– Dało mi to bardzo dużo siły, wytrwałości. Nauczyło mnie pokory. Cieszę się, że mogłem pomagać ludziom przez ten cały okres czasu i mam nadzieję, że nadal będę mógł to robić, dopóki mi siły starczy – mówił Paweł Tuzinek, prezes zarządu oddziału powiatowego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych Rzeczypospolitej Polskiej. W rozmowie z Oskarem Klichem opowiedział o rodzinnej tradycji strażackiej, wieloletniej służbie w PSP i OSP oraz o wyzwaniach i radości pracy z młodzieżą.
Panie Pawle, jak to wszystko się zaczęło? Skąd wzięła się u Pana pasja do straży pożarnej? Czy w rodzinie byli jacyś strażacy?
Generalnie moja historia związana ze strażą pożarną to jest historia rodzinna, tradycja rodzinna. Mój dziadek Roman był Komendantem w Skaryszewie, był Komendantem Miejsko-Gminnym. Mój tata również był naczelnikiem Ochotniczej Straży Pożarnej w Skaryszewie i Komendantem Miejsko-Gminnym. No i ja również, zarażony tą pasją od urodzenia, że tak powiem, pracowałem na to, aby być strażakiem.
Po skończeniu szkoły średniej poszedłem do szkoły aspirantów Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie. Zostałem strażakiem nie tylko ochotniczym, ale i zawodowym, dalej kontynuowałem swoją karierę, wspierając Ochotniczą Straż Pożarną. Od ponad 30 lat jestem już w zarządzie OSP w Skaryszewie. Obecnie jestem naczelnikiem OSP. Przez 2 kadencje, czyli 10 lat byłem komendantem miejsko-gminnym Związku Ochotniczych Straży Pożarnych w Skaryszewie. Obecnie jestem prezesem Miejsko-Gminnym Związku w Skaryszewie oraz Prezesem Oddziału Powiatowego ZOSP RP w Radomiu – już drugą kadencję.
Wraz z moimi współpracownikami, dobrym zespołem, pracuję społecznie dla dobra lokalnego społeczeństwa, współpracując z samorządami gminnymi powiatu radomskiego.
A tak cofając się do tych początków – w jakich okolicznościach stawiał Pan pierwsze kroki jako strażak? Zaczynał Pan jako nastolatek w OSP?
Bardzo duży wpływ na to miał mój dziadek. To on mnie zabierał zawsze do straży i on był moim wzorem na początku. Był dużym autorytetem dla mnie. Jego postawa zawsze była godna podziwu i ja zawsze patrzyłem na niego z zadowoleniem, z dumą, że on potrafi to wszystko spoić. Zawsze szedł na początku i prowadził całą kompanię. Później już mój tata, który przejął po dziadku aktywność w OSP był też mocno zaangażowany, pokazywał mi drogę – w jaki sposób mam pracować w straży i w życiu, pokazywał, jak być dobrym, uczciwym człowiekiem.
Zaczynałem od ochotniczej straży pożarnej, a później podjąłem decyzję, że w szkole średniej skieruję się w stronę zawodowej straży pożarnej. Zawsze to było moje marzenie. Będąc w OSP zobaczyłem czym jest praca społeczna i dostrzegłem, że pomaganie mamy we krwi. Natomiast chciałem się dalej rozwijać, wykonywać ten zawód na co dzień być profesjonalnym strażakiem, marzyłem o tym, żeby być strażakiem zawodowym.
Jak wyglądały początki w szkole strażackiej i czym różni się dziś straż ochotnicza od zawodowej?
Początki nie były łatwe ale ja miałem o tyle lepszą sytuację od moich kolegów że ja miałem do czynienia ze strażą pożarną i wiele zagadnień nie były mi obce.
Dzisiaj różnica między strażą ochotniczą a zawodową polega przede wszystkim na charakterze służby. Strażak Państwowej Straży Pożarnej wykonuje zawód pełni służbę w systemie zawodowym, dyżuruje, szkoli się. Strażacy ochotnicy działają społecznie, najczęściej w swoich małych, lokalnych ojczyznach. To ludzie, którzy mają swoje rodziny, pracę, obowiązki, a mimo to są gotowi zostawić wszystko i ruszyć na pomoc drugiemu człowiekowi.
Trzeba jasno powiedzieć, że dzisiejsze Ochotnicze Straże Pożarne mają coraz lepszy, często bardzo profesjonalny sprzęt, zaplecze i wyszkolenie. Ale mimo tego nadal pozostają formacją ochotniczą, opartą na bezinteresowności, wspólnocie i gotowości do pomocy.
Ile lat spędził Pan w Państwowej Straży Pożarnej?
28 lat. Przez długi okres – 18 lat – byłem dowódcą zmiany na Jednostce Ratowniczo-Gaśniczej nr 2 w Radomiu. Ten okres wspominam najlepiej. Przez pryzmat mojej służby Państwowa Straż Pożarna bardzo się zmieniła na moich oczach w profesjonalną służbę ratowniczą. Dziś to szeroki wachlarz ratownictwa. Podczas mojej służby wyjeżdżałem do dużej ilości zdarzeń, przewijało się mnóstwo osób. Dzisiaj moi wychowankowie zajmują wysokie stanowiska w Państwowej Straży Pożarnej. Jestem z nich bardzo dumny.
Są jakieś konkretne wydarzenia, które szczególnie zapadły Panu w pamięć?
Takich wydarzeń było bardzo dużo — od trudnych akcji ratowniczo-gaśniczych, przez ludzkie tragedie, po momenty, kiedy udało się uratować życie, zdrowie czy dorobek całych rodzin. Ale jeśli miałbym wskazać coś, co szczególnie zostaje w sercu, to jest to świadomość, że udało nam się wychować pokolenie strażaków. Ludzi, którzy dziś służą w OSP, PSP, działają na rzecz swoich miejscowości i niosą pomoc innym. To daje ogromną satysfakcję i poczucie, że ta praca miała głęboki sens.
