Mateusz Tyczyński złożył zażalenie na umorzenie śledztwa w sprawie zajść z udziałem Roberta Bąkiewicza podczas sesji Rady Miejskiej w Radomiu. Przewodniczący rady nie zgadza się z decyzją prokuratury i uważa, że podczas marcowych wydarzeń doszło do bezprawnego wpływania na działanie organu publicznego. O sprawie zdecyduje teraz Sąd Rejonowy w Radomiu.
Śledztwo dotyczące wydarzeń z marca 2025 roku zostało umorzone przez Prokuraturę Rejonową Radom-Wschód. Śledczy badali pięć wątków. Dwa umorzono, uznając, że nie doszło do czynu zabronionego, a trzy z powodu niewykrycia sprawców.
Decyzja prokuratury nie kończy jednak sprawy. Jak poinformował Mateusz Tyczyński, złożył on zażalenie na postanowienie o umorzeniu do Sądu Rejonowego w Radomiu.
– Prokurator nie dopatrzył się znamion przestępstwa. Według mnie jest to mocno dyskusyjne, dlatego złożyłem na to postanowienie zażalenie do Sądu Rejonowego w Radomiu
przekazał Tyczyński.
Przewodniczący Rady Miejskiej uważa, że zachowanie podczas sesji powinno zostać ocenione jako bezprawne wpływanie na działanie organu publicznego.
– Nie można dopuścić do tego, żeby płazem uchodziło to, że ktoś nie tylko zakłóca działanie organów publicznych, ale po prostu sieje anarchię i stwarza zagrożenie
powiedział.
Tyczyński odniósł się również do zajęcia mównicy przez Bąkiewicza i uniemożliwienia prowadzenia obrad.
– Nie wiem, co jeszcze prokurator musiałby dostać na stół, żeby powiedzieć, że było to przemocą wpływanie na działanie organu publicznego. Bardziej oczywistego wpływu niż blokowanie możliwości prowadzenia obrad trudno mi sobie wyobrazić
stwierdził.
Do zdarzeń doszło w marcu 2025 roku podczas nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej w Radomiu poświęconej planom utworzenia Centrum Integracji Cudzoziemców.
Na sali pojawił się Robert Bąkiewicz wraz z grupą towarzyszących mu osób. Działacz podszedł do stołu prezydialnego, domagając się dopuszczenia do głosu, a następnie zajął miejsce na mównicy i nie reagował na wezwania do jej opuszczenia.
W związku z blokowaniem mównicy interweniowała Straż Miejska. Doszło do szarpaniny, a następnie na miejsce wezwana została policja. Obrady zostały przerwane.
Prokuratura badała m.in. kwestię bezprawnego zajęcia mównicy, odmowy jej opuszczenia oraz kierowania gróźb wobec radnych i funkcjonariuszy. W tych wątkach śledczy nie dopatrzyli się znamion czynu zabronionego.
Osobno badano również m.in. sprawę pomawiania radnych, naruszenia nietykalności cielesnej jednej z radnych oraz gróźb śmierci wobec innego radnego. Te postępowania umorzono z powodu niewykrycia sprawców.
Teraz decyzję w sprawie zażalenia Mateusza Tyczyńskiego podejmie Sąd Rejonowy w Radomiu.
Źródło: interia.pl

