Sport

Radomiak nie może karmić rywala. Zapowiedź 28. kolejki Ekstraklasy

Przed nami bardzo interesująca 28. kolejka PKO BP Ekstraklasy. Oprócz naszego spotkania ciekawie zapowiada się w Łodzi, Krakowie oraz w Gliwicach.

Sobotę zaczynamy meczem Widzew – Termalica. Goście po wygranej w minionej serii spotkań nie przyjadą do Łodzi po przysłowiową pietruszkę. Pierwsze tegoroczne zwycięstwo pozwala im wciąż marzyć o utrzymaniu. I żeby te marzenia były za tydzień realne, nie mogą przegrać z Widzewem. Z Widzewem, który po zmianie trenera nie doznał jeszcze smaku porażki, ale jak to się mówi: kij ma dwa końce. Łodzianie zaczęli od zwycięstwa, ale później zanotowali trzy remisy. Ostatni, grając przez większość meczu z przewagą jednego zawodnika. Nie jestem ekspertem od mowy ciała czy czytania z ruchu warg, ale oglądając mecz Raków – Widzew można było zauważyć, że w drużynie Vukovicia pojawiają się napięcia. Machanie rękami, krzyki i fochy. Nie ma jedności, dlatego nie ma wyników. Jeszcze kilka tygodni temu postawiłbym duże pieniądze na zwycięstwo gospodarzy, dzisiaj nie jestem taki pewien. Dla mnie w tym spotkaniu nie ma faworyta.

Dzień później mamy kolejny ciekawy mecz. Cracovia podejmie Arkę. „Pasy” w ostatnich pięciu spotkaniach przegrały aż cztery mecze i w razie jakiejkolwiek straty punktów w niedzielę mogą włączyć się do walki o utrzymanie. Zimą nikt przy Kałuży nie myślał o spadku, a teraz kibice z niepokojem spoglądają na dolną część tabeli. Do Krakowa przyjedzie Arka, która ma nowego trenera, dobrze nam znanego Dariusza Banasika. Tydzień temu Arka wygrała, więc w niedzielę będzie chciała pójść za ciosem, bo w razie zwycięstwa zrówna się punktami właśnie z Cracovią. Klub z Trójmiasta nie radzi sobie na wyjazdach, ale właśnie po to zmieniono szkoleniowca, by drużyna zanotowała poprawę.

Z kolei w poniedziałek Piast zagra z Pogonią. Piast, który ma dobrą wiosnę, będzie chciał zrehabilitować się za porażkę z czerwoną latarnią ligi. Ponadto wygrana z Pogonią pozwoli drużynie Myśliwca odetchnąć i odskoczyć rywalowi na cztery punkty. Co do Portowców, to oni podobnie jak wspomniana wcześniej Arka, nie radzą sobie w delegacji. W tabeli wyjazdowej zajmują przedostatnie miejsce, a dwa ostatnie spotkania zakończyły się porażkami.

Na koniec zostawiłem naszego Radomiaka, który jedzie do Lubina. Zagłębie doznało kryzysu (seria trzech porażek), którego się spodziewałem. Nie można bowiem ciągle wygrywać na farcie. Oglądałem ich poprzednie mecze i odnoszę wrażenie, że wygrywali głównie dzięki błędom rywali oraz odrobinie szczęścia. A ono nigdy nie trwa wiecznie, więc prędzej czy później musiała przyjść zadyszka (podobnie jak wcześniej w przypadku Wisły Płock). My natomiast potrzebujemy tych punktów jak piekarz mąki czy drożdży, więc oczekuję od naszych piłkarzy, że w sobotę będą walczyć na każdym metrze boiska, bez odstawiania nóg. Zagłębie nie lubi grać atakiem pozycyjnym ani agresywnie prasować, ale musimy pamiętać o jednym: nie wolno nam karmić rywala. Zieloni nie powinni popełniać niewymuszonych błędów.

W tym sezonie z „Miedziowymi” spotkaliśmy się dwukrotnie w Radomiu. Pod koniec września przegraliśmy po dogrywce 0:2 w Pucharze Polski, ale półtora tygodnia później pokonaliśmy ich 3:1 w lidze. Na koniec warto wspomnieć, że jeśli Radomiak nie wygra w sobotę, to seria meczów bez wygranej urośnie do pięciu spotkań.