Radom i okolice Społeczeństwo Wyróżnione

Nie żyje Bronisław Kawęcki. Działacz radomskiej „Solidarności” i strażnik pamięci o Czerwcu ’76 miał 72 lata

Nie żyje Bronisław Kawęcki – działacz opozycji antykomunistycznej, jeden z ważnych przedstawicieli radomskiej „Solidarności”, przewodniczący Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Protestu Robotniczego Czerwiec ’76 oraz człowiek przez dziesięciolecia zaangażowany w zachowanie pamięci o Radomskim Czerwcu i ks. Romanie Kotlarzu. Współpracował również przy powstawaniu filmów „Miasto z wyrokiem”, „…I cicho ciało spocznie w grobie” i „Kamień”. Zmarł dziś w wieku 72 lat.

Informację o śmierci Bronisława Kawęckiego przekazano naszej redakcji w sobotę, 29 sierpnia. Odszedł człowiek, którego znaczna część dorosłego życia była związana z dwiema historiami szczególnie ważnymi dla Radomia – protestem robotniczym z czerwca 1976 roku oraz walką o zachowanie pamięci o jego uczestnikach i osobach represjonowanych przez komunistyczne państwo.

Bronisław Kawęcki urodził się 29 kwietnia 1954 roku w Sandomierzu. W Radomiu pracował początkowo jako wychowawca w Państwowym Domu Pomocy Społecznej dla Dzieci, a następnie w Przedsiębiorstwie Zaopatrzenia Lecznictwa „Cezal”. To właśnie tam rozpoczęła się jego działalność w powstającej „Solidarności”.

Nie był na ulicach 25 czerwca. Później poświęcił lata, by o Czerwcu pamiętano

Co znamienne, Kawęcki nie uczestniczył bezpośrednio w proteście 25 czerwca 1976 roku. Sam wielokrotnie o tym mówił. Tego dnia przebywał w podróży służbowej i wrócił do Radomia około godziny 20.00.

W opublikowanym w 2016 roku na łamach twojradom.pl obszernym wywiadzie wspominał miasto, które zastał po powrocie: wybite szyby, gaz łzawiący, przewrócone i płonące samochody oraz trwające jeszcze zatrzymania. Z czasem zaczął gromadzić świadectwa ludzi pobitych na milicyjnych „ścieżkach zdrowia”, wyrzuconych z pracy i skazanych przez kolegia i sądy.

Szczególne znaczenie miała dla niego także śmierć ks. Romana Kotlarza. Kawęcki wspominał po latach, że już kilka tygodni po Czerwcu docierały do niego informacje o losie pelagowskiego proboszcza. Od tego momentu postać kapłana stała się jednym z tematów, którym poświęcał kolejne dekady swojej działalności.

Nie był więc uczestnikiem ulicznych wydarzeń Radomskiego Czerwca, ale stał się jednym z ludzi, którzy w następnych latach szczególnie mocno walczyli o pamięć o jego ofiarach.

Jeden z ludzi pierwszej „Solidarności”

Do NSZZ „Solidarność” Kawęcki przystąpił we wrześniu 1980 roku. Organizował Tymczasowy Komitet Założycielski w radomskim „Cezalu”, następnie wszedł do struktur regionalnych związku. Był członkiem prezydium MKZ, przewodniczącym komisji zakładowej, członkiem władz „Solidarności” Ziemia Radomska, a jesienią 1981 roku delegatem na I Krajowy Zjazd Delegatów NSZZ „Solidarność” w Gdańsku. Pełnił również funkcję sekretarza grupy mediacyjnej prowadzącej rozmowy z delegacją rządową.

Szczególne miejsce w jego działalności zajęła kwestia upamiętnienia ofiar represji po 25 czerwca 1976 roku.

Kawęcki został przewodniczącym Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Protestu Robotniczego Czerwiec 1976. Walka o pomnik nie była wówczas jedynie sporem o monument. Dla władz PRL uznanie ofiar represji oznaczało zakwestionowanie oficjalnej propagandy przedstawiającej robotników jako „warchołów” i uczestników chuligańskich zamieszek.

Komitet ogłosił konkurs. Nadesłano około 70 propozycji, a zwyciężył projekt Bronisława Kubicy. Ostateczny pomnik nie zdążył jednak powstać. W czerwcu 1981 roku ustawiono kamień węgielny, który miał być początkiem właściwego monumentu. Stan wojenny przerwał te plany.

