Kultura i rozrywka Polska i świat Społeczeństwo Wyróżnione

Krew, maski i makabryczne dekoracje. Czy Halloween powinno wypierać polskie tradycje?

Krwawe przebrania, sztuczne rany, wizerunki demonów i czaszek – takie obrazy coraz częściej towarzyszą końcówce października również w Polsce. Halloween, wywodzące się z tradycji anglosaskiej, zyskało popularność także w naszym kraju. Warto jednak pamiętać, że już 1 listopada obchodzimy uroczystość Wszystkich Świętych, a dzień później Dzień Zaduszny. To czas o zupełnie innym znaczeniu, oparty na pamięci, szacunku i refleksji nad przemijaniem.

Halloween to zwyczaj związany z maskaradą, obchodzony wieczorem 31 października. Jego dokładna geneza nie jest jednoznacznie ustalona. Wśród możliwych źródeł wymienia się między innymi celtyckie święto związane z powitaniem zimy, znane jako Samhain, a także rzymskie obchody ku czci Pomony, bogini owoców i nasion. Współczesna forma Halloween jest szczególnie popularna w krajach anglosaskich, takich jak Stany Zjednoczone, Kanada, Irlandia czy Wielka Brytania. W Polsce zwyczaj ten pojawił się w latach 90. XX wieku.

Jego najbardziej rozpoznawalnym symbolem jest wydrążona dynia z podświetlonym wnętrzem. Towarzyszą jej jednak również motywy duchów, demonów, zombie, wampirów, czarownic, trupich czaszek czy nietoperzy. Z czasem halloweenowa estetyka zaczęła coraz mocniej czerpać z horrorów i przedstawień makabrycznych scen. W sklepach i przestrzeni publicznej pojawiają się dekoracje imitujące krew, sztuczne rany, odcięte kończyny czy przerażające twarze.

Samo spotykanie się ze znajomymi, organizowanie imprez czy wspólna zabawa nie muszą budzić kontrowersji. Trudno jednak nie zauważyć, że charakterystycznym elementem Halloween stało się wykorzystywanie obrazów śmierci, przemocy i makabry jako atrakcji. Krew, sztuczne obrażenia i przerażające przebrania mają przede wszystkim zaskakiwać i wywoływać emocje.

Warto zastanowić się, czy właśnie taki sposób przedstawiania śmierci powinien być jednym z symboli końcówki października. Zwłaszcza że niemal bezpośrednio po Halloween przypadają dni, które w polskiej tradycji mają zupełnie inny wymiar.

1 listopada obchodzimy uroczystość Wszystkich Świętych. W Kościele katolickim jest to dzień poświęcony wszystkim świętym, którzy osiągnęli zbawienie i przebywają w niebie. Uroczystość ta wiąże się z wiarą w obcowanie świętych i powszechne powołanie do świętości. Następujący po niej 2 listopada Dzień Zaduszny jest natomiast czasem modlitwy za wszystkich wiernych zmarłych.

W Polsce oba te dni wiążą się z odwiedzaniem cmentarzy, porządkowaniem grobów, składaniem kwiatów i zapalaniem zniczy. To czas wspominania rodziców, dziadków, krewnych, przyjaciół, ale również osób, które zapisały się w historii naszych miejscowości i całego kraju.

Kontrast między halloweenową „estetyką” a listopadowymi zwyczajami jest wyraźny. Z jednej strony mamy przebrania, sztuczną krew, potwory i makabryczne dekoracje. Z drugiej – ciszę cmentarzy, światło zniczy, modlitwę i pamięć o tych, którzy byli przed nami.

Wspólne odwiedzanie grobów to nie tylko coroczny zwyczaj. To przecież przede wszystkim okazja do przekazywania młodszym pokoleniom rodzinnych historii, przypominania o przodkach i budowania więzi z własną przeszłością. Warto pamiętać, że na cmentarzach spoczywają również ludzie, którzy tworzyli historię naszych małych ojczyzn, pracowali na rzecz lokalnych społeczności i walczyli o niepodległość Polski.

Podkreślmy, że nie oznacza to, że każda zagraniczna tradycja musi być odrzucana, a osoby uczestniczące w halloweenowych zabawach mają być krytykowane. Warto jednak zachować własną tożsamość kulturową i zastanowić się, jakie zwyczaje chcemy przekazywać kolejnym pokoleniom.