W 2030 roku Polska będzie miała najsilniejszą i największą armię w Europie – powiedział w środę wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Dodał, że jest to cel strategiczny – wraz ze zwiększeniem liczebności armii do 500 tys. żołnierzy – któremu poświęcane są „wszystkie możliwe działania”.
Podczas inauguracji VIII edycji Defence24 Days na Stadionie Narodowym w Warszawie minister obrony narodowej przypomniał, że od pierwszych dni objęcia przez niego kierownictwa w resorcie najważniejsze w budowie bezpieczeństwa są dla niego „trzy filary: silne społeczeństwo, silna armia i silne sojusze”.
W kontekście budowy silnego społeczeństwa szef MON stwierdził, że „nie ma bezpiecznej Polski bez ludzi, którzy są w to zaangażowani”.
– Odpowiedzialność za obronę państwa spoczywa na nas wszystkich. Jeżeli Polska zostałaby zaatakowana, broni się nie tylko siłą swojej armii, broni się siłą wszystkich swoich swojej instytucji, każdego z nas
mówił.
Dlatego też – wskazał – przygotowanie do ewentualnego zagrożenia, poprzez szkolenia czy budowę obrony cywilnej i ochrony ludności, składa się „w totalną, powszechną obronę”.
– Jeżeli my nie będziemy aktywni, to nie ma takiej armii, innego sojuszu, który nas obroni
zaznaczył.
Nawiązując do drugiego filaru bezpieczeństwa, wicepremier ocenił, że jesteśmy świadkami „największych inwestycji w historii Polski – w budowę silnej, dobrze zorganizowanej, zarządzanej armii”. Podkreślił, że „celem strategicznym” jest transformacja do armii liczącej 500 tys. żołnierzy, z czego 300 tys. żołnierzy zawodowych, a 200 tys. rezerw wysokiej gotowości.
– W roku 2030 Polska będzie miała najsilniejszą i największą armię w Europie. Najlepiej zorganizowaną i wyposażoną. To jest nasz cel strategiczny, któremu poświęcamy wszystkie nasze możliwe działania
podkreślił szef MON. (PAP)
nl/ sdd/
