Intensywne opady śniegu paraliżują ruch lotniczy w centralnej Polsce. Lotnisko Warszawa–Modlin wstrzymało starty i lądowania, a część samolotów została przekierowana do innych miast. Wśród mieszkańców Radomia pojawiają się jednak pytania, dlaczego w tej sytuacji loty omijają port lotniczy Warszawa–Radom, trafiając m.in. do Łodzi, Wrocławia czy Katowic.
Trudne warunki pogodowe od rana dają się we znaki pasażerom korzystającym z lotnisk w centralnej Polsce. Intensywne opady śniegu doprowadziły do czasowego wstrzymania ruchu na lotnisku Warszawa–Modlin, gdzie zawieszono zarówno starty, jak i lądowania. Problemy występują także na Lotnisku Chopina w Warszawie, gdzie samoloty są odladzane, co powoduje opóźnienia rejsów.
Część maszyn, które miały lądować w Modlinie i na Okęciu, została przekierowana na inne lotniska w kraju. Samoloty trafiają m.in. do Łodzi, Wrocławia, Katowic, Poznania czy Lublina. W Modlinie trwa intensywna akcja odśnieżania pasa startowego, dróg kołowania i płyt postojowych. Do czasu zakończenia prac ruch lotniczy pozostaje wstrzymany, a lotnisko zastrzega, że godziny wznowienia operacji mogą ulec zmianie w zależności od pogody.
Zobacz też:
Na Lotnisku Chopina służby prowadzą standardowe w takich warunkach procedury odladzania samolotów. To konieczne, aby zapewnić bezpieczeństwo pasażerów i załóg, jednak każda taka operacja oznacza dodatkowe minuty oczekiwania na start.
Wraz z kolejnymi informacjami o przekierowaniach pojawiają się pytania ze strony mieszkańców Radomia. W sieci coraz częściej słychać głosy, dlaczego w czasie takiej sytuacji samoloty nie są kierowane na lotnisko Warszawa–Radom. Port w Sadkowie posiada nową infrastrukturę i długi pas startowy, a mimo to nie pojawia się na liście lotnisk zapasowych, do których trafiają rejsy z Warszawy.
Obecna sytuacja pogodowa ponownie uruchomiła lokalną dyskusję o wykorzystaniu radomskiego lotniska w kryzysowych momentach.
Źródło: Polsat News / Interia

