W Radomiu rozpoczęła się zbiórka podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum dotyczącego odwołania prezydenta miasta Radosława Witkowskiego oraz Rady Miejskiej. Inicjatywę prowadzi stowarzyszenie Lepszy Radom. Organizatorzy mają teraz 60 dni na zebranie wymaganej liczby podpisów mieszkańców.
Aby referendum mogło zostać formalnie przeprowadzone, konieczne jest zebranie około 15,5 tysiąca ważnych podpisów osób uprawnionych do głosowania w Radomiu. To jednak dopiero pierwszy etap całej procedury.
Znacznie trudniejsze może okazać się osiągnięcie wymaganej frekwencji podczas samego referendum. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta jest ważne tylko wtedy, gdy udział weźmie odpowiednia liczba mieszkańców. W praktyce oznacza to konieczność osiągnięcia frekwencji wynoszącej co najmniej 3/5 liczby osób uczestniczących w wyborze odwoływanego włodarza.
Aby referendum zostało uznane za ważne, musi wziąć w nim udział co najmniej 31 tysięcy osób.
W historii polskich samorządów wiele referendów kończyło się nieważnością właśnie z powodu zbyt niskiej frekwencji, mimo dużego zainteresowania medialnego czy politycznego.
Impulsem do rozpoczęcia podobnych działań w różnych miastach stało się niedawne referendum w Krakowie, gdzie mieszkańcy odwołali prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Tam frekwencja przekroczyła wymagany próg, a za odwołaniem włodarza zagłosowała zdecydowana większość uczestników referendum.
Organizatorzy radomskiego referendum zarzucają władzom miasta m.in. wydłużenie i planowane rozszerzenie Strefy Płatnego Parkowania, wzrost lokalnych podatków i opłat, rosnące zadłużenie samorządu, brak realizacji części obietnic wyborczych oraz sposób obsadzania stanowisk w miejskich instytucjach i spółkach miejskich.
Na ten moment nie wiadomo jeszcze, kiedy ewentualne referendum mogłoby się odbyć. Wszystko zależy od tego, czy organizatorom uda się zebrać wymaganą liczbę podpisów oraz czy zostaną one pozytywnie zweryfikowane przez komisarza wyborczego.


