Na czasie O tym się mówi Radom i okolice Społeczeństwo Wyróżnione

Leo Mausbach: Radom to miasto ukrytych czempionów. Najlepsze jeszcze przed nami

Leo Mausbach – Niemiec, który ponad dekadę temu przyjechał do Polski na Erasmusa, a dziś jest radomianinem z wyboru, mężem i ojcem trójki dzieci. Pracuje w branży inwestycyjnej przy halach przemysłowych, aktywnie angażuje się w życie miasta. W tegorocznym Budżecie Obywatelskim Radomia zgłosił projekt „Mural zakładów Techmatrans – przywróćmy symbol pięknej tradycji”. Wniosek został dopuszczony do głosowania, które potrwa od 21 czerwca do 7 lipca. Rozmawiamy o jego drodze, miłości do Radomia i tym, dlaczego chce przywrócić mural jednej z ważnych radomskich firm. Rozmawiał Oskar Klich.

Zacznijmy od początku. Kim Pan jest i jak trafił do Radomia? 

Pochodzę z Niemiec, wychowałem się w Berlinie. Do Polski przyjechałem po raz pierwszy w 2012 roku na Erasmusa do Wrocławia – tuż po Euro. To był fantastyczny czas. Polska miała wtedy w Niemczech bardzo dobry wizerunek – nazywano nas „Zieloną Wyspą” na tle kryzysu w Grecji i ogólnej stagnacji w Europie. Ten kontrast mnie zafascynował. Teraz zresztą w Niemczech znów jest moment, w którym dużo się mówi o Polsce – o jej dynamice, ambicji, rozwoju i energii, której w Niemczech brakuje. 

Później kontynuowałem studia na kierunkach polsko-niemieckich – głównie w Poznaniu, wtedy poznałem swoją żonę Annę, Radomiankę. Po studiach mieszkaliśmy w Warszawie, ale gdy pojawiły się dzieci, zaczęliśmy szukać innego miejsca do życia. Warszawa stała się za droga na większe mieszkanie rodzinne. Wtedy pojawił się Radom. I to był strzał w dziesiątkę. 

Co najbardziej urzekło Pana w Radomiu, że zdecydował się Pan tu zostać na stałe? 

Radom ma idealną wielkość do życia. Wszystko jest blisko, a jednocześnie miasto jest na tyle duże, że ma własne życie kulturalne i nie jest tylko sypialnią Warszawy. Radom ma niezwykle bogatą ofertę artystyczną, literacką i muzyczną na skalę ogólnopolską. Latem jeden festiwal goni drugi. Mamy – a to tylko przykłady – Teatr Powszechny, Muzeum Malczewskiego z planowanym nowym gmachem przy Rynku, Centrum Sztuki Współczesnej „Elektrownia”, które ma stać się siedzibą polskiego Muzeum Fangora, intensywnie rozwijane Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku, dopiero co rozbudowane Muzeum Gombrowicza i w planach gruntowa przebudowa Amfiteatru. Do tego Radomska Orkiestra Kameralna z nową salą koncertową oraz przestrzeń na wielkie wydarzenia popkulturowe – jak koncert Jean-Michel Jarre na stadionie.  

Bardzo polubiłem to miasto i naprawdę się z nim utożsamiam. 

Pracuje Pan w branży inwestycyjnej. Jak z perspektywy kogoś, kto dobrze zna zarówno Niemcy, jak i Polskę, ocenia Pan dzisiejszy radomski przemysł i jego potencjał? 

Trzeba rozdzielić dwie rzeczy: inwestycyjną perspektywę z zewnętrz i lokalny, rodzimy biznes. Z zewnątrz Radom ma problem z widocznością – tak jak wiele miast, które nie są stolicami województw. Warszawa dominuje w komunikacji inwestycyjnej, brakuje też silnej instytucji promującej region. 

Ale kiedy spojrzymy na lokalny przemysł, jestem bardzo optymistyczny. Radom to miasto ukrytych czempionów. W branży metalowo-maszynowej i automatyki wyróżniają się firmy takie jak Radwag, GGG, Radmot, PMP, Lenaal, ITM, Techmatik czy Kombud, który właśnie obchodzi 35-lecie. Do tego dochodzą świetne firmy z innych sektorów: Trend Glass, KPS Food, Dr. Miele Cosmed, Zbyszko czy Stalgast. 