Kamień pozostał.

I właśnie z nim Kawęcki był później utożsamiany przez kolejne dziesięciolecia.

Kamień, który stał się pomnikiem

Po 13 grudnia 1981 roku władze komunistyczne nie dopuściły do realizacji właściwego monumentu. Kamień przy skrzyżowaniu ulic Żeromskiego i 25 Czerwca sam zaczął jednak pełnić funkcję pomnika.

Składanie pod nim kwiatów stawało się demonstracją polityczną. Wokół miejsca organizowano uroczystości religijne i patriotyczne. Ich uczestnicy byli obserwowani, zatrzymywani i karani. IPN wskazuje, że Bronisław Kawęcki należał do grupy radomskich działaczy „Solidarności”, którzy od początku zabiegali o stworzenie miejsca upamiętniającego represjonowanych.

Sam Kawęcki także ponosił konsekwencje.

W nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku został zatrzymany. Przebywał w Areszcie Śledczym w Radomiu, Ośrodku Odosobnienia w Kielcach-Piaskach oraz szpitalu więziennym w Łodzi. Na wolność wyszedł dopiero 7 lipca 1982 roku, a następnego dnia został zwolniony z pracy.

Później przez lata wracał pod kamień Czerwca ’76, choć obecność w tym miejscu mogła kończyć się zatrzymaniem lub kolegium.

Po latach, w rozmowie z twojradom.pl, zapytany o cenę, którą za to zapłacił, odpowiedział:

„Tak! Warto było być pod tym Pomnikiem. Warto było przyznawać się do prawdy”.

Te słowa mogą być dziś jednym z najlepszych podsumowań jego działalności.

Internowanie nie zakończyło działalności

Po wyjściu z internowania Kawęcki kontynuował działalność opozycyjną.

W latach 1982–1988 zajmował się kolportażem podziemnych wydawnictw, wśród nich „Wolnego Robotnika” i „Konceptu”. W latach 1987–1988 był także redaktorem podziemnego „Wolnego Robotnika”. Od 1985 roku należał do radomskiego Klubu Inteligencji Katolickiej. Za udział w manifestacjach był karany przez kolegia do spraw wykroczeń.

Komunistyczne służby prowadziły wobec niego działania operacyjne. Od marca 1982 do grudnia 1987 roku był rozpracowywany w ramach sprawy noszącej kryptonim „Cwaniak”, a w końcowym okresie PRL także w ramach sprawy „Berło/Rondo”.

W marcu 1989 roku znalazł się wśród współzałożycieli Komitetu Obywatelskiego Ziemi Radomskiej. Podczas wyborów 4 czerwca był pełnomocnikiem komitetu wyborczego Jana Pająka i uczestniczył w organizowaniu akcji plakatowych oraz ulotkowych.

Pomagał zachować historię Radomskiego Czerwca na filmie

Po upadku PRL Kawęcki nie zakończył swojej działalności. Jednym z najważniejszych obszarów stało się dokumentowanie wydarzeń, których był świadkiem lub których historię poznawał bezpośrednio od represjonowanych.

W szczególny sposób zaznaczył swoją obecność w produkcjach filmowych poświęconych Radomskiemu Czerwcowi ’76 i ks. Romanowi Kotlarzowi.

Był konsultantem i asystentem reżysera przy realizacji dokumentalnego cyklu Wojciecha Maciejewskiego „Miasto z wyrokiem” z 1996 roku. Trzyczęściowa produkcja – „Protest”, „Odwet” i „Skaza” – przedstawiała wydarzenia 25 czerwca, późniejsze represje oraz narodziny pomocy dla prześladowanych radomskich robotników. Przy tworzeniu filmu wykorzystywano zeznania świadków, dokumenty sądowe, materiały operacyjne MSW, fotografie i nagrania.

Kawęcki wspominał później na łamach twojradom.pl, że przez około rok uczestniczył w gromadzeniu dokumentacji potrzebnej do przygotowania „Miasta z wyrokiem”. Dzięki temu poznawał kolejne historie ludzi aresztowanych, bitych i represjonowanych po Czerwcu.

Kolejną ważną produkcją był film Wojciecha Maciejewskiego „…I cicho ciało spocznie w grobie”, poświęcony życiu, działalności i śmierci ks. Romana Kotlarza. W bazie FilmPolski.pl Bronisław Kawęcki figuruje przy tej produkcji jako asystent reżysera.

