Młodzież Wszechpolska Radom opublikowała w mediach społecznościowych szybko zdobywający na popularności wpis odnoszący się do wydarzeń wokół obchodów rocznicy Czerwca ’76 oraz do działań władz miasta po burzliwej sesji Rady Miejskiej, po której zmarł radny Jan Pszczoła.
Przypomnijmy, że w sobotę wieczorem zmarł Jan Pszczoła – wieloletni radny Radom, związany z Nową Lewicą. Informację o śmierci samorządowca przekazał w niedzielę w mediach społecznościowych jego syn, Krzysztof Pszczoła. Radny trafił do szpitala w piątek po tym, jak zasłabł bezpośrednio po zakończeniu sesji Rady Miejskiej. Jak informowano, doznał rozległego wylewu. Od początku jego stan określano jako ciężki. Jan Pszczoła przez lata aktywnie uczestniczył w życiu samorządowym miasta. Jego śmierć wywołała poruszenie w lokalnym środowisku politycznym i społecznym. Kondolencje płynęły ze wszystkich stron, niezależnie od poglądów politycznych.
– Mieliśmy już nie publikować tego zdjęcia… Zrobiliśmy je po burzliwej sesji Rady Miejskiej, po której finalnie zmarł radny Jan Pszczoła – do którego ideologicznie było nam tak daleko jak tylko możliwe, ale jako do człowieka po prostu nic nie mieliśmy. Liczyliśmy, że przyjdzie wreszcie opamiętanie, bo tu przecież chodzi o naszą Małą Ojczyznę – Radom, i jedno z najważniejszych wydarzeń w jej historii, czyli Czerwiec 76′ – napisali we wstępie wpisu wszechpolacy.
Następnie działacze odnieśli się do ostatnich działań wiceprezydent Radomia Marty Michalskiej-Wilk, która po fali krytyki i ostrych komentarzy w internecie zdecydowała się na kroki prawne. Marta Michalska-Wilk poinformowała że złożyła zawiadomienie na policję w związku z – jak twierdzi – zorganizowaną akcją hejtu po wydarzeniu inaugurującym obchody Radomskiego Czerwca ’76. Sprawa dotyczy „Potańcówki w klimacie PRL”, zorganizowanej przez miasto na początku lutego. Wydarzenie miało rozpocząć obchody 50. rocznicy protestów robotniczych z czerwca 1976 roku. W sieci szybko pojawiły się zdjęcia z imprezy, w tym fotografie, na których wiceprezydent pozuje z osobami przebranymi za funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej. To właśnie one stały się zarzewiem burzliwej dyskusji.
– Niestety. Dzisiaj nasza 'uśmiechnięta’ wiceprezydent Michalska-Wilk zaczęła składać donosy na policję za 'hejt’ jaki się na nią wylał za zdjęcia z rekonstruktorami ZOMO (swoją drogą ludźmi w porządku, pasjonatami historii, szkoda że ich twarze zaczęły hulać po całym internecie przez deficyty polityków). Jednocześnie przez te wiecznie wykrzywione w sztucznym uśmiechu usta nie przecisnęło się dotąd słowo 'przepraszam’. Pani wiceprezydent – 'hejt’, a może po prostu krytyka za to co Pani zrobiła – będzie trwał zapewne dopóty nie spróbuje chociaż Pani wyprostować tego co zrobiła. Podpowiemy co może Pani zrobić teraz – zrezygnować ze stanowiska. Pracy w Miejskim Urzędzie Pracy jest pewnie dużo, tyle o tym mówicie – przekazali narodowcy.
Jako uzasadnienie swojego stanowiska przywołali obszerny fragment tekstu „Taniec z ZOMO – esencja 'uśmiechniętej Polski”, opublikowanego pierwotnie na portalu Nowy Ład (nlad.pl), ale dostępnego także na twojradom.pl:
W radomskim Urzędzie Miejskim (ale podobna sytuacja występuje w bardzo wielu miastach w Polsce) pracuje wiele osób, których rodzinne biografie są ściśle związane z aparatem PRL: SB, ZOMO, PZPR, LWP. W części przypadków to przeszłość rodzinna, w części – własna. To nie jest zarzut personalny, wiele z tych osób jest dzisiaj „w porządku”. To fakt socjologiczny. Faktem jest również to, że w takim środowisku nie budzi większego sprzeciwu ani coroczne celebrowanie „wyzwolenia” Radomia przez Armię Czerwoną przez władze miejskie, ani składanie kwiatów pod jej pomnikami, ani organizowanie uroczystości ku czci oficera Armii Czerwonej poległego z rąk Żołnierzy Wyklętych przez pracownika jednej z miejskich instytucji. W tym kontekście obecność symboliki ZOMO przestaje być „niefortunną stylizacją”. Dla części uczestników może być emocjonalnie neutralna, a dla niektórych wręcz pozytywna, bo przecież taki mundur nosił ukochany tatuś albo jego koledzy. I to jest moment, w którym ludziom znającym historię miasta i Polski, zwyczajnie gotuje się krew. „Czerwony Radom, pamiętam siny, jak zbitepałką ludzkie plecy” – nie bez powodu śpiewał Jan Krzysztof Kelus, współorganizator wsparcia prawnego i finansowego dla robotników, w słynnej Balladzie o szosie E7… Czerwiec ’76 nie jest jednym z wielu wydarzeń. Jest fundamentem lokalnej tożsamości Radomia. Nie ma w tym mieście rodziny, która nie znałaby kogoś, kto pracował w Łuczniku czy Radoskórze i wyszedł wtedy na ulicę. To doświadczenie zbiorowe, które domaga się powagi, szacunku i wyobraźni. Rekonstruktorzy ZOMO nie są tu problemem. To pasjonaci historii. Problemem jest brak wyczucia władz miasta, które dopuściły do symbolicznego zrównania kata i ofiary – nawet jeśli nie było to intencją.

