Pierwsza dama Marta Nawrocka znalazła się w centrum medialnej burzy po wywiadzie udzielonym TVN24. W rozmowie z Joanną Kryńską zadeklarowała, że jest „za życiem” i „przeciwko aborcji”, jednocześnie podkreślając, że nie ograniczałaby prawa do in vitro innym osobom. Te stanowiska spotkały się z krytyką części środowisk feministycznych i liberalnych, które sugerowały, że powinna… milczeć w sprawach kontrowersyjnych światopoglądowo.
Publicystka „Wysokich Obcasów” Natalia Waloch w ostatnim czasie w mocnych słowach odniosła się do wspomnianego wywiadu. W swojej publikacji posunęła się nawet do rady, by pierwsza dama w takich tematach… powstrzymała się od komentarza. Redaktor Waloch krytykowała również pochodzenie Nawrockiej, sugerując, że Pałac Prezydencki to „za wysokie progi” dla osób takich jak państwo Nawroccy. Zarzut ten został odebrany jako atak na jej przynależność do tzw. klasy ludowej.
– Wywiadem w TVN24 (Marta Nawrocka – przyp. red.) potwierdziła przede wszystkim to, co wiele osób przeczuwało: że Pałac Prezydencki to za wysokie progi dla ludzi takich jak państwo Nawroccy
napisała Natalia Waloch.
Dodatkowo w publikacji redaktor Waloch podkreśla brak profesjonalnego przygotowania medialnego pierwszej damy. Wskazywała przy tym, że w wywiadzie Marta Nawrocka wielokrotnie unikała szczegółowych odpowiedzi na pytania dotyczące prawa i finansowania procedur medycznych – w przypadku aborcji milczała w kwestii kształtu prawa, a w sprawie in vitro poprosiła o „inny zestaw pytań”.
– Pani Nawrockiej nie wyszła jednak w zasadzie żadna wypowiedź. Jej polszczyzna i zdolność wyrażania myśli były tak złe, że mogłabym zacytować dosłownie kilka zdań bez redagowania i poprawek, reszta była niezgrabna, niegramatyczna, chaotyczna
przekazała Waloch.
Marta Nawrocka konsekwentnie, mimo presji, podkreślała prawo każdej kobiety do własnego zdania. Jak tłumaczyła, jej postawa wynika z osobistych doświadczeń – w wieku 16 lat zaszła w ciążę, a decyzję o urodzeniu dziecka podjęła kierowana wiarą i wsparciem rodziny. Zaznaczyła, że właśnie to doświadczenie kształtuje jej konserwatywne wartości, a jednocześnie pozwala jej zrozumieć prawa innych kobiet do wyboru, np. w kwestii wspomnianego wcześniej in vitro.
Zobacz też:
W obronie pierwszej damy stanęła spora część społeczeństwa, podkreślając, że nie każda kobieta musi zgadzać się z postmarksizmem, genderyzmem czy liberalnymi oczekiwaniami mediów. Jak zauważają komentatorzy z drugiej strony barykady, każda Pierwsza Dama, która ma własne zdanie, od razu bywa oceniana jako „za mało postępowa” i „nieintelektualna”.
Źródło: Wysokieobcasy.pl / Rzeczpospolita.pl

