– Moja pierwsza książka powstała z fascynacji historią zwykłych kobiet – opowiada Małgorzata Król, autorka bestsellerów takich jak „Zwyczajne święte kobiety” i „Żony wielkich Polaków”. – Pewnego dnia przeczytałam historię Marianny Biernackiej, która oddała życie za ciężarną synową podczas II wojny światowej. Pomyślałam, że takich historii musi być więcej. Od tamtej pory zbieram opowieści o ludziach, którzy w codzienności potrafią przejawiać niezwykłą odwagę i pasję. Moje książki to swego rodzaju biograficzne monografie, w których historie różnych osób łączą się w jeden wątek życia. Staram się pokazywać ludzi niebagatelnych, a czytelnicy chętnie śledzą ich losy – dodaje w rozmowie z Oskarem Klichem. W wywiadzie autorka opowiadała także o początkach swojej kariery, wyzwaniach przy publikacji pierwszych książek, a także o wyjątkowym odbiorze czytelników jej najnowszych biografii i publikacji religijnych.
Pani Małgorzato, kiedy pojawiła się myśl, żeby zająć się pisaniem książek? Czy pamięta Pani moment, w którym narodziła się pasja do opowiadania historii o ludziach i przeszłości? Skąd pomysł na niebanalne tematy Pani prac?
Moją pierwszą książką była książka o „Zwyczajnych, świętych kobietach”. Pamiętam, że pewnego razu przeczytałam historię Marianny Biernackiej, która oddała swe życie za ciężarną synową podczas II wojny światowej. Pomyślałam: czy jest więcej historii takich kobiet – zwykłych, świeckich, wyniesionych na ołtarze? Okazało się, że tak, ale są one „porozrzucane” w wielu, wielu książkach. Wówczas narodziła się we mnie myśl, aby stworzyć jedną, w której byłyby zebrane takie historie. I takie właśnie książki tworzę do dziś – swego rodzaju monografie biograficzne, które zawierają historie kilku/kilkunastu osób łączących się ze sobą w jednym elemencie życia, w jednym wątku. Tak właśnie zaczęła się pasja do pisania książka, która trwa. Pomysły na książki wymyślam sama, staram się przedstawiać ludzi niebagatelnych, odważnych, z niezwykłymi marzeniami albo z charakterystycznym życiorysem.
Jak wyglądały Pani początki jako autorki? Czy pierwsze książki od razu spotkały się z zainteresowaniem czytelników, czy raczej była to droga pełna prób i błędów?
Przyznam się, iż z każdą kolejną książką jest mi łatwiej. Kiedyś ja zabiegałam o wydawnictwo, teraz wydawnictwo „naciska” na kolejne książki. Jeśli chodzi o moją pierwszą książkę, wspomniane „Zwyczajne, święte kobiety” – zajęło mi to długo czasu, aby znaleźć wydawnictwo, które zgodzi się wydać książkę. W sumie od czasu jej napisania do wydania minęły około dwa lata. Obecnie wygląda to tak, że nie zawieram umowy przed rozpoczęciem pisania, ale po zakończeniu prac nad książką. Wcześniej jednak przedstawiam pomysł wydawnictwu, z którym stale współpracuje i zaczynam pisać, gdy pomysł zostanie zaakceptowany. Teraz jestem w miarę doświadczona i w porównaniu z początkami mojej drogi umiem lepiej negocjować warunki umowy czy zwracać uwagę na szczegóły, np. w kwestii praw autorskich.
Wiele Pani książek opowiada o postaciach z historii Polski – zarówno znanych mężczyznach, jak i kobietach stojących u ich boku. Skąd wzięło się to zainteresowanie historią i biografiami?
Lubię historię, filmy i książki historyczne. Interesuje mnie życie w dawnych epokach, zwłaszcza różnice pod względem społecznym. Interesują mnie szczególnie sfery, które dziś już nie funkcjonują– arystokracja, szlachta, ziemiaństwo. Można tam znaleźć wiele inspiracji dla współczesnych osób, zwłaszcza postaci kobiet, które mimo panujących schematów dążyły do realizacji własnych marzeń i pasji.
Książka „Żony wielkich Polaków. Od Kochanowskiego do Moniuszki” to tytuł, który przyciągnął uwagę czytelników. Co najbardziej zaskoczyło Panią w trakcie pracy nad historiami tych kobiet? Z jakim odbiorem się Pani spotkała?
