ołomuniec czy słowacka Bańska Bystrzyca utrzymały funkcje akademickie i kulturalne mimo bycia „drugie” w swoich krajach. Wniosek jest prosty: sukces miast średnich nie jest przypadkiem ani efektem wolnego rynku. Wymaga świadomej polityki państwa.

Jak ocenia Pan obecny kierunek rozwoju Radomia?

Są powody do ostrożnego optymizmu, czego przykładem jest branża zbrojeniowa. Wiele miast średniej wielkości w Polsce oddałoby wszystko za taki przemysł. Ale miasto wciąż traci mieszkańców szybciej niż zyskuje nowe impulsy. Brakuje długofalowej wizji i odpowiedzi na pytanie: czym Radom chce być za 20 lat? Bez tego nawet dobre inwestycje są przypadkowe.

Jeden kluczowy element, który zdecyduje o przyszłości Radomia?

Atrakcyjne miejsca pracy dla wykształconych ludzi. Wszystko inne jest tego pochodną. Jeśli w Radomiu pojawią się sensowne zawodowo stanowiska, młodzi zostaną, powrócą ci co wyjechali, przyjdą nowi. Za tym idzie rynek konsumencki, kultura, debata publiczna. To jeden element, ale pociąga za sobą wszystko inne.

Jak Pan widzi Radom za 10–15 lat?

Radom ma potencjał, żeby stać się tym, czym jest dziś Rzeszów – miastem, które zaskoczyło wszystkich. Ma ku temu realne podstawy: zbrojeniówkę w globalnym renesansie, lokalizację blisko Warszawy i infrastrukturę, której metropolie mogą pozazdrościć. Ale scenariusz optymistyczny wymaga działania teraz. Im dłużej zwlekamy, tym trudniej odwrócić negatywne trendy. Jestem ostrożnym optymistą – pod warunkiem, że Radom przestanie czekać, aż ktoś go zauważy, i zacznie aktywnie walczyć o swoje.

Wywiad w całości autoryzowany.