Podejrzany w sprawie lutowego wypadku kolejowego w Woli Bierwieckiej przyznał się do zarzucanych mu czynów. Mężczyzna wyraził skruchę i zadeklarował, że chce przeprosić 17-letniego Dominika Hołuja, który w wyniku zdarzenia stracił obie nogi.
Nowe informacje w sprawie tragicznego wypadku kolejowego, do którego doszło 14 lutego 2026 roku na przystanku Wola Bierwiecka w gminie Jedlińsk. Jak potwierdziła Prokuratura Okręgowa w Radomiu, 48-letni kierownik pociągu Kolei Mazowieckich przyznał się do winy.
Mężczyzna usłyszał wcześniej zarzuty dotyczące naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu kolejowym oraz spowodowania wypadku, którego skutkiem były ciężkie obrażenia ciała. Prokuratura wskazywała, że kierownik pociągu miał nieprawidłowo obserwować sytuację na peronie po zatrzymaniu składu oraz przedwcześnie wydać maszyniście sygnał do odjazdu.
Według ustaleń śledczych, 17-letni Dominik Hołuj pomagał kobiecie z małym dzieckiem i wózkiem wysiąść z pociągu. Gdy próbował wrócić do wagonu, drzwi zamknęły się, przytrzaskując jego dłoń. Chwilę później skład ruszył, ciągnąc nastolatka po peronie.
Przypomnijmy:
Wypadek miał dramatyczne konsekwencje. Dominik doznał bardzo poważnych obrażeń, w wyniku których konieczna była amputacja obu nóg oraz części prawej dłoni. Przez długi czas przebywał w szpitalu, a po zakończeniu leczenia rozpoczął wymagającą rehabilitację.
Jak poinformowała prokuratura, podejrzany po przyznaniu się do winy wyraził skruchę oraz chęć przeproszenia pokrzywdzonego. Wobec mężczyzny zastosowano środki zapobiegawcze o charakterze wolnościowym.
Śledztwo w sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Radomiu. W toku postępowania analizowano między innymi sposób prowadzenia ruchu kolejowego, działania obsługi pociągu oraz procedury bezpieczeństwa obowiązujące podczas wymiany pasażerów.
Wcześniej kontrolę w związku z wypadkiem przeprowadził także Urząd Transportu Kolejowego. Wykazała ona szereg nieprawidłowości związanych m.in. z obserwacją peronu, wykorzystaniem monitoringu, łącznością radiową oraz dokumentacją.
Za zarzucane czyny 48-latkowi grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.
Zbiórka dla Dominika prowadzona jest stale TUTAJ.
Źródło: Fakt.pl

