Nie wiem, jak inni kibice Radomiaka, ale ja przed wczorajszym meczem z Widzewem remis brałem w ciemno. Paradoksalnie po ostatnim gwizdku pozostał jednak niedosyt. Byliśmy lepsi, mieliśmy swoje sytuacje, ale do zwycięstwa zabrakło tego, czego w ostatnim czasie brakuje nam zdecydowanie za często, czyli skuteczności.
Mówiłem niejednokrotnie, że pozbycie się najskuteczniejszego napastnika (Mauridesa) może okazać się złym pomysłem. Jak na razie niestety wygląda na to, że moje przypuszczenia się sprawdzają. Możemy dobrze grać, możemy tworzyć sytuacje, ale ktoś w końcu musi jeszcze umieć zamienić je na bramki. Radomiak w tym sezonie strzelił sześć goli i pod tym względem jest lepszy od dwóch innych ekip. Jednak Zieloni rozegrali siedem spotkań, a Zagłębie Lubin oraz Wisła Płock pięć.

Nie oznacza to jednak, że po tym meczu należy narzekać. Wręcz przeciwnie, gdyż jest sporo pozytywów. Mamy nową parę stoperów, która naprawdę daje radę (kto się spodziewał takiego scenariusza przed sezonem?). Zagraliśmy drugi ligowy, a trzeci (licząc Puchar Polski) mecz w sezonie na zero z tyłu. Nie oddajemy środka pola, a przede wszystkim widać, że drużyna podniosła się po kryzysie.
Po trzech porażkach z rzędu mamy już serię czterech spotkań bez przegranej. I to jest chyba w tym momencie najważniejsze. Kryzys został zatrzymany i w spokoju czekamy na kolejnego rywala, którym będzie nieobliczalny Piast Gliwice. Bilans graczy Daniela Myśliwca w tym sezonie wynosi 4 zwycięstwa, 1 remis, 3 porażki i 16:13 w bramkach.