Obecnie pełni Pan funkcję prezesa Zarządu Oddziału Powiatowego ZOSP RP. Na czym polega ta praca i jakie są największe wyzwania dla OSP w powiecie radomskim?
Oddział Powiatowy ZOSP RP w Radomiu skupia 12 oddziałów gminnych i miejsko-gminnych oraz 88 jednostek OSP. Nasza praca polega przede wszystkim na wspieraniu jednostek, koordynowaniu działań, organizowaniu szkoleń, ćwiczeń, zawodów, spotkań oraz inicjatyw dla młodzieży i druhów seniorów.
Ogromną siłą naszego Oddziału są ludzie, działacze, druhny i druhowie, którzy są mocno zaangażowani w służbę na rzecz bezpieczeństwa w swoich małych Ojczyznach. Bardzo ważna jest dla nas współpraca z samorządami, Państwową Strażą Pożarną, Policją, szkołami i partnerami społecznymi.
Jednym z moich głównych celów jest rozwój Młodzieżowych Drużyn Pożarniczych. Dziś mamy ich już 50 w powiecie i to jest ogromny kapitał na przyszłość.
Jak zmieniła się współpraca między OSP a PSP przez ostatnie 10-15 lat?
Zawsze była na wysokim poziomie i taka symbioza musi być. Państwowa Straż Pożarna jako profesjonalny partner pomaga nam w szkoleniach i przygotowuje do działań ratowniczo-gaśniczych. W wielu OSP są funkcjonariusze PSP a to daje ogromną wartość dodaną. Razem ramię w ramię działamy dla bezpieczeństwa obywateli.
Co jest dziś największą dumą, gdy patrzy Pan na OSP Skaryszew i druhów?
Dumny jestem, że ochotnicze straże to dziś dobrze umundurowana, dbająca o bezpieczeństwo formacja – zarówno o bezpieczeństwo obywateli, jak i własne. Dużo się zmieniło w dbaniu o wizerunek strażaka ochotnika, dbaniu o sprzęt i profilaktykę zdrowia. Gdy patrzę na OSP Skaryszew jestem dumny z ludzi, ze sprzętu jaki posiadamy, że zbudowaliśmy kapitał na przyszłość. I że udaje nam się przekazywać wartości, dbając o tradycje i historię naszej OSP. Jestem dumny ze swoich strażaków, że możemy pomagać ludziom nie tylko podczas działań ratowniczo-gaśniczych ale tak po prostu na co dzień.
Jakie ma Pan plany na najbliższe lata?
Moje plany na najbliższe lata są związane przede wszystkim z dalszą służbą w strukturach OSP i Związku OSP RP. Pełnię funkcję naczelnika OSP Skaryszew oraz prezesa Zarządu Oddziału Miejsko-Gminnego ZOSP RP w Skaryszewie. Zostałem wybrany na kolejną, pięcioletnią kadencję, co traktuję jako duże zobowiązanie i dowód zaufania.
Chciałbym dalej kontynuować pracę w Zarządzie Oddziału Powiatowego ZOSP RP w Radomiu, wskazywać kierunki działania i wspólnie z moimi współpracownikami rozwijać to, co już udało się zbudować. Jednocześnie bardzo zależy mi na tym, aby stopniowo przekazywać doświadczenie młodszemu pokoleniu i przygotowywać nowych liderów, którzy w przyszłości będą kontynuować tę służbę.
W sobotę w Przytyku odbędzie się VII Spotkanie Młodzieżowych Drużyn Pożarniczych Powiatu Radomskiego. Co to za wydarzenie?
To już siódma edycja Spotkania Młodzieżowych Drużyn Pożarniczych Powiatu Radomskiego i jedno z większych wydarzeń młodzieżowych w naszym środowisku strażackim. W Przytyku spotkają się młode druhny i druhowie z całego powiatu – 25 drużyn, ponad 150 uczestników, a razem z opiekunami, organizatorami i gośćmi około 300 osób.
W programie zaplanowano grę terenową, małe zawody sportowo-pożarnicze, turniej wiedzy pożarniczej oraz panel szkoleniowy dla opiekunów MDP. To wydarzenie łączy edukację, rywalizację, integrację i dobrą zabawę. Wydarzenie jest otwarte dla mieszkańców – zapraszamy, będzie grill i ognisko.
Jaką radę dałby Pan młodym chłopakom i dziewczynom, którzy myślą o wstąpieniu do straży?
Dzisiaj OSP jest bardzo otwarta na młodzież. Mundur to nie tylko udział w działaniach ratowniczych, ale także szkoła charakteru, odpowiedzialności, patriotyzmu, wolontariatu, szacunku do drugiego człowieka i pracy w zespole. Serdecznie zapraszamy młodych ludzi do OSP. To miejsce, w którym można pomagać innym, zdobywać doświadczenie, poznawać wartościowych ludzi i robić coś naprawdę ważnego dla siebie i innych.
I na sam koniec – co dla Pana osobiście znaczy bycie strażakiem?
Bycie strażakiem to dla mnie powód do ogromnej dumy. Jestem dumny, że mogłem i nadal mogę służyć ludziom. Jestem dumny z tego, że moi synowie również wybrali tę drogę, i jestem dumny ze swoich wychowanków, którzy dziś niosą pomoc innym. Straż dała mi bardzo wiele — satysfakcję, siłę, wytrwałość, ale też pokorę. Cieszę się, że nadal mogę pomagać ludziom i mam nadzieję, że jeszcze długo będę mógł służyć tej pięknej idei, jaką jest straż pożarna.