Inwestycje zagraniczne, jak Dürr, pomogły utrzymać i rozwijać kompetencje techniczne, ale przyszłość Polski – i Radomia – będzie oparta na rozwoju rodzimego przemysłu i kapitału. Mamy do tego doskonałe warunki: kadry, specjalizacje i coraz lepszą infrastrukturę – budowę S12, centrum intermodalne i rozwój lotniska. 

Przejdźmy do Pana projektu w Budżecie Obywatelskim. Co dokładnie zakłada mural Techmatrans i dlaczego jest dla Pana tak ważny? 

Projekt przewiduje odtworzenie kolorowego muralu zakładów Techmatrans na ścianie bocznej budynku przy ul. Traugutta 30. To bardzo newralgiczne miejsce – główny wjazd do centrum od strony dworca kolejowego w kierunku deptaku na Żeromskiego. 

Techmatrans to był ważny zakład, który projektował całe linie produkcyjne dla przemysłu samochodowego w całym bloku wschodnim. To nie jest przypadek, że właśnie w Radomiu ulokowała się niemiecka firma Dürr, która kontynuuje tę tradycję budowy maszyn i automatyki. Mam też osobiste połączenie z zakładem Techmatrans – mój teść w nim pracował. 

Ten mural jest ważny z trzech powodów. Po pierwsze – buduje dumę z naszej przemysłowej tradycji i hasła „siła w precyzji”. Po drugie – poprawia estetykę miasta, wracamy do pięknych, kolorowych murali, które kiedyś zdobiły przestrzeń publiczną. Po trzecie – daje inspirację młodym ludziom, pokazuje, że w Radomiu jest przyszłość w kierunkach technicznych i przemysłowych. 

Czy taki mural może realnie zmienić sposób, w jaki Radomianie postrzegają swoje miasto? 

Bardzo na to liczę. To element szerszego budowania tożsamości. Radom jest miastem królewskim, ma piękną tradycję historyczną i wolnościową – Radomski Czerwiec, demokrację szlachecką, której początek dała Konstytucja Nihil Novi. Odbudowuje się starówka. Popieram też pomysł odbudowy zamku jako muzeum demokracji szlacheckiej. W Berlinie niedawno odbudowaliśmy zamek królewski – pomimo początkowych sporów dotyczących rekonstrukcji, dziś wszyscy są zachwyceni. 

Ale jesteśmy też miastem przemysłowym i z tego też powinniśmy być dumni. Kiedy ludzie zobaczą mural, będą pytać rodziców i dziadków, co to było za zakład. To uruchamia rozmowę o historii miasta. To działa podobnie jak inicjatywa z odlewami symboli Radomia – zachęcam do głosowania również na inne wartościowe projekty, na przykład odlew butelki Zbyszko. 

Na koniec – optymistycznie. Jak Pan widzi przyszłość Radomia? 

Myślę, że najlepsze jest jeszcze przed nami. Miasto przeszło przez wieloletni dołek, ale teraz wyraźnie odżywa. Deptak latem tętni życiem – to coś naprawdę wyjątkowego, kamienice powoli wracają do dawnej świetności, rośnie duma mieszkańców. 

Przez lata położenie w cieniu Warszawy było dla Radomia obciążeniem i przyczyniało się do odpływu mieszkańców. Dziś ta sama bliskość staje się jednym z jego największych atutów. Radom jest miastem tak dużym, by oferować wszystko, co potrzebne do codziennego życia, i wystarczająco kameralnym, by nie tracić czasu w korkach i pośpiechu. A gdy potrzeba czegoś więcej, Warszawa jest oddalona o niewiele ponad godzinę jazdy samochodem lub pociągiem. Coraz więcej rodzin, tak jak my, świadomie decyduje się na Radom i współtworzy nową, pewną siebie i dumną tożsamość naszego miasta. 

Jeśli dobrze wykorzystamy nasze atuty – infrastrukturę, silny rodzimy przemysł i tę nową energię – Radom ma szansę stać się naprawdę mocnym ośrodkiem na mapie Polski. 

Głosowanie w Budżecie Obywatelskim Radomia 2026 trwa od 21 czerwca do 7 lipca. Zachęcamy do wsparcia projektu Leo Mausbacha – Mural zakładów Techmatrans.