PAP Polityka Polska i świat Społeczeństwo

Szef MSWiA: będzie uruchomiona specjalna aplikacja do ostrzegania ludności

Fot. PAP/Wojtek Jargiło Tarnawa-Kolonia, 30.07.2026. Szef MSWiA Marcin Kierwiński podczas wypowiedzi dla mediów w miejscu upadku obiektu w okolicach miejscowości Tarnawa-Kolonia, 30 bm. Najprawdopodobniej był to rosyjski pocisk balistyczny CH101. Według Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych o godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto obiekt, dla jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16. W miejscu upadku obiektu powstał krater o średnicy ok. 10 m. Na miejscu trwają działania operacyjne i zabezpieczające. (sko) PAP/Wojtek Jargiło

Szef MSWiA Marcin Kierwiński poinformował, że w ciągu kilkunastu najbliższych tygodni będzie uruchomiona specjalna aplikacja regulująca kwestie ostrzegania ludności. Jak zaznaczył, priorytetem jest systematyczne uzupełnianie zaległości i budowa nowoczesnego, skutecznego systemu reagowania na zagrożenia.

Jak powiedział w piątek w TVN24 minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, system ostrzegania podczas czwartkowego incydentu w Tarnawie-Kolonii zadziałał skutecznie.

– Wczoraj system opierał się na informowaniu syrenami alarmowymi, bo jest to najszybsze. Łączny czas trwania tego zagrożenia to było 13 minut

zaznaczył.

Jak dodał, w momencie, w którym RCB otrzymało informację o możliwym zagrożeniu, w ciągu kilkunastu minut zostały włączone syreny alarmowe. Dodał, że przedmiotem dokładnej analizy będzie sprawdzenie, czy syreny zostały uruchomione w odpowiednich powiatach za późno.

– Jedna rzecz to jest system ostrzegania, a druga to jest ewentualne poinformowanie o tym co się zdarzyło. Jeżeli mamy mało czasu – jest taka jak wczoraj sytuacja – to w trakcie tych pięciu, dziesięciu minut nie przyjdzie pełna informacja a z diagnozą alertem RCB, bo po prostu na to nie ma czasu

dodał.

Podkreślił, że „Poradnik Bezpieczeństwa” jasno wskazuje, jak postępować po usłyszeniu sygnału alarmowego. Jeśli nie ma innych komunikatów służb, należy pozostać w bezpiecznym miejscu najlepiej z dala od okien, aż do odwołania alarmu.

– Żyjemy w czasach, w których wiedza o tym, co oznaczają sygnały alarmowe i jak na nie reagować, musi stać się powszechną umiejętnością

zaznaczył.

Jak ocenił Kierwiński, nawet jeśli czasie 13 minut dotarłyby wszystkie SMS-y, to w nocy nie każdy ten alert by odczytał. Szef MSWiA zapowiedział nowe rozwiązania planowane w tej kwestii przez rząd. – Będzie uruchomiona specjalna aplikacja w ciągu kilkunastu najbliższych tygodni, która będzie tego typu kwestie regulować – powiedział.

– Nie wiem, czy będzie to w mObywatelu, cały czas zastanawiamy się na tym. Ale ma on około 14 milionów użytkowników, na pewno z tej bazy skorzystamy

zaznaczył.

– W obszarze ochrony ludności przez wiele lat istniały istotne braki, dlatego dziś naszym priorytetem jest systematyczne uzupełnianie tych zaległości i budowa nowoczesnego, skutecznego systemu reagowania na zagrożenia

dodał.

Kierwiński poinformował również, że w sprawie brutalnego ataku na ukraińską parę we Wrocławiu, trzeci podejrzany został już zidentyfikowany.

– Policja wie, kim jest, jednak obecnie ukrywa się przed organami ścigania. Jestem przekonany, że wkrótce zostanie zatrzymany

zaznaczył.

Do wtargnięcia pocisku w polską przestrzeń powietrzną doszło w nocy ze środy na czwartek, gdy Rosjanie dokonali kolejnego zmasowanego ataku na Ukrainę, w tym m.in. na Lwów. Do zabezpieczenia polskiej przestrzeni skierowane zostały polskie myśliwce F-16, wspierane m.in. przez polskie i sojusznicze samoloty rozpoznawcze oraz natowskie tankowce powietrzne z bazy w Niemczech.

Jak informowało Dowództwo Operacyjne RSZ, w czwartek o godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt; dla jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16; o godz. 3.46 obiekt zanikł; prawdopodobne miejsce jego upadku zlokalizowano w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia. Wojskowy śmigłowiec Mi-24 znalazł tam krater – miejsce uderzenia rakiety, a następnie na miejsce przybyły służby. Pocisk uderzył w terenie niezabudowanym; w incydencie nie było poszkodowanych, nie doszło też do żadnych zniszczeń.

Rakieta, która naruszyła w czwartek polską przestrzeń powietrzną i spadła na Lubelszczyźnie, była rosyjską rakietą Ch-101, która może przenosić nawet głowice jądrowe – poinformował w czwartek wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk. Jak dodał, nie wiadomo jeszcze, czy rakieta była wymierzona w Polskę intencjonalnie.

maku/ kcz/