Na czasie Polska i świat Społeczeństwo

Szokujący wywiad w Kanale Zero. Były ordynator Szpitala Południowego: tam giną ludzie, bo ktoś się uczy

Dr Emil Jędrzejewski, były ordynator oddziału chirurgii w Szpitalu Południowym, w rozmowie z Krzysztofem Stanowskim w Kanale Zero ujawnił dramatyczne zarzuty dotyczące funkcjonowania Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Głównym adresatem oskarżeń jest Dawid Kasprzyk – młody lekarz i były radny Koalicji Obywatelskiej, który według Jędrzejewskiego de facto zarządzał SOR-em mimo braku doświadczenia i uprawnień. – Tam ginęli ludzie – podkreślił.

Afera wokół Szpitala Południowego w Warszawie nie słabnie. Po publikacji portalu Zero.pl o gigantycznych zarobkach 28-letniego Dawida Kasprzyka (1,6 mln zł w ciągu roku) oraz doniesieniach o preferencyjnym traktowaniu polityków i ich rodzin, w połowie czerwca władze stolicy odwołały zarząd i radę nadzorczą placówki. Sprawą zajęła się prokuratura, badając m.in. kwestie niegospodarności i fałszywych faktur. Sam Kasprzyk zrezygnował z mandatu radnego i członkostwa w KO, a szpital rozwiązał z nim umowę.

23 czerwca na YouTube Kanału Zero pojawił się wywiad, który nadał sprawie zupełnie nowy wymiar. Emil Jędrzejewski, były ordynator chirurgii, wprost oskarżył Dawida Kasprzyka o poważne zaniedbania i błędy medyczne, które miały prowadzić do zgonów pacjentów.

„Uczył się na pacjentach”

Według relacji Jędrzejewskiego, Kasprzyk – który studia medyczne ukończył w okresie pandemii i był dopiero na pierwszym roku specjalizacji – samodzielnie wykonywał procedury, do których nie posiadał formalnych uprawnień. Ordynator mówił wprost:

– Traktuje ludzi jak fantomy. A jeżeli fantom się popsuł, to zmienia dokumentację, że już był popsuty wcześniej. Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy i to jest sedno całego zamieszania

mówił Jędrzejewski.

Jeden z najbardziej wstrząsających przykładów przytoczonych w wywiadzie dotyczy pacjenta przyjętego na SOR, który poszedł do łazienki i został odnaleziony martwy dopiero po kilku godzinach. Personel nie sprawował należytego nadzoru. Po stwierdzeniu zgonu zmarłemu wykonano tomografię komputerową – najprawdopodobniej w celu „markowania” działań medycznych i dostosowania dokumentacji.

Jędrzejewski mówił o szerszym procederze: fałszowaniu dokumentacji medycznej zmarłych pacjentów oraz „zmowie milczenia” wśród części personelu. Błędy miały być tuszowane poprzez zmienianie zapisów w taki sposób, by sugerować, że pacjent był w bardzo ciężkim stanie już w momencie przyjęcia do szpitala.

Były ordynator podkreślał, że Kasprzyk korzystał z silnych koneksji politycznych w warszawskim ratuszu. Otwarcie powoływał się na znajomości z prezydentem Rafałem Trzaskowskim i wiceprezydent Renatą Kaznowską (mówiąc o „Rafale” i „Renatce”), co dawało mu poczucie bezkarności.

Gdy Jędrzejewski próbował interweniować, Kasprzyk miał zgłosić sprawę bezpośrednio do wiceprezydent Kaznowskiej. W efekcie ordynator został… dyscyplinarnie zwolniony. Oficjalne powody to m.in. rzekome pobicie Kasprzyka (zdaniem Jędrzejewskiego – ostra wymiana zdań) oraz sprawy związane z dokumentacją.

Emil Jędrzejewski wysłał szczegółową informację o sytuacji do prezydenta Trzaskowskiego za pośrednictwem platformy WhatsApp. Nie otrzymał żadnej odpowiedzi. Próby kontaktu z wiceprezydent Kaznowską również pozostały bezskuteczne.

Dziś, 24 czerwca 2026 roku zgodnie z informacjami podanymi przez Kanał Zero za pośrednictwem portalu x.com, ordynator Jędrzejewski pojawił się w prokuraturze na przesłuchaniu:

Coś dzieje się złego w służbie zdrowia

Sytuacja w Szpitalu Południowym nie jest odosobniona w naszym województwie. Nasz portal od lat informował o poważnych problemach m.in. na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu.

Już w czerwcu 2024 roku ujawniliśmy, że na SOR w Radomiu regularnie brakuje lekarzy dyżurnych, szczególnie w weekendy i święta. Kulminacją była śmierć pacjenta w maju 2024 roku. Mężczyzna zmarł na SOR-ze, przy którym – według relacji żony i personelu – nie było dyżurnego internisty. Reanimację przez kilkanaście minut prowadziły pielęgniarki i ratownicy. Lekarze z innych oddziałów odmówili zejścia, a anestezjolog z OIOM-u przybył dopiero po dłuższej chwili.

Rodzina zmarłego oraz aktywistka Marta Ratuszyńska złożyli zawiadomienia do prokuratury. NFZ przeprowadził kontrolę, która zakończyła się rekordową karą przekraczającą 750 tysięcy złotych. Kontrolerzy stwierdzili m.in. braki kadrowe, udzielanie świadczeń przez osoby bez odpowiednich kwalifikacji, nieprawidłowości w dokumentacji medycznej oraz nieuzasadnioną odmowę świadczeń.

W lutym 2026 roku Prokuratura Rejonowa Radom-Wschód wszczęła kolejne śledztwo – tym razem w sprawie śmierci 45-latka, który trafił na radomski SOR ze zwichniętym barkiem. Według anonimowego zawiadomienia od ratowników, lekarz dyżurujący podał mu znieczulenie ogólne bez udziału anestezjologa i bez podłączenia aparatury monitorującej funkcje życiowe. Po około 20 minutach pacjent przestał oddychać. Mimo reanimacji i tracheotomii doznał rozległych uszkodzeń mózgu i zmarł kilka tygodni później.

Wcześniej, w 2021 roku, opisywaliśmy przypadek 70-letniego pana Władysława. Mężczyzna spędził wiele godzin na SOR-ze bez należytej opieki, został błędnie „wypisany” w dokumentacji, a następnie znaleziony w ciężkim stanie. Zmarł kilka dni później. Rodzina mówiła o rażącym braku nadzoru i „znieczulicy” personelu.