Lotnisko Warszawa-Radom, otwarte ponownie w 2023 roku po kosztownej rozbudowie, wciąż zmaga się z dramatycznie niską liczbą pasażerów. W listopadzie z portu skorzystało jedynie 3665 osób, a od początku roku liczba ta wynosi zaledwie 92 tysiące. Dla porównania, w tym samym okresie z Lotniska Chopina skorzystało 22 miliony pasażerów, a Modlina – 1,5 miliona.
Obecnie w rozkładzie lotów znajduje się tylko jedno połączenie – do Larnaki na Cypr, realizowane we wtorki i soboty. Samolot spędza w Radomiu nieco ponad dwie godziny. Brak innych połączeń sprawia, że terminal niemal pustoszeje przez większość tygodnia.
Ekspert rynku lotniczego Eryk Kłopotowski wprost stwierdza w rozmowie z portalem forsal.pl, że port w Radomiu nie ma przyszłości w obecnej formie.
– Wyniki są katastrofalne, a szanse na poprawę w krótkim czasie praktycznie żadne. Moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem byłoby jego zamknięcie
mówi.
Jako alternatywę wskazuje administracyjny podział ruchu lotniczego na Mazowszu, obejmujący Chopina, Modlin i Radom, co wymagałoby zgody Komisji Europejskiej.
Równocześnie właściciel lotniska, Polskie Porty Lotnicze (PPL), przygotowuje nową strategię działania, mającą na celu przyciągnięcie przewoźników i pasażerów.
– Analizujemy różne scenariusze i szukamy sposobów na poprawę sytuacji finansowej lotniska
podkreśla Grzegorz Tuszyński, dyrektor portu.
Nowa strategia ma zostać zaprezentowana na początku 2026 roku.
Ekspert zwraca uwagę, że inwestycja była kwestionowana od początku.
– Decyzja o budowie lotniska była w dużej mierze polityczna i ekonomicznie nieuzasadniona. Trzeba się teraz poważnie zastanowić, jak uniknąć dalszych strat
podsumowuje Kłopotowski.

Źródło: Forsal.pl