Zaskoczyło mnie, jak mało wiemy o małżonkach wybitnych polskich pisarzy, poetów, malarzy, kompozytorów, itd. Wydawałoby się, iż wiodły one szczęśliwe życie, ale fakt, że ktoś miał wybitny talent lub umiejętności nie oznacza, że był on dobrym, wrażliwym człowiekiem. Zaskoczyło mnie, że w większości przypadków te kobiety niosły na barkach nie tylko sławę męża, ale jego trudności charakteru. Oczywiście zdarzały się też małżeństwa szczęśliwe, zgrane, jak w przypadku Matejków. To niezwykłe, ile dzięki takim historiom można dowiedzieć się o prywatnym życiu wielkich ludzi i ogólnie o życiu małżeńskim w dawnych czasach. Cieszę się, że ta książka jest bardzo pozytywnie odbierana i przyznam skromnie, że ze wszystkich moich książek biografie żon wielkich Polaków sprzedają się najlepiej.
W ostatnich latach pojawiło się kilka Pani publikacji o kobietach świętych, jak „Zwyczajne święte kobiety” czy „Chce być święta! Opowieści o kobietach Boga”. Skąd pomysł na taki cykl i jakie przesłanie chciała Pani w nich zawrzeć?
Opowiedziałam jak narodziła się moja pasja do pisania. Kiedy ukazała się książka „Zwyczajne święte kobiety” zobaczyłam, że są jeszcze inne postacie, które wpasowują się w mój klucz. Szukam bowiem historii świeckich kobiet, bez żadnych szczególnych znaków. Mają to być zwykłe żony, matki, lekarki, nauczycielki, itd., które w swym codziennym życiu dążyły do świętości. Z tego zamysłu powstał cały cykl, który zresztą się nie skończył, ponieważ szukam materiałów do kolejnej książki. Chciałabym zaprzeczyć stereotypowi, że święty to osoba duchowna albo człowiek, który miał wizje, stygmaty, itp. Jestem katoliczką i chciałabym, aby jak najwięcej osób zrozumiało, że każdy chrześcijanin powołany jest do świętości i że nie jest to wcale trudne zadanie, a tym bardziej zadanie zarezerwowane dla osób wyjątkowych. Mam nadzieję, że moje książki religijne pomagają ukształtować ludziom tę świadomość.
W Pani książkach świętość często łączy się z codziennością, a historia z duchowością. Czy trudno znaleźć ten balans między faktami historycznymi a emocjonalnym, ludzkim wymiarem opowieści?
Tak, czasem może być trudno, zwłaszcza jeśli w jednej książce piszę o „Zwyczajnych świętych kobietach”, a w drugiej o „Słynnych i wpływowych kochankach” (śmiech). Jednakże ukazywanie zwykłej drogi człowieka do świętości uważam za misję, wynikającą z mojej wiary. Książki historyczne natomiast to pasja, aby pokazywać życie wielkich lub znanych postaci ze zwykłej perspektywy, poprzez opowieści o ludziach z ich środowiska – 0 ludziach z krwi i kości, z własnymi problemami, wyzwaniami, troskami i radościami. Chciałabym, aby czytelnik czytając te opowieści przeniósł się wyobraźnią w tamte czasy, aby mógł wczuć się w emocje opisywanej osoby i samemu ocenić, czy miała trudne czy łatwe życie.
Obok książek o kobietach pojawiają się też tytuły takie jak „Polscy Hipokratesi” czy „Chłopcy malowani”. Jak wybiera Pani bohaterów swoich publikacji? Czy to bardziej wynik zainteresowania tematem, czy odkrycia konkretnej postaci?
Dobór bohaterów należy do mnie – wydawnictwo zostawia mi w tym względzie swobodę, czasem jedynie coś sugeruje. Myślę, że jest to bardziej wynik zainteresowania konkretną postacią. Bywa, iż usłyszę lub przeczytam ciekawostkę o danej osobie i pragnę poznać ją bliżej. To dla mnie niesamowite, pozytywne uczucie, kiedy mogę odkrywać całą historię jej życia – jej problemy, słabości, miłostki, itd. Następnie szukam postaci z kręgu jej środowiska, aby połączyć różne historie w jedną książkę. W moich publikacjach najważniejsza jest osoba, jej emocje, odczucia, przeżycia. Można się o tym przekonać np. we wspomnianej książce pt. „Polscy Hipokratesi” – nie skupiałam się na osiągnięciach wybitnych polskich medyków, ale na ich życiowych rozterkach, wyzwaniach, sukcesach, itd. To ciekawy przegląd „Najświetniejszych lekarzy Rzeczpospolitej” od Jana Radlicy przez m. in. Reginy Pilsztynowej (lekarki w sułtańskim haremie), Henryka Jordana, Tytusa Chałubińskiego, aż do Zbigniewa Religi.
