Fałszywe alarmy bombowe ponownie sparaliżowały pracę instytucji publicznych w wielu regionach Polski. W czwartek ewakuowano m.in. Miejski Urząd Pracy w Radomiu, urzędy, szkoły i szpitale w innych częściach kraju. To kolejna odsłona zjawiska, które od lat angażuje służby, powoduje straty finansowe i wywołuje niepokój wśród mieszkańców.
W czwartek, 25 czerwca, służby ratunkowe i policja zostały postawione w stan gotowości po serii zgłoszeń dotyczących rzekomo podłożonych ładunków wybuchowych w różnych częściach kraju. Jednym z obiektów objętych procedurami bezpieczeństwa był Miejski Urząd Pracy przy ulicy Żeromskiego 75A w Radomiu.
Po otrzymaniu informacji o możliwym zagrożeniu ewakuowano wszystkich pracowników oraz osoby przebywające w budynku. Na miejsce skierowano zastępy straży pożarnej i policję. Funkcjonariusze sprawdzali obiekt oraz jego najbliższe otoczenie.
Podobne zgłoszenia pojawiły się tego samego dnia w wielu innych miastach. Alarmy dotyczyły między innymi budynków administracji publicznej w powiecie wadowickim, ratusza w Konstancinie-Jeziornie oraz szeregu innych obiektów użyteczności publicznej.
W Konstancinie-Jeziornie ewakuowano ponad 120 osób z budynku urzędu miasta, Centrum Usług Wspólnych, filii starostwa powiatowego oraz oddziału banku. Władze zdecydowały o zamknięciu urzędu dla mieszkańców do końca dnia.
Podobne działania prowadzono w powiecie wadowickim, gdzie zgłoszenia dotyczyły siedziby starostwa powiatowego, Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego oraz Urzędu Gminy Tomice.
Dzień wcześniej, 24 czerwca, ewakuowano około 300 osób ze Szpitala Miejskiego im. Franciszka Raszei w Poznaniu. Do służb wpłynęła informacja o możliwym podłożeniu ładunku wybuchowego. Na miejsce skierowano pięć zastępów straży pożarnej oraz policję.
Nieoficjalnie wiadomo, że podobne wiadomości mogły trafić także do innych placówek medycznych w Poznaniu. O ewentualnych ewakuacjach decydowały dyrekcje szpitali po analizie ryzyka.
To nie pierwszy taki przypadek w naszym regionie. Zaledwie dwa tygodnie wcześniej, 10 czerwca, alarmy bombowe ogłoszono w kilku szkołach w Radomiu i powiecie radomskim.
Działania służb prowadzono wówczas między innymi w Zespole Szkół Skórzano-Odzieżowych, Stylizacji i Usług przy ulicy Śniadeckich, Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego nr 2 przy ulicy Kościuszki, Medycznej Szkole Policealnej przy ulicy Stare Miasto oraz Liceum Ogólnokształcącym im. Mikołaja Kopernika w Iłży.
Każde tego typu zgłoszenie wymaga uruchomienia procedur bezpieczeństwa i zaangażowania znacznych sił policji oraz straży pożarnej.
Eksperci od lat wskazują, że autorom fałszywych alarmów często zależy przede wszystkim na wywołaniu chaosu, dezorganizacji pracy instytucji oraz wzbudzeniu niepokoju społecznego. W wielu przypadkach zgłoszenia rozsyłane są jednocześnie do dziesiątek, a nawet setek placówek w całym kraju.
Temat ten już 6 lat temu analizował redaktor naczelny portalu TwojRadom.pl Adam Szabelak. W opublikowanym w 2020 roku artykule „Plaga fałszywych alarmów bombowych w Polsce. W tle działalność wywiadów?” zwracał uwagę na skalę zjawiska oraz pojawiające się w przestrzeni publicznej spekulacje dotyczące możliwego wykorzystywania internetowych grup zajmujących się rozsyłaniem fałszywych zgłoszeń przez zagraniczne służby specjalne.
Adam Szabelak podkreślał jednocześnie, że tego typu działania mogą służyć nie tylko wywoływaniu dezorganizacji i angażowaniu służb ratunkowych, ale także testowaniu reakcji państwa na sytuacje kryzysowe.
Jak zauważył, niezależnie od rzeczywistych motywów sprawców, fałszywe alarmy od lat stanowią poważny problem dla polskich instytucji publicznych. Każde takie zgłoszenie wymaga bowiem uruchomienia kosztownych procedur bezpieczeństwa, angażuje policję, straż pożarną i inne służby oraz powoduje realne utrudnienia dla mieszkańców.
Cały tekst redaktora naczelnego dostępny jest TUTAJ.
Zaznaczmy, że choć zdecydowana większość takich alarmów okazuje się fałszywa, służby nie mogą ich lekceważyć. Każde zgłoszenie musi zostać zweryfikowane, ponieważ nawet pojedynczy prawdziwy przypadek mógłby doprowadzić do tragedii.
Przypomnijmy, że zgodnie z obowiązującymi przepisami osoba wywołująca fałszywy alarm może usłyszeć zarzut sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób albo mienia w znacznych rozmiarach. Za takie działanie grozi kara nawet do 8 lat pozbawienia wolności.
Dodatkowo sprawcy mogą zostać obciążeni kosztami akcji ratunkowej oraz działań prowadzonych przez policję, straż pożarną i inne służby.