„Kamień” – film również o jego historii

Szczególne znaczenie miał dla niego dokument „Kamień” w reżyserii Jacka Gwizdały.

Film opowiadał historię kamienia węgielnego ustawionego w 1981 roku w miejscu planowanego pomnika oraz ludzi, którzy przez kolejne lata bronili pamięci o wydarzeniach Czerwca ’76. Bronisław Kawęcki był konsultantem produkcji.

Sam mówił przed premierą, że film opowiada również znaczną część jego własnej historii – od działań komitetu budowy pomnika, poprzez stan wojenny, aż po wieloletnią walkę o zachowanie pamięci. Kamień, którego nie udało się wówczas zastąpić monumentalną bryłą, uważał ostatecznie za symbol silniejszy niż pierwotnie planowany monument.

W 2017 roku podczas projekcji „Kamienia” w warszawskim Przystanku Historia IPN Kawęcki został przedstawiony jako „kustosz pamięci radomskiego Czerwca 1976”. Po filmie uczestniczył w dyskusji razem ze Stanisławem Kowalskim i Jackiem Gwizdałą.

Współpracował również przy realizacji kolejnego projektu Jacka Gwizdały – fabularnego filmu „Klecha”, opowiadającego historię ks. Romana Kotlarza.

Dwie historie, do których nieustannie wracał

Radomski Czerwiec i ks. Roman Kotlarz właściwie przez całe dorosłe życie pozostawały dla Kawęckiego tematami nierozerwalnie ze sobą związanymi.

W 1981 roku uczestniczył w rozmowach dotyczących nie tylko pomnika, ale również konieczności wyjaśnienia okoliczności śmierci duchownego. W pracach specjalnej podkomisji sprawą ks. Kotlarza ze strony „Solidarności” zajmowali się właśnie Bronisław Kawęcki i Wiesław Mizerski.

Po odzyskaniu wolności politycznej nadal zabierał głos w tej sprawie, uczestniczył w wydarzeniach rocznicowych, konsultował filmy i pomagał w zachowywaniu świadectw ludzi związanych z protestem.

W efekcie był jednym z tych radomian, którzy stanowili pomost między pokoleniem bezpośrednio pamiętającym PRL a ludźmi poznającymi Czerwiec ’76 już wyłącznie jako historię.

Odznaczony za działalność opozycyjną

Za działalność na rzecz wolności i niepodległości Polski Bronisław Kawęcki został uhonorowany Krzyżem Wolności i Solidarności. Odznaczenie nadano mu postanowieniem Prezydenta RP w 2018 roku. IPN podkreśla w jego oficjalnym biogramie działalność w radomskiej „Solidarności”, internowanie oraz późniejszą pracę w strukturach podziemnych.

Podczas obchodów 42. rocznicy Radomskiego Czerwca otrzymał również Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski.

Ostatnie lata

W 2021 roku Bronisław Kawęcki przeszedł ciężki udar. Jego stan wymagał kosztownej rehabilitacji. W Radomiu rozpoczęto wówczas społeczne zbiórki na pomoc dawnemu opozycjoniście. W działania włączyły się m.in. Resursa Obywatelska, Związek Piłsudczyków Radom i osoby związane ze środowiskiem pamięci o Czerwcu ’76. Na jego rzecz wydano również płytę-cegiełkę z „Balladą o Radomskim Czerwcu ’76” Cezarego Jawoszka.

Dzisiaj zakończyła się historia człowieka, który nie wyszedł wraz z robotnikami na radomskie ulice 25 czerwca 1976 roku, ale w kolejnych dekadach zrobił bardzo wiele, aby to, co wydarzyło się tamtego dnia i później, nie zostało zapomniane.

Przez lata walczył o pomnik, który ostatecznie pozostał kamieniem. Gromadził relacje, pomagał filmowcom, przypominał o ks. Romanie Kotlarzu i wracał do historii ludzi skrzywdzonych przez komunistyczny aparat represji.

Dziesięć lat temu, w rozmowie z naszym portalem, odpowiedział na pytanie, które ktoś wcześniej mu zadał – czy cała ta działalność, internowanie, kolegia i represje miały sens.

Jego odpowiedź nie pozostawiała wątpliwości:

„Tak! Warto było”.

Bronisław Kawęcki miał 72 lata.