Jak wygląda Pani praca nad książką? Od czego zaczyna się cały proces – od kwerendy w źródłach, rozmów z ekspertami, a może od jakiegoś inspirującego zdania, które przychodzi do głowy?
Ponieważ, jak wspomniałam, moje książki mają formę monografii biograficznych, każdy rozdział to oddzielna historia. Kiedy mam już pomysł na książkę (i najczęściej na jej tytuł) dobieram bohaterów. Materiałów szukam dla konkretnego bohatera/bohaterki, a więc dopiero kiedy napiszę rozdział o jednej osobie, robię kwerendę dla następnej. Są to książki popularnonaukowe, więc korzystam przede wszystkim z dostępnych źródeł; ponieważ staram się oddać „ducha” dawnych czasów, ważnym źródłem są dla mnie opracowania udostępniane w bibliotekach cyfrowych. W ostatnim czasie jednak staram się także szukać „żywych” źródeł i tak na przykład w najnowszej książce pt. „Żony wielkich Polaków. Od Żeromskiego do Tuwima” opisana została Stefania Marchew, małżonka Juliana Tuwima. Miałam okazję zwiedzić miasto, w którym się urodziła i przejść przez Tomaszów Mazowiecki jej śladami. Poznałam także Inowłódz, gdzie bywał nastoletni Julian Tuwim, przejść się aleją wśród drzew, za którymi niegdyś stały letniskowe wille dla mieszczańskich rodzin, gdzie młody poeta wzdychał do Halinki, pierwszej miłości, która również pochodziła z Tomaszowa Mazowieckiego. To naprawdę fascynująca historia, mało znana, a poznałam ją bardzo dobrze dzięki pomocy tomaszowskiej Fundacji „Pasaże Pamięci” i pracownikom Muzeum w Tomaszowie – udostępnili mi niepublikowane materiały, zatem ten rozdział w mojej twórczości jest „innowacyjny”, bowiem po raz pierwszy poznałam tak „żywo” historię mojej bohaterki.
Czy czytelnicy często kontaktują się z Panią po lekturze książki? Które reakcje najbardziej zapadły Pani w pamięć?
Spotykam się z bardzo pozytywnymi reakcjami podczas spotkań autorskich, co bardzo mnie cieszy. Zdarza się również, że czytelnicy kontaktują się ze mną po lekturze książki. Najczęściej chcą o coś dopytać, np. jak znalazłam materiały do książki.
Czy może Pani zdradzić, nad czym obecnie Pani pracuje? Czy planuje Pani kontynuować tematykę historyczno-biograficzną, czy może czeka nas coś zupełnie nowego?
Oczywiście, zapowiedzenie kolejnych publikacji to sama przyjemność. Przedstawiam przede wszystkim historie kobiet odważnych, niezwykłych, łamiących konwenanse. Obecnie pracuję nad książką o polskich emancypantkach, entuzjastkach i feministkach. To ciekawe, jak zupełnie inne schematy społeczne panowały w Polsce w XIX w. Na szczęście, dzięki takim kobietom jak moje bohaterki dziś każda dziewczyna może studiować medycynę, prawo, weterynarię i inny, dowolny kierunek. Chciałabym następnie opisać Polki, które jako pierwsze wywalczyły prawo do wykonywania danych zawodów. Tak więc, planuję kontynuować tematykę historyczno-biograficzną. Mogę zdradzić, że marzy mi się napisanie powieści obyczajowej z wątkami zaczerpniętymi z historii mojej babci, Jadwigi. Nie specjalizuję się jednak w powieściach i wydaje mi się to trudnym zadaniem. Ale mam nadzieję, że kiedyś mi się uda. Na razie jestem zadowolona z pomysłów na książki popularnonaukowe o tematyce historycznej.